Chiny autostopem 15

Przez cały mój pobyt w Chengdu pogoda była typowo jesienna. Ołowiane chmury, brak słońca i padający od czasu do czasu deszcz.
Nie inaczej było 46 dnia mojej podróży. Cały poranek lało jak z cebra i wyjazd na zobaczenie pand, wiązałby się z przemoknieciem do ostatniej nitki. Jako, że te pocieszne zwierzątka są aktywne tylko rano, postanowiliśmy, że ‚zobaczymy je jutro’.

image

image

image

Lać przestało dopiero po południu, więc w końcu ruszyliśmy się na obiad i ustalililiśmy plan działania.

Tomek znowu miał zajęcia całe popołudniu, więc czas przed nimi spędziliśmy po prostu poszukująć dodatkowych informacji o polityce jednego dziecka i jakichkolwiek organizacjach pomagajacym tym, których ona dotknęła. Natomiast wieczorem zaprosimy do siebie Terranca i Natalie.

image

Pierwszy pojawił się Terrance. Wpadł do nas po zajęciach angielskiego, które prowadził w budynku obok i po pochlonieciu kolacji, zaczęliśmy rozmawiać. Generalnie Terrene jest typem człowieka, który raczej dużo mówi, ale gdy trzeba działać, to już mniej. Owszem pamiętał o sprawie i nawet przy nas dzwonił do swoich znajomych, którzy mogliby pomóc, ale nikt nie odbierał. Resztę czasu spędziliśmy rozmawiając tylko o książce, która napisał. W dużym skrócie jest to książka o motywacji i o tym jak sobie w życiu radzić z problemami.

Naszymi następnymi gośćmi była wspomniana wcześniej Natalia ze swoim chłopakiem. Natalia, to przemiła, 25letnia Polka, która przyjechała ze znajomymi do Chin, ale z nastawieniem, że już tutaj zostanie. Mieliśmy dość dużo szczęścia, bo chłopak Natalii ma własną, dość dużą firmę i wprawdzie nie wspierają sierocińców,ale pomagają dzieciom z biedniejszych regionów.

Facet powiedział nam wiele ciekawych rzeczy o dzieciach w Chinach. Po pierwsze, polityka jednego dziecka, została wprowadzona w Chinach w latach 80, żeby zatrzymać wzrost ludności państwa, ale obecnie jest niemalże zbędna, bo utrzymanie dzieci w Chinach jest niesamowicie drogie. Już na wstępie jeśli chce się mieć drugie dziecko, to trzeba zapłacić około 20 tys. Tylko przedszkole kosztuje równowartość 50 tys. zł za 3 lata nauki. Później jest już tylko drożej. Owszem ludzi ubogich nie stać na opłacenie drugiego dziecka, więc po prostu za pomocą łapówek omijają rejestrację.
Co do przymusowych aborcji w późnym stadium, to zdarzają się, ale są pietnowane przez ludzi i media, bo tego typuakcje są dość często naglasniane. Oczywiście jeśli chodzi o sierocince, to powinnismy się skontaktować z placówkami rządowymi. To jego opinia.

Prawda pewnie jak zwykle leży po środku, ale jaka jest, to pewnie szybko się nie dowiemy. Nie mniej, dostać się do sieroinca, to tutaj po prostu niemożliwe.

Dzień 47

Rano znowu padało, ale postanowiliśmy z Tomkiem, że musimy zobaczyć pandy. Nawet jeśli nie te prawdziwe, to chociaż te plastikowe. Przeczekalismy deszcz, a następnie wskoczliśmy na skuter i pojechaliśmy zrobić sobie sesje zdjeciowa z pandami, a później zobaczyć świątynię buddystow w centrum i na obiad.

image

image

image

image

image

image

W ten sposób przeleciał nam cały dzień i w sumie nie wiem o czym pisać, bo mam kryzys.

Chengdu było dla mnie miejscem gdzie w końcu odpocząłem po dwóch miesiącach podróży. Nie jestem jakimś super herosem tylko zwykłym studentem, który poza podróżami, lubi się też po prostu bawić. Nie wyjść na dupka czy imprezowicza, ale przez dwa kolejne wieczory spotykaliśmy się ze znajomymi Tomka, a później ruszalismy na miasto. Taki tryb życia wiąże sie z klasycznym kacem następnego dnia, więc przez dwa dni nie zrobiliśmy nic sensownego tylko się wyglupialismy, odwiedziliśmy salony gier i spotykaliśmy ze znajomymi. Piszę to, bo chcę być szczery. Pewnie część osób to przeczyta i mnie skresli, ale zacząłem pisać tego bloga dla przyjemności i lubię to robić, ale ostatnio po prostu poczułem presję i to nie jest fajne. Jestem jaki jestem i mimo silnego postanowienia, że się chcę być lepszy, to mam swoje słabości. Wychodzenie na miasto ze znajomymi i nieumiejętność powiedzenia ‚stop’ po czwartym piwie, to dwie z nich. Więc tak, piłem, bawiłem się i tak przeleciało mi ponad 72h, ale nie żałuję.

Wiem też, że niektórzy z Was zarzucają mi, że nie realizuje projektu, ale po prostu w Chinach jest to niemożliwe i a naprawdę próbowaliśmy. Dużą barierą jest język. O ile z rosyjskim mogę sobie poradzić, to znaleźć kogokolwiek kto mówi po chinsku i angielsku jest strasznie ciężko. Jeśli dodamy do tego rząd, który ogranicza dostęp do sierocinców, to robi się już naprawdę ciężko. I robię co w mojej mocy, ale niektórych rzeczy nie przeskocze.

Aktualnie jestem już Laosie, który z miejsca pokochalem, więc pozdrawiam serdecznie i obiecuję, że kolejne wpisy, będą już długie, pełne opisow i przygód:)

image

Strony
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17

1 komentarz dodany:

  1. Witaj Przemku ;) czytam twojego bloga z ciekawością i pełnym zawzięciem, bardzo mi się podoba jest naprawdę super, ponieważ sam chę się wybrać w podobna podróż lecz Tajlandia-Malezja-Indonezja-Filipiny, choć co do Filipin to nie jestem jeszcze pewnien :D tylko jest mały jeden problem w opisie o Chinach klikając na stronę 14 otwiera się 15 potem klikając na 15 otwiera się 16 a następnie 16 to otwiera się 17 ,klikajać na 17 otwiera się 18 ;) nie chcący zjadłeś jedną stronkę 14 i jest mały przeskok między 13 a 15 i czy na tej 18 stronie się już kończy ? Pozdrawiam serdecznie ;) :D

Dodaj komentarz