Birma 2013 – 6

Droga do Mandalay

Dzień 79 Projektu Podróżniczego ” Postcards From Europe”

To, ze w nocy padalo, to mnie srednio obchodzilo. Bardziel bolal mnie fakt, ze jak juz przestalo, to krople splywajacego z dachu deszczu, z hukiem uderzaly o jakas blache na podworku. I to tak irytujaco, ze nawet jak juz zalozylem sluchawki i puscilem muzye, to slyszalem ta przekleta blache.

Na szczescie mimo planu zerwania sie o 5 rano, spalem do 8, bo non stop padal deszcz. Dopiero pozniej na chwile sie przejasnilo, wiec zjadlem sniadanie, pozegnalem sie z ekipa i ruszylem przed siebie. Oczywiscie daleko nie zaszedlem, bo znowu zaczelo lac. Usiadlem wiec na jakis schodach i po prostu czekalem az pogoda w koncu pozwoli, zebym szedl bez ryzyka przemokniecia na calego.

IMG_20131009_091001

W koncu po godzinie przejsnilo sie na tyle, ze moglem ruszyc. Jak zwykle wybralem droge „na skroty”, ktora w moim przypadku prawie zawsze jest na okolo, ale dzieki temu trafiam w malenkie uliczki i czesto mam szanse na magiczne zdjecie, Tym razem udalo mi sie uchwycic czworke dziecii wychodzacych ze szkoly i jest to jedno z tych zdjec, z ktorych jestem wyjatkowo dumny.

na3

Po dluzszym spacerku udalo mi sie wydostac za miasto i w swietnym humorze szedlem przed siebie, odwracajac sie tylko wtedy gdy uslyszalem cos zblizajacego sie w moim kierunku. Szedlem srodkiem, bokiem, zatrzymywlem sie i patrzylem wstecz. Bylo bosko. Brak slonca, rzeskie powietrze, przyjemna temperatura i swiadomosc, ze znowu jestem na trasie.

IMG_20131009_091043

Udalo mi sie zatrzymnac ciezarowke, ktora wiozla mase materialow na strzechce tradycyjnych birminskich domow plus kilkadziesiat scietych bambusow. Oczywiscie czekala mnie miejscowka na pace, gdzie oprocz mnie siedziala jeszcze mloda dziewczyna i poczciwa staruszka.IMG_20131009_091107IMG_20131009_091203IMG_20131009_091230

Wprawdzie podwiezli mnie tylko 20 kilometorw, ale bylo milo i przyjemnie. Schody zaczely sie dopiero jak wysiadlem, bo przez kolejne 30 minut nie minelo mnie zadne auto. Dopiero po 13 w koncu zobaczylem ciezarowke, ktora sie zatrzymala.IMG_20131009_091252IMG_20131009_091321IMG_20131009_091344IMG_20131009_091410IMG_20131009_091443

Z dwojka milych kierowcow spedzilem blisko 5 godzin w drodze do Mandalay. Dodatkowo byli tak mili, ze zaprosili mnie na obiad do jednej z restauracji. Tam mialem okazje podgladac jak sie przygotowuje tradycyjne birminskie jedzenie, aczkolwiek wiekszosc, nie liczac szpinaku, byla po prostu odgrzewana.IMG_20131009_091523IMG_20131009_091654IMG_20131009_091708IMG_20131009_091938

Do Mandalay dotarlem o 19 i po szybkim zabukowaniu sie w hostelu poszedlem do kafejki internetowej, zeby przygotowac kilka postow na zapas. Zajelo mi to blisko 4h, bo internet w Birmie dziala wolniej niz gdziekolwiek indziej. Zwykly gmail otwiera sie blisko 2-3 minuty, a uploadowanie zdjec do internetu trwa wieki.

Post krotki i nudzny, bo taki byl tez ten dzien. Obiecuje, ze jutro lub pojutrze (jesli znajde gdzies internet), to wrzuce dwa kolejne, ktore sa mega dlugie.

Poki co jestem w Monywa i jutro ruszam w kierunku Kalewa, a dalej do Tamu, gdzie jesli sprobuje przekroczyc granice z Indiami. Poki co problemn jest taki, ze w internecie jest niewiele informacji o tym regionie i jedyna wiedze jaka mam czerpie od ludzi spotkanych po drodze. Przy czym o wszystkich wyzwaniach zwiazanych z proba dostania sie do Indii bedziecie mogli niedlugo poczytac;)
Trzymajcie kciuki!

Strony:1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

Dodaj komentarz