Birma 2013 – 9

Ladowanie baterii

Dzień 82 Projektu Podróżniczego ” Postcards From Europe”

Wczoraj guru wioski powiedzial mi jasno – „Do Kalewa nie dojedziesz. Musisz wziac lodz”. Nie mialem wyjsci i musialem sie cofnac do Monywa, ktore bylo odlegle od Taize o okolo 200km.

Chcialem wstac jak najszybciej, zeby jak najdluzej maszerowac w chlodzie, ale gdy rano sie obudzilem, to wiedzialem, ze nie ma mowy o jakimkolwiek chodzeniu. Ramiona i biodra bolaly po prostu nieziemsko, O ile ruszac sie moglem spokojnie, to gdy w koncu zarzucilem plecak na siebie, az steknalem z bolu. Ramiona piekly jak diabli.

Wyszedlem przed hostel i po przejsciu kilkuset metrow mialem dosc. Mimo dodatowego podkoszulka, zrulowanego na ramionach, to nie dalo sie isc. Rzucilem plecak na ziemie i usiadlem praktycznie na srodku drogi, czekajac na jakiekolwiek auto.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po 6 w koncu pojawil sie na horyzoncie spory terenowy samochod i po krotkiej rozmowie z kierowca, ustalilismy, z jedzie do Monywa. Usiadlem z tylu i mimo, ze na poczatku probowalem podtrzymac rozmowe, to  w koncu zasnalem i kierowca obudzil mnie dopiero w cenrum miasta. Normalnie az mi bylo wstyd, ale przeprosilem i wytlumaczylem, ze mialem wczoraj ciezki dzien i zdecydowanie za malo snu.

Rozejrzalem sie dookola i po chwili namyslu postanowilem znalezc pierwszy lepszy hotel, w ktorym obsluga pomoze mi ogarnac kiedy jest najblizsza lodz do Kalewa oraz ile kosztuje.

Daleko nie zaszedlem, bo juz po 2 minutach drogi przez meke z moim plecakiem, zobaczylem luksusowo wygladajacy hotel. Wszedlem do srodka i po rozmowie w recepcji okazalo sie, ze najblizsza lodz jest dopiero jutro o 3 w nocy. Oznaczalo to, ze mam caly dzien w miejscie. Z ciekawosci zapytalem sie ile kosztuje noc w ich przybytku i okazalo sie, ze 15$. W sumie mialem tam spedzic caly bity dzien, wiec stwierdzilem, ze moge sobie pozwolic na odrobine luksusu zwlaszcza, ze padalem ze zmeczenia.

Poszedlem z boyem hotelowym do swojego pokoju i oniemialem.  Juz pomijam fakt, ze przed wejsciem dwie kobiety szorowaly na podlodze plamki, ktorych tam nie bylo, to mialem wlasny prysznic, telewizor i klimatyzacje. Grzecznie podziekowalem i po zrzuceniu z siebie plecaka po prostu padlem na lozko. Byla dopiero 9 rano, wiec, mialem czas na drzemke i to byl dobry pomysl, bo gdy obudzilm sie o 11 mialem juz sile funkcjonowac.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADzisiaj do zalatwienia mialem dwie rzeczy. Pierwsza, to odwiedzic biuro imigracyjne, zeby sie wypytac o szczegoly drogi do Tamu, a druga sprawa, to zalatwic bilet na lodz do Kalewa.

Na pierwszy ogien biuro imigracyjne, ktore miescilo sie na drugim koncu miasta, wiec musialem wziac taxi. Piszac taxi w Birmie mam na mysli motor, ktorym mozna dojechac praktycznie wszedzie za rownowartosc 1zl. Trzeba tylko uwazac, bo czesto nacinaja nieswiadomych turystow. Zawsze przed wyjsciem sprawdzam trase jaka powinnien jechac i jaka to jest odleglosc. Z reguly dystans do 5km kosztuje wlasnie okolo 1zl.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W biurze imigracyjnym powitali mnie z otwartymi ramionami i powiedzieli cos co mnie bardzo ucieszylo „Mozesz dojechac do Indii bez pozwolen, ale droga jest zalana, wiec musisz wziac lodz”. Jak wychodzilem z budynku, to normalnie skakalem z radosci, bo przy odrobinie szczescia jest szansa, ze juz jutro bede na granicy. Wrocilem do miasta i skierowalem sie prosto na nadbrzeze, gdzie mialem zamiar kupic bilet. W hotelu powiedzieli mi, ze kosztuje 18$, ale az mi sie wierzyc nie chcialo. Po krotkim poszukiwaniu lodzi plynacej do Kalewy znalazlem skromne stoisko z biletami i zaczelismy dobijac targu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oczywiscie zaczeli od 18$, ale po kilku minutach rozmowy, kalambur, zywej gestykulacji i powtarzania „5$! Me happy and you happy”, stanelo na 8$ i miejscowce w najgorszym mozliwym miejscu, czyli przy silniku i na ziemi. Zdawalem sobie sprawe, ze lokalni placa mniej wiecej 3$, ale i tak udalo mi sie zbic ponad 50% ceny, wiec bylem z siebie dumny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z cudowna swiadomoscia, ze zalatwilem juz wszystko, przyszedl czas na najlepsza rzecz, czyli jedzenie. Wszedlem do baru zaraz obok hotelu i spalaszowalem dwie porcje smazonego ryzu z warzywami i wieprzowina. Gdy wlasciciel zaproponowal mi piwo, to rowniez nie moglem odmowic. Nastepnie kierunek hotel i prysznic, po ktorym znowu zaleglem spac na 2h.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Obudzilem sie o 15 i o dziwo znowu bylem glodny, wiec znowu ten sam scenariusz. Poszedlem do tego samego baru i ku rozbawieniu obslugi zamowilem dwa kolejne dania. Dla odmiany ryz z mlodym bambusem i birminskie frytki. Wlasciciel znowu zaproponowal piwo, ale stwierdzielm, ze za ta sama cene bede mial w spozywczaku dwa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z pelnym brzuszkiem wybralem sie do spozywczaka, gdzie poza piwem, kupilem czekolade o kotrej marzylem od kilku tygodni, ale nigdzie nie moglem jej znalezc. Zaplacilem za nia majatek, jak na birminskie warunki (7zl), ale gdy wrocilem do hotelu, wzialem kolejny goracy prysznic i usiadlem na lozku majac przed soba dwa piwa, czekolade i masko orzechowe, to cieszylem sie jak dziecko.  Do pelni szczescia odpalilem jeszcze HBO z angielskimi napisami i zmarnowalem reszte dnia byczac sie na lozku i lizac przyslowiowe rany po wczorajszej masakrze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wiem, ze nie mam sie czym chwalic, ale nie mialem nic innego do roboty, bo sama Monywa jest miastem, w ktorym nie ma nic do zobaczenia i specjalnie sie nie rozni od pozostalych, ktore juz w Birmie widzialem. Tak wiec spedzilem dzien jedzac, pijac, drzemiac i pijac.

Planowo poszedlem spac o 20, bo lodz do Kalewa odplywala o 3, wiec musialem wyjsc z hotelu o 2.30, zeby spokojnie zdarzyc. Jutro ostatnia prosta.

W jutrzejszym poscie o drodze do Tamu, rejsie lodzia i czemu gaz pieprzowy poraz kolejny uratowal mi tylek.

Strony:1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

Dodaj komentarz