31 maja 2015

500 dol vs. ubezpieczenie

Każdy z nas wie, że z przygotowaniem do podróży bywa różnie. W zależności od charakteru, rodzaju podróży, podejścia do życia, świata i generalnie rzecz ujmując naszego „widzimisię”, planowanie bierzemy na serio lub kompletnie olewamy. W skrajnych przypadkach planujemy każdy dzień, nocleg, zabytek, atrakcję i wydany grosz, albo idziemy w drugą stronę a nasz dewizą jest hasło – „Spontan ponad wszystko”.

Jednak w przypadku obu skrajnych podejść oraz wszystkich konfiguracji znajdujących się pomiędzy nimi jest rzecz, którą powinien mieć na uwadze każdy, czyli ubezpieczenie w podróży.

Ubezpieczenie w podróży po Europie

Wybierając się w podróż autostopem po Europie, większość rozważnych osób bierze pod uwagę różne niebezpieczeństwa z tym związane. Kto już wcześniej jeździł, to wie, że te najbardziej demonizowane tj. kierowca morderca, gwałciciel, terrorysta są chyba najrzadziej spotykane. Dużo bardziej upierdliwe, a czasem również niebezpieczne są takie, które równie dobrze mogą nas spotkać w domu. Ból zęba, niekończące się zatwardzenie lub biegunka, zapalenia spojówek, złamany palec lub kończyna. To najlżejsze, z którymi przy zaciśniętych zębach, pośladkach lub powiekach możemy sobie poradzić i na wariata wracać do kraju. Gorzej, jeśli wypadek będzie nieco bardziej nagły i bolesny. Przykładów tutaj może być cała masa. Począwszy od naprawdę solidnego zapalenia czegokolwiek, przez potrącenie, wypadek, upadek, czy utrata przytomności z niewiadomych przyczyn. Każdy z wypadków, zarówno tych lżejszych jak i cięższych, ma jeden wspólny mianownik – wydarzył się poza granicami kraju.

Tanie podróżowanie a polisa ubezpieczeniowa.

Większość osób jadących w podróż autostopem, rusza w nią przede wszystkim dlatego, że jest tanio i możliwie najbardziej chce się ciąć koszty, ale czy powinniśmy na tą listę wciągać ubezpieczenie? Zdecydowanie nie. Zwłaszcza, jeśli mówimy o podróży autostopem po krajach Europy, gdzie w większości z nich służba zdrowia nie należy do najtańszych. Wprawdzie możemy ryzykować i jechać w podróż bez ubezpieczenia, ale na moje jest to kuszenie losu. W czasie swoich podróży, wielokrotnie nasłuchałem się o przypadkach, w których ktoś złamał rękę, czy nogę, a na pogotowiu mu powiedzieli, że skoro nie ma ubezpieczenia, to ma wrócić z 500 euro w gotówce. Nie życzę nikomu, żeby w takiej sytuacji biegał po bankomatach lub co gorsza – nie miał na koncie wystarczającej ilości gotówki.

Paulina po wizycie w szpitalu. Szczęśliwa, bo dzięki ubezpieczeniu nie wydała ani grosza :)

Paulina po wizycie w szpitalu. Szczęśliwa, bo dzięki ubezpieczeniu nie wydała ani grosza :)

Jakie ubezpieczenie wybrać?

Z ubezpieczeniem trochę jak z wykształceniem – nie musi być pełne, ale warto. Przed wyborem jakiegokolwiek trzeba przede wszystkim  racjonalnie odpowiedzieć sobie na pytania – czego potrzebuję i co oczekuję dostać w zamian? Jednak to co skutecznie utrudnia wybór odpowiedniej polisy ubezpieczeniowej, to ich ilość na rynku.

W Polsce funkcjonuje obecnie kilkadziesiąt firm ubezpieczeniowych oferujących bez mała około tysiąca różnych, często spersonalizowanych polis. Teoretycznie najrozsądniejszą opcją byłoby obejrzenie strony każdej z nich oraz spisanie sobie wszystkich warunków umowy, ale to zajmuje sporo czasu i łatwo się pomylić. Drugą opcją, nieco łatwiejszą jest przejście się do pośrednika, który pewnie zarobi wybierając „najlepszą” ofertę, ale to już inna bajka. Na szczęście w takich przypadkach dość często naprzeciw naszym problemom wychodzi Internet.

Weźmy na przykład dwutygodniowy wyjazd autostopem na wakacje. Do Chorwacji,  jak to miało miejsce w przypadku mojego pierwszego wyjazdu stopem. Podróżuję odpowiedzialnie, więc zawsze przed takim wypadem się ubezpieczam. Najłatwiejszym rozwiązaniem jest ubezpieczenie podróży na wakacyjnapolisa.pl. Wystarczy, że wejdę na stronę i wypełnię swoje preferencje, wiek oraz kierunek podróży, a pojawiają się opcje ubezpieczeń. Osobiście nie planuję uprawiać sportów ekstremalnych, czy też wysokiego ryzyka, więc wystarczyłaby mi opcja za 34zł, która pojawia się na samym początku propozycji. Tym samym za cenę kilku piw oszczędzam sobie stresów gdyby coś się stało.

tabelka1

Czy warto kupić ubezpieczenie na podróż?

Wiem, że nieprzekonanych nic nie przekona tak, jak wypadek w trakcie podróży i konieczność opłacenia kosztów leczenia z własnej kieszeni, ale mimo to zachęcam do zapoznania się z ofertami ubezpieczycieli. Najtańsze polisy o standardowym zakresie (obejmują koszty leczenia + NNW + obejmujące okres miesiąca) zaczynają się od niecałych dwóch złotych za dzień. Warto też wiedzieć, że minimalną bezpieczną sumą gwarantowaną kosztów leczenia jest 20 000 EUR. Trzeba również pamiętać konieczności ubezpieczenia sportów ekstremalnych i podwyższonego ryzyka, jeśli zamierzamy takowe uprawiać, czy podejmować. Dodatkową zachętą wykupywania ubezpieczenia na podróż po Europie może być fakt, że jest mnóstwo zniżek dla studentów oraz osób do 25 roku życia.

Strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc przed kolejnym wyjazdem polecam się zastanowić nie tyle co „Czy opłaca się kupować ubezpieczenie?” a raczej „Jakie ubezpieczenie wybrać?”.

*wpis sponsorowany

12 komentarzy dodanych:

  1. Jak ma się do tego karta EKUZ? Wiem, że wszystkiego to nie obejmuje, ale z poważniejszymi rzeczami chyba nie powinno być problemu. Ja po UE zazwyczaj podróżuję jedynie z tą kartą. Zresztą trochę demonizowanie z tymi opłatami – nie raz trafiał się nam w szpitalu zagraniczny pacjent i nawet jak nie miał odpowiednika EKUZ’a to nikt mu nie kazał na miejscu płacić, tylko pisał jakieś oświadczenie, kontaktowano się z zagranicznym odpowiednikiem NFZ’u itd. Skoro u nas w ‚dzikiej’ Polsce z naszą biurokracją tak to wygląda myślę, że i na zachodzie da się dogadać ;) Jednak na szczęście jeszcze nigdy nie musiałem korzystać z pomocy służby zdrowia zagranicą pomijając dentystę w Bułgarii, ale to były groszowe sprawy. Zresztą ja najczęściej jeżdżę samochodem, więc tutaj dochodzi jeszcze kwestia ubezpieczenia auta :)

    1. Dlaczego ważne jest ubezpieczenie, nawet jeśli ma się EKUZ? Przede wszystkim dlatego, że te nierefundowane usługi w każdym kraju definiowane są inaczej – i owszem w Bułgarii opieka medyczna nie jest droga w przeciwieństwie np. do Austrii czy Wielkiej Brytanii. Nie brak przykładów osób, które za złamaną nogę czy za specjalistyczne badania płaciły z własnej kieszeni nawet kilka czy kilkanaście tysięcy euro bądź funtów. Nigdy też nie da się przewidzieć czy i w jakim stopniu będzie nam za granicą potrzebna pomoc medyczna, może to być wizyta u dentysty albo skomplikowana operacja. Dlatego oprócz EKUZ-u warto mieć ubezpieczenie, które przed takimi wysokim kosztami leczenia zabezpiecza, a także jest możliwość ochrony bagażu czy NNW. Ubezpieczenie samochodu takich parametrów nie gwarantuje.

  2. Karta EKUZ jako jedyne ubezpieczenie nie jest dobrym rozwiązaniem. Gdy przebywa się w dużych miastach, gdzie są szpitale to jest wysokie prawdopodobieństwo, że nasz NFZ ma z nimi podpisane umowy o leczenie. Gdy natomiast wypoczywamy w mniejszych miejscowościach, gdzie są tylko przychodnie to już nie koniecznie. Miałam taką sytuację na Korfu. Byłyśmy na północy wyspy, w miejscowości Sidari. Potrzebny był nam lekarz więc poprosiłam w recepcji o to by nam go wezwano. Lekarz przyjechał, zbadał koleżankę i okazało się że potrzebuje ona kroplówki i podania odpowiednich leków w przychodni. Padło pytanie o ubezpieczenie. Pokazałyśmy kartę EKUZ. Lekarz się zdziwił ponieważ pierwszy raz takie cudo na oczy widział i powiedział że on tego przyjąć nie może. Kroplówka była konieczna i kosztowała 150 euro. Lekarz powiedział, że dostarczy nam niezbędną dokumentację i że po powrocie do Polski możemy się ubiegać o zwrot pieniędzy. Na miejscu w Polsce okazało się, że kwota ta nie zostanie zrefundowana ponieważ skorzystałyśmy z pomocy placówki, z którą NFZ nie miał podpisanej odpowiedniej umowy. Należało, jak zostałyśmy poinformowane w Urzędzie po powrocie, gdy zaszła potrzeba wezwania lekarza skontaktować się z Polską (tj. zadzwonić do NFZ??) i oni wysłaliby do nas lekarza. Absurd! Jeśli tak to wygląda to na karcie powinien być numer kontaktowy a go nie ma.

    Druga sprawa to ubezpieczenie przy karcie kredytowej. Nie wiem ile Banków ma takie karty w ofercie. Jest to karta Mastercard Word. Obejmuje ona (przynajmniej w moim Banku) „pakiet ubezpieczeń podróżnych obejmujący wypadki, leczenie i hospitalizację za granicą, anulowanie lub skrócenie podróży, opóźnienie wylotu albo utratę połączenia, spóźnienie w dostarczeniu lub utratę bagażu”. Działa ona w przypadku osoby posiadającej tą kartę (wystarczy zapłacić nią za bilet lotniczy) i osób najbliższych. Nie jest ona tania ale jeśli się dużo korzysta to można za nią nie płacić. Od czasu jak ją posiadam, oprócz wyjazdu do Norwegii (ale tam są ceny z kosmosu więc i tak warto się ubezpieczyć dodatkowo – zwłaszcza na górskie wycieczki) nigdy nie wykupiłam dodatkowego ubezpieczenia. Jeżdżę z kartą kredytową i EKUZ.

  3. Niestety EKUZ często nie wystarczy na wiele usług, bo państwowa opieka medyczna w różnych regionach może bardzo odbiegać od tego, co mamy w Polsce. Chodzi mi o zakres. Najlepiej mieć i te kartę i ubezpieczenie prywatne, tym bardziej, że nie jest to duży koszy w stosunku do reszty wyjazdu. Wolałbym przywieźć mniej pamiątek lub spędzić gdzieś dzień mniej niż wyjechać za granicę bez ubezpieczenia.

Dodaj komentarz