Birma 2013 – 3

Kierunek Bagan

Dzień 77 Projektu Podróżniczego ” Postcards From Europe”

Jak mnie leczą ludzie, którzy słuchają głośno muzyki zwłaszcza  jeśli robią to o pogańskich godzinach. Od 5 rano w domu, który znajdował się niedaleko mojego namiotu, zaczęła wydobywać kakafonia dźwięków. Nie wiem czy była to muzyka tradycyjna, ale jedyne co słyszałem to jazgot z trzeszczacego megafonu.wpid-IMG_20131007_112801.jpg

Jedynym plusem pobudki o tak wczesnej porze było rzeskie powietrze i brak palacego słońca.

wpid-IMG_20131007_112822.jpg

Namiot miałem suchy, wiec ogarnąłem się raz dwa i wyszedłem na trasę. Na szczęście wczoraj udało mi się wydostać dość daleko za miasto, więc przeszedłem tylko kawałek i wyciągnąłem kciuk. Chociaż nie. Przynam się, że wyciągam go dopiero jak coś jedzie, a w Birmie jest to z reguły około 10 minut czekania. Zdecydowanie bardziej popularne sa motory, które smigaja obok mnie non stop i dość znacznie utrudniają lapanie. Zwłaszcza jak auto wyprzedza motor dokladnie na mojej wysokości. Nic bardziej deprymujacego, ale wlasnie tego ranka znowu mialem jeden z tych momentow kiedy sobie uswiadomilem gdzie jestem.  Leki ucisk w gardle, nagly naplyw endorfin i to wirujace w glowie zdanie – Jestem w Birmie!

wpid-IMG_20131007_112858.jpg

wpid-IMG_20131007_112950.jpg

wpid-IMG_20131007_113006.jpg

wpid-IMG_20131007_113052.jpgDo Yangonu miałem nieco mniej niż 200km i dystans ten pokonałem na cztery stopy. Pierwszym był rozmawiajacy non stop przez telefon Birminczyk, później pierwszy od dłuższego czasu TIR, a na koniec, po przejściu kolejnych 6km przez miasto, czterech kolesi co podrzucili mnie az na przedmieścia. Od centrum dzieliło mnie ostatnie 15km, które dość sprawnie pokonałem autobusem. I wtedy zaczął się dramat.

wpid-IMG_20131007_113154.jpg

wpid-IMG_20131007_113249.jpg

wpid-IMG_20131007_113358.jpg

Nigdy nie potrzebowałem, ani nie robiłem rezerwacji na hostele, bo wychodziłem z założenia, że zawsze znajdzie się jakies miejsce dla pojedynczej osoby. Niestety Yangon jest czarną dziurą hotelowa. Od kiedy dwa lata temu Birma otworzyła się na turystów to jest problem z bazą hotelowa. Mnóstwo turystów i brak wystarczającej ilości hoteli zabójczo winduje ceny pokoi. Nie dość, że najpierw odwiedziłem 3 hotele, w których powiedzieli mi, że nie mają miejsca, to jeszcze w ostatnim na liscie najtanszych, musiałem zapłacić 15$. Mało tego. Kolejnym minusem podróżowania po Birmie jest jej dwuwalutowosc. Za hotele trzeba płacić nieskazitelnie czystymi dolarami(jeśli choć trochę jest zagięty, to go nie przyjmą), a za wszystko inne czitami. Właśnie cena hotelu sprawiła, że w Yangon postanowiłem spędzić tylko jeden dzien, a to oznaczało chodzenie. Dużo chodzenia.

Gdy tylko wziąłem upragniony prysznic, wyszedłem na ulice bez konkretnego planu. Główną rzeczą do zobaczenia w tym wielkim mieście jest jedna z najpiękniejszych świątyń na świecie tak zwana Shwedagon Pagoda i nic specjalnego poza nią. Na początek postanowiłem się powłóczyć ulicami. I przypadek sprawił, że trafiłem na katolicką katedrę w samym centrum. Nie byłem w kościele od czasu wizyty w Astanie, czyli blisko dwa miesiące temu. Mimo, że gonił mnie czas wszedłem, w spokoju podziękowałem za bezpieczną podróż i prosiłem o bezpieczną drogę do domu, bo zdaję sobie sprawę, że najbliższe dwa tygodnie spedze próbując pokonać jedne z najmniej zbadanych terenów na świecie. Ryzyko zawsze bylo, ale wlasnie za niecale 700km na polnoc bedzie jego kumulacja. Wiem, ze niektorzy uwazaja, ze glupota jest sie tam pchac, ale mam marzenie dojechac do Indii autostopem i dopoki istnieje choc szansa jego zrealizowania, to sprobuje. Sprobuje, zeby nie zalowac, ze bylem tak blisko i odpuscilem, bo wszyscy odradzali. Sprobuje, ale z obietnica, ze jezeli naprawde bedzie niebezpiecznie , to sie wycofam, bo czasami trzeba odlorzyc ambicje na bok i cieszyc sie z tego co sie ma. I wlasnie o to najbardziej prosilem o rozsadek, ktory dosc czesto jest zaslepiony przez pragnienie osiagniecia celu.

wpid-IMG_20131007_113338.jpg

Po kościele ruszyłem przed siebie i natrafiłem na ambasadę Indii. Nie myśląc wiele wszedłem do środka. Na wstępie trafiłem na hinduskiego strażnika, który powiedział mi, że w ambasadzie już nikogo nie ma,ale chętnie mi pomoże. Zapytałem więc czy można przekroczyć granicę Birma-Indie. Po chwili zastanowienia odpowiedział, że jest to niemożliwe, bo potrzeba specjalnego zezwolenia na odwiedzenie Manipuru. Odpowiedziałem więc, że zniesiono obowiązek posiadania pozwolenia na Manipur i jeszcze kilka innych regionów. Wtedy zglupiał i po sprawdzeniu kilku kolejnych źródeł stwierdził, że chyba jednak w takim razie jest to możliwe. Aczkolwiek poprosił, żebym zadzwonił do konsula w poniedziałek.

Kolejnym punktem zwiedzania był centralny punkt Yangonu – złota pagoda. Widoczna praktycznie z każdego miejsca w mieście, złota kopuła, która wyróżnia się na tle szarej zabudowy miasta. Samo wejście kosztuje 10$, ale absolutnie jest tego warte. I znowu, nie bede Wam tego opisywał, tylko po prostu popatrzcie na zdjęcia.

wpid-IMG_20131007_113417.jpg

wpid-IMG_20131007_113658.jpg

wpid-IMG_20131007_114107.jpg

wpid-IMG_20131007_114238.jpg

wpid-IMG_20131007_114311.jpg

Kolejnym punktem była kafejka internetowa, gdzie chciałem w pogadać z rodzinka, za którą coraz bardziej tęsknię i napisać kolejny wpis na bloga. Jedna pech chciał, że rozpętała się burza, więc utknąłem tam blisko dwie godziny.

wpid-IMG_20131007_114332.jpg

Dopiero gdy przestało padać ruszyłem na upragniony i jedyny posiłek tego dnia. Jako,że jedzenie jest dość tanie w Birmie, to po prostu usiadłem na plastikowym taborecie, w jednej z wielu ulicznych knajp i zamówiłem kurczaka z ryżem. I tutaj tez kilka rad jak wyglada zamawianie. W pierwszej kolejności trzeba ustalić cenę, bo później zawsze podają wyższą. Dobrze jest też wspomnieć,że jak będzie Ci smakować, to wpadniesz też jutro co znacznie polepsza zarówno jakość obsługi jak i jedzenia.

wpid-IMG_20131007_114354.jpg

Pod koniec dnia wróciłem do hostelu, gdzie męczyłem się z wrzucaniem zdjęć na bloga. Mam tutaj z tym spory problem, bo internet jest paskudnie wolny i trwa to wieki. Jak już wszystko miałem załatwione, to położyłem się ‚na chwilę’ na łóżku i otworzyłem oczy dopiero o 6.30 rano.

Strony:1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

Dodaj komentarz