Chiny autostopem 17

Paskudnie zimno. Naciagam spiwor na nos i za nic nie chce mi sie z niego wyjsc. Dopiero gdy uslyszalem dzieciaki wychodzace do szkoly i smiejace sie z mojego namiotu, postanowilem sie ruszyc. Z ciezkim westchnieciem, rozpialem spiwor i zerknalem na plandeke namiotu. Klasycznie mokra, a wyschnac nie wyschnie, bo za zimno.

W pierwszym momencie skontrolowalem sytuacje na niebie i bylo srodnio. Mimo optymistycznej prognozy, niebo bylo szare. Nastepnie wzrok skierowalem na otoczenie i az sie zasmialem. Rozlozylem namiot tuz przed wejsciem do domu, ktory wczoraj wydawal mi sie obornikiem. Sprawnie sie spakowalem i ruszylem przed siebie, nie majac specjalnie planu co chce dzisiaj robic. Na pewno zobaczyc jezioro, ale co dalej, to nie wiem.

1

Zarzucilem na siebie oba plecaki i idac w kierunku skrzyzowania, od niechcenia machalem tabliczka z wypisana nazwa miejscowosci, do ktorej chce dojechac. Ruchu nie bylo, a;le dwa auta zatrzymaly sie z ciekawosci i uprzejmnie mnie poinformowaly, ze ide w dobrym kierunku (dookola jeziora jest tylko jedna droga i naprawde ciezko sie zgubic) az w koncu po 15 minutach rozgrzewajacego marszu, zatrzymala sie mloda Chinka na skuterze. Na poczatku myslalem, ze chce po prostu pogadac, ale z usmiechem oznajmila, zebym wskakiwal. Z powatpiewaniem spojrzalem na motor, ale stwierdzielm, ze w sumie czemu by nie sprobowac? Duzy plecak zaladowalismy do przodu, mniejszy mialem na sobie, a oprocz tego w dloniach trzymalem pudelka, ktore Lu przewozila.

2

Podwiozla mnie jakies 10km i na pozegnanie dala wieprzowine, ktora zjadlem z bulkami.

I tutaj ciekawostka. Otoz nie wiem czemu, ale w Chinach maja manie pakowania wszystkiego osobno. Klasycznym przykladem jest wlasnie moja zagryzka. Opakowanie, to jedno, ale w srodku rowniez macie kazdy kawalek zapakowany osobno. I to nie jest wyjatek, tylko regula.

3

Do miasta o wdziecznej nazwie Lige, dojechalem o 10 i zostalem. Stwierdzilem, ze nie chce mi sie nigdzie grzac, tylko po prostu pospaceruje po miescie, pogadam z ludzmi, obejde okoliczne wzgorza i bede sie cieszyl widokiem jeziora, ktore w tym miejscu powalalo.

5 4 6

Na poczatku chcialem zostac w hostelu, ale wszystkie tanie pokoje mieli zajete, wiec poszedlem na wybrzeze i wyszukalem miejsce na kemping. Na poczatku rozbilem namiot tuz obok jeziora i sciezki, ktora przewalaly sie tlumy turystow. Mialem mnostwo czasu, wiec postanowilem rowniez zrobic pranie na zasadzie „Woda, kamienie i piasek – prawie jak pralka”. Pozniej jak typowy Polak, rozwiesilem skarpetki, gacie i koszulke na poreczy, przy wczesniej wspomnianej sciezce. Niespecjalnie bylo mi wstyd, ale Chinczyce z ukrycia cykali zdjecia mojej bielizny i koszulki z II LO w Gdansku (Pozdrawiam;)). Dopiero po kilku godzinach zwiedzania okolicznych zaukow i wzgorz, przypadkiem znalazlem wrecz pefekcyjne miejsce na namiot.

7 8

Na koncu miasta, w glab jeziora wychodzil maly cypel, ktory byl jednoczesnie dosc stromy i zarosniety. Nie wchodzil tam praktycznie nikt, bo sciezka byla waska, kamienista i po przejsciu 100m mozna bylo odniesc wrazenie, ze prowadzi do nikad. Ale przedarlem sie i po kolejnych 200m, znalazlem sie na malej polanie, z oszalamiajacym widokiem na cale jezioro Lugu. Tak, to bylo jedno o z tych miejsc, o ktorych sie marzy.  Blekitne niebo, na ktorym tylko kilka mniejszych, klebiastych chmur, slonce powoli chowajace sie za wysokimi gorami i tradycyjne chinskie lodzie, na ktorych lokalni mieszkancy spiewali ballady.

9

Bylo pieknie, ale nie idealnie. Do pelni szczescia brakowalo mi ogniska, kielbaski i piwa. Wrocilem wiec do miasta i kupilem w jedynym spozywczaku cos co kupuje sie tylko raz i nigdy wiecej – hermetycznie zamkniete, miesopodobne rzeczy. Piwo klasycznie chinskie, czyli „x<2,5%”. Kurczaka upieklem, ale wyrzucilem, bo byl paskudny, piwo wypilem jak wode, ale chinskie drewno dalo rade i ladnie mnie ogrzewalo do 21 kiedy to juz wskoczylem do namiotu i majac swiadomosc, ze wszystko pachnie dymem, zasnalem

10

Dzien 55

6.00 slysze glosy. 6:01 slysze odglos przedzierania sie przez krzaki i glosy. 6:02 cisza i po chwili okrzyki zachwytu. Leze spokojnie i udaje, ze spie, ale zarowno flesze jak i przekrzykujace sie glosy, obudzilyby martwego. W koncu, ktos zastukal (Podrapal?) namiot i wyczekujaco powiedzial „Hello!? Anybody there? Want picture?” . No nie wierze, ale ciezko udawac glupa, wiec rozpinam namiot i wzbudzajac ogolny podziw, wychodze. W koncu pierwszy sie przelamal i zapytal czy moze zdjecie ze mna, a pozniej kolejny, kolejny i cala wycieczka Chinczykow, ktorzy przyszli ogladac wschod slonca robila sobie ze mna zdjecia. Przy namiocie, przy mnie, przy resztkach ogniska, i na karimacie obok mnie. 20 minut przelecialo zanim ruszyli dalej, zeby zdarzyc na poranne wodowanie lodzi, a ja jako, ze juz rozbudzony, zaczalem sie pakowac i podziwialem slonce, ktore powolnie wychylalo sie zza pobliskich szczytow.

11

12

Lekko przed 8 rano wyszkoczylem na droge, spojrzalem ostatni raz na Lugu Lake i wyciagnalem kciuk z zamiarem dojechania do Lijang jak najszybciej.

13

Zabralo mnie pierwsze auto, ktore zobaczylem. Malo tego, po dojechaniu do miasta, dwie mlode parki, zabraly mnie na obiadek.

14

I tutaj tez dwa slowa o tym co zauwazylem. Otoz chinczycy maja fiola na punkcie higieny. W restauracjach dostaje sie hermetycznie pakowane naczynia, ktore z zalozenia powinny byc sterylnie czyste, ale i tak kazdy Chinczyk, po ich otworzeniu robi robi kilka rzeczy. Po pierwsze do miseczki wkladaja kubeczek, a do kubeczka paleczki. Nastepnie zalewaja paleczki wrzaca herbata, ktora wypelnia kubeczek. Drugim krokiem jest wylanie herbaty do miseczki i obtoczenie w niej kubeczka. Trzecim i ostatnim jest delikatne oplukanie miseczki i wylanie „brudnej” herbaty na ziemie. Jesli biora cos z lodowki np. puszke z cola, to tez wpierw ja dokladnie wytra chusteczka.

15
Co do samego obiadu, to na 5 osob dostalismy 6 ryb w sosie pomidorowym, z  ziemniakami i tofu. Byla przepyszna, pelna osci i wypalala wnetrznosci.

Gdy sie juz z nimi pozegnalem, ruszylem na starowke, ktora jest wpisana na liste swiatowego dziedzictwa UNESCO. Pierwsze wrazenia raczej nijakie. Ot miasto wpelni odbudowane i stylizowane na autentyczne. Pelne turystow, pamiatek i wszechobecnych sklepow, w ktorych byly albo dziwnej urody psy albo kamienie na sprzedaz.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie mniej jednak sama platanina uliczek robi wrazenie i nie ma szans sie zeby sie miedzy nimi nie zgubic. Samo zalezienie hostelu zajelo mi blisko 45 minut, ale gdy juz znalazlem, to mnie urzekl. Za rownowartosc 8zl mialem lozko w czystym dormitorium, z ogrodem i praniem wliczonym w cene. Zrzucilem, wiec wszystkie brudne ciuchyu, nastawilem pralke i po krotkiej rozmowie z innymi obcokrajowcami, poszedlem na spacer.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Krazylem od uliczki do uliczki, bez nawet proby odnalezienia sie, a jak zglodnialem, to po prostu ucieklem z centrum i wszedlem do pierwszej lokalenej restauracji. Oczywiscie nie mieli menu po angielsku, ale szczesliwie poznalem wesola ekipe moich rowiesnikow, ktora zaproponowala, zebym sie do nich przylaczyl. Usiedlismy wiec i rozmawialismy o rzeczach blachych, ale usmiechnieci od ucha do ucha.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Grubo po zmierzchu wrocielem do hostelu, gdzie zaczalem rozmawiac z siedzacym na tarasie Niemcem. Na swoj sposob niesamowity facet. Od 17 lat nigdzie nie mieszkal dluzej niz 3 miesiace. Przez ostatnie 3 lata zjezdzil motorem przez obie Ameryki, a wczesniej 10 lat w Azji, 2 w Europie i rok w Australii. Oczywiscie poza milionem pytan o kraje, ktore odwiedzil cisnie sie jedno „Jakim cudem go na to stac?„, ale odpowiedzial krotko „Po prostu mam pieniadze”.

Przegadalismy dobre dwie godziny i o 23 kladlem sie spac ze swiadomoscia, ze moja najwieksza przygoda prawdopodobnie zacznie sie jutro, gdy przekrocze granice z Laosem. Usmiech od ucha do ucha.

Strony
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17

Dodaj komentarz