wrocek
9 kwietnia 2014

Autostop Race – Z Wrocławia do Walencji

Co poniektórzy zaczęli już odliczać dni do majówki. Dla jednych to cztery dni wolnego, a dla innych dziewięć dni bez studiów, czy pracy.

Kilka dni temu pisałem, że ciekawym pomysłem na spędzenie majówki i przeżycie niezapomnianej przygody mogą być wyścigi autostopowe, których część rusza pod koniec kwietnia, a reszta na początku maja.

Trasę z Poznania do Amsterdamu na Wyścig Autostopowy macie już stworzoną tutaj. Dzisiaj przygotowałem propozycję trasy na Autostop Race do Walencji.

Powiem Wam krótko – cudowny wybór organizatorów, bo czasu jest sporo, a to daje spore pole do popisu dla autostopowiczów.

Gdy odpaliłem Google Maps pojawiły mi się dwa warianty, ale myślę, że część z Was może być zainteresowana trzecim, który opiszę niżej. Przy jego wyznaczaniu uznałem, że Ci którzy go wybiorą nie będą pędzić na wariata, tylko będą chcieli zobaczyć po drodze coś więcej niż tylko autostrady.

Jak jechać do Hiszpanii, to tylko przez Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi, słusznie zresztą, mają opinię kraju z najlepszymi drogami. Mnóstwo ciężarówek rozjeżdżających się po całej Europie, aut podróżujących z północy na południe po słynnej już A9 i stacje benzynowe z samoczyszczącymi się deskami klozetowymi za 50 eurocentów.

Z Wrocławia trzeba oczywiście wydostać się na słynne już Bielany. Wprawdzie prawie zawsze spotykałem tam kogoś łapiącego stopa, ale tysiąc osób biorących udział w Autostop Race, to będzie coś wariackiegowrocek. Jestem ciekawy czy pojawią się nasze służby porządkowe albo (bardzo niefajni) pracownicy nadzoru autostrad.

Jak wydostać się na Bielany?

Najłatwiej i najtaniej (bo bezpłatnie) można się tam dostać autobusem Auchan, jadącym z dworca głównego PKS aż do hipermarketu, który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie autostrady. Można też zacząć łapać tuż przy linii startu, bo prawdopodobnie będziecie szybciej niż pozostali. Gdy dojedziemy w okolice autostrady przeskakujemy przez barierki i jesteśmy na czerwonym Orlenie.

ula

Pierwszy autostop w życiu

Swoją drogą z tą stacją mam związane również bardzo miłe wspomnienia. Właśnie na niej, razem z Ulą, złapałem swojego pierwszego w życiu stopa. We wrześniu 2009 r. kiedy to ruszaliśmy do Chorwacji, a pierwszym autem, które zatrzymaliśmy był niezawodny Fiat 126p. Co więcej, dziewczyna, która nas wzięła pracowała w szpitalu psychiatrycznym niedaleko Legnicy. Kto wie, może właśnie tam zacznie przygoda, która zmieni Wasze życie? ;)

Jeśli planujecie pojechać moją trasą, to musicie kierować się na Drezno, Norymbergę, a później Szwajcarię i jezioro Bodensee. Nie ma tutaj wielkiej filozofii. Grunt to zostać na autostradzie. Za nic nie dajcie się zwieźć gdzieś w boczne drogi, bo tam zwyczajnie utkniecie i stracicie czas powrót na autostradę. Zawsze upewnijcie się, że przed zjazdem Waszego kierowcy jest jeszcze jakaś stacja benzynowa. Gdyby ktoś miał wątpliwości jak łapać stopa, czy pytać kierowców na stacjach, to opisałem to w poradniku tutaj.

Wyścig startuje w sobotę 26 kwietnia, więc przy dobrych wiatrach, tego samego dnia powinniście być w okolicach miejsca, gdzie stykają się granice Austrii, Szwajcarii i Niemiec  – jeziora Bodensee. Zakładam, że nie będziecie chcieli pędzić na złamanie karku, więc polecam spędzić tutaj jeden dzień. Rozbić się z namiotem i spokojnie połazić po okolicy.

Jeśli chodzi o nocleg, to dość łatwo jest coś znaleźć. Sporo plaż i parków tuż obok jeziora, gdzie jest mnóstwo miejsc, które aż się proszą o rozbicie namiotu. Na mapce niżej zaznaczyłem przykładową lokalizację w parku, która znajduje się dość blisko wjazdu na autostradę.

bodensee

Miejsce na nocleg

Tutaj uwaga. Na terenie większości krajów Unii Europejskiej obowiązuje zakaz ruchu samochodów ciężarowych powyżej 7,5 t oraz dla samochodów ciężarowych z przyczepami niezależnie od ciężaru obowiązuje na całej sieci dróg w niedziele i święta w godz. od 00:00 do 22:00. Dlatego, jeśli będziecie już gdzieś łapać w okolicach 20, to nastawiajcie się na łapanie już tylko osobówek, bo TIRy będą zjeżdżać na parkingi w poszukiwaniu wolnych miejsc.

W zależności od tego czy będziecie chcieli ruszyć dalej już w niedzielę, czy w poniedziałek warto zahaczyć o Kanderstag, miejsce rodem z reklamy Milki (też są krowy z dzwonkami tylko nie do końca fioletowe). Przy odrobinie szczęścia podróż  w okolice Kanderstagu (Kierunek: Vaduz, Lucerne, Thun, Kanderstag) zajmie Wam około czterech godzin. Na miejscu warto wspiąć się na wysokość około 2500 metrów, gdzie znajduje się śliczne jezioro otoczone górami. Byłem tam kilka lat temu i gwarantuję Wam, że warto. Łatwy dojazd na miejsce i proste podejście do jeziora, które znajduje się mniej więcej o 2h marszu pod górę od centrum miasta.

kandresrtag

Ważne, żebyście pamiętali zrobić zakupy jeszcze w Niemczech, bo Szwajcaria jest piekielnie droga. Gdy dotrzecie do jeziora, to możecie się tam spokojnie rozbić i rozpalić ognisko. Robi tak mnóstwo osób, ale niestety w nocy temperatury spadają do około zera stopni, więc warto mieć cieplejsze rzeczy i śpiwór. Drugą opcją jest camping w Kanderstagu. Ten jednak kosztuje około 20 euro.

3000m

Widok z 3 tys. metrów

szwajcaria

Okolice campingu w Kanderstagu

szwajcaria1

Zejście w dolinę

Z Kanderstagu i Szwajcarii można wydostać się na dwa sposoby. Oba są związane z samochodowym pociągiem, który kursuje tunelem przez góry. Odjazdy są co mniej więcej 30 min i dość łatwo złapać podwózkę, bo wszystkie auta, które wyjeżdżają z pociągu kierują się na Thun. Drogą opcją jest skorzystanie właśnie z tego pociągu i przejechanie się przez góry, a następnie łapanie z Vsip w kierunku Genewy i na Lyon. Jeśli ruszycie o świcie, to bardzo prawdopodobne jest, że pod koniec dnia dojedziecie na granicę Francja-Hiszpania. Stamtąd już zdecydowana większość aut będzie jechała w kierunku Barcelony i Walencji. Przy odrobinie szczęścia będziecie na miejscu w środę po południu :)

Oczywiście trasę możecie modyfikować. Zamiast Kanderstagu, na który na pewno poświęcicie ekstra dzień, żeby dojechać i wyjechać, możecie pojechać do Nicei lub Monaco, co też jest stosunkowo proste. Wystarczy z Bodensee kierować się na Milan, a później na Turyn.

Jednak moim zdaniem St. Tropez, Monako, Nice, Turyn czy Mediolan możecie zobaczyć w drodze powrotnej z Walencji. Chyba, że planujecie wracać przez Paryż i Amsterdam, ale to przygotuję osobną trasę.

Swoją drogą dużym ułatwieniem na pierwszym etapie powinny być tłumy Polaków, którzy prawdopodobnie będą jechać aż do Rzymu na beatyfikację Jana Pawła II. Warto, żebyście mieli ze sobą polską flagę. Dzięki temu przyciągniecie ich uwagę i chętniej się zatrzymają.

12 komentarzy dodanych:

  1. Piszesz że do Hiszpanii kierować się na Drezno, ja w czerwcu jadę do Włoch a konkretniej do Rzymu, wstępnie trasę zaplanowałem sobie przez Czechy i Austrię. Z Cieszyna będzie koło 1500 km i mam nadzieję że udało by mi się znaleźć kogoś jadącego bezpośrednio, bo dużo kierowców właśnie radziło mi się na Cieszyn kierować.
    Czy na przejściu w Jędrzychowicach w kierunku Drezna ilość kierowców z transportami jadących do Włoch jest obiecująca?

    I wybacz że trochę nie na temat ale skoro jesteś już przy trasach to postanowiłem zapytać co o tym myślisz.

    1. Hej!

      Do jeśli chcesz dojechać jak najszybciej, to proponowałbym Ci trasę Dresno, Monachium, Insbruck Werona i do Rzymu, bo tam są
      a) same autostrady
      b) największy ruch tranzytowy
      Jeśli jednak nie śpieszy Ci się, to polecam jechać właśnie przez Czechy i zobaczyć Pragę. Sam autostop po Czechach nie należy do najszybszych i najprzyjemniejszych :)
      I bezpośrednio ciężko będzie coś znaleźć, chociaż może Ci się uda trafić na taką „złotą strzałę” aż do Włoch :)

  2. Hej :)
    Nie wiem czy to tylko u mnie, ale strona z opisaną trasą Poznań-Amsterdam nie działa. da się coś z tym zrobić? :) Wybieram się właśnie na wyścigi z Poznania i ten wpis na pewno uratowałby mi tyłek, bo doświadczenia w autostopowaniu mam tyle, co nic :))

    Pozdrawiam cieplutko!

  3. Hej! wybieram się na majowkę do Walencji, dzięki za rady! tak btw. pomału raczkuję w stopowaniu, przekraczaniu swoich mozliwosci, lamaniu granic strachu, śledzę Twoje wpisy na biezaco na fejsie i jestem pelna podziwu! zarazasz ludzi pasją i to jest najlepsze! Jeśli masz ochotę zapraszam na mojego nowego bloga, ktory dopiero powstaje. Może kiedyś odniosę sukces w spełnianiu swoich marzeń! :) http://autolifestop.blogspot.com/?view=classic

  4. A mógłbyś tak chociaż pobieżnie rozpracować trasę z Sopotu do Piranu? Tylko chodzi mi o wersję z mega widokami, przy których można zatrzymać się na dłużej, a nie taką na jechanie na czas.

  5. My sobie wymyśliłyśmy taką trasę; Wrocław – Rust (Europa Park) – Marsylia – Walencja. Masz może jakieś wskazówki? :D
    I czy jest jakaś inna opcja oprócz tych sławnych Bielan? ;)

  6. Wczoraj wieczorem wróciłam z ASR. Trasy i tak nie da się przewidzieć, w drugi dzień wylądowaliśmy pod Paryżem, a zamiast na Lyon pojechaliśmy do Grenoble :) I tak mieliśmy szczęście, kierowcy byli dla nas przyjaźni i w miarę szybko się przemieszczaliśmy. Najgorzej było w tłumie na bielanach jednak.

    Gdyby ktoś był ciekawy relacji z wyścigu, zapraszam :) http://nasucharze.blogspot.com/2014/05/taki-wypad.html

Dodaj komentarz