Chiny autostopem 8

O 8 byłem gotowy, żeby ruszyć w kierunku Xian, ale niemiłosiernie padało. Sprawdziłem prognozę pogody i miało przestać o 10, więc podjąłem decyzję, że poczekam.

Miałem sporo czasu i nic ciekawego do roboty, więc wybrałem się z chłopakami na śniadanie w hostelu. Namowili mnie dość szybko mówiąc, że całość kosztuje 7,5zł za szwedzki stół i tyle jogurtu z Jaka, ile tylko dam radę zjeść. Przyznam się szczerze, że właśnie to mnie przekonało.

image

Stołówka hostelowa mnie zaskoczyła. Była zrobiona w stylu tybetanskim. Pełna ozdób, ornamentów i kolorów, a poza nami właśnie sami tybetanczycy. Zjadłem 7 porcji jogurtu z ryżem i cukrem, a wszystko zapiłem herbatą. Jadłem aż mi się uszy trzęsły, a właściciel hostelu, cały szczęśliwy, przynosił kolejne porcje. Gdy już skończyliśmy, wziąłem plecaki i ruszyłem na trasę.

Wyjazd z Xiahe był jak do tej pory najtrudniejszy. Na początku musiałem zasuwać z buta dobre 45 min, a później dość długo stałem. Pierwszy raz blisko godzinę. W końcu jednak dojechałem do Linxi, a stamtąd wziął mnie super koleś co rozumiał, że mi się śpieszy i podwiózł mnie aż na bramki na autostradę w kolejnym mieście. Tam następne 300km z dwoma wariatami, którzy zasuwali cała trasę 150km na godzinę i wysadzili mnie 300km przed Xian, a tam miałem dylemat co dalej.

image

image

image

Była już 19 wieczorem. Nawet jeśli złapie coś szybkiego i bezpośrednio do miasta, to w centrum Xian będę dopiero o 23. Miałem plan tam zostać na 3 dni w hostelu, ale bez sensu płacić za cały dzień jak się będzie dopiero o 23. Postanowiłem, że podjade w okolice miasta i będę kimal w namiocie. Los jak zwykle chciał inaczej.

image

Z miejsca gdzie stałem do Xian dojechałem na dwa stopy i oba były jednymi z tych, które zapamietam na długo.

Pierwszym jechał wielki łysy facet z żoną. Na początku minął mnie, ale zatrzymał się jakieś 200m dalej. Chwilę późniejpierwszy raz w życiu zobaczyłem, że ktoś może cofać na autostradzie. Po krótkiej rozmowie migowej okazało się, że jedzie do miasta odległego od Xian o 150km, więc dla mnie bomba. Mogłem się tam spokojnie rozbić w okolicach autostrady i przekimac do rana

Facet również jechał dość szybko, ale w przeciwieństwie do poprzednich chłopaków, za każdym razem jak ktoś mu nie chciał zjechać z drogi to otwierał okno i go wyzywał. To samo chciał zrobić przed bramkami, gdzie dość mocno się korkowało, a chińczycy wtedy wypchaja się jak tylko kto da radę. W pewnym momencie również jemu ktoś zajechał drogę, a on w swoim stylu chciał go dogodnić i zwyzywać. Ale chciał aż za bardzo i nie zauważył, że dość perfidnie wcisnął się pomiędzy dwa TIRy, które po prostu go nie zauważyły i przy prędkości około 30km zaczęły go zgniatac z dwóch stron. Oczywiście zaczął trabic i cofać, ale problem w tym, że na bramkach w Chinach wszyscy trabia i mało kto się tym przejmuje.

Na początku nas tylko zarysowli z obu stron, ale w pewnym momencie jeden z TIRów mocno skręcił i znaleźliśmy się w kleszczach. Wtedy przestraszyłem się nie na żarty, bo zaczęło wgniatac drzwi do środka z obu stron, o masce już nawet nie wspominając. Na szczęście po mniej więcej 10 sekundach jeden z nich się zorientował i zatrzymał. Drugi nawet nie zauważył, że jego naczepa coś zmiazdzyla i pojechał dalej. Drzwi z przodu były kompletnie zablokowane, więc wychodzilismy jedynymi działającymi z tyłu. Oczywiście mój kierowcą w pierwszej sekundzie rzucił się na kierowcę TIRa i gdyby nie było z nim jego żony, to chyba by gościa zmasakrował. Tak czy inaczej byłem uziemiony, bo nie mogliśmy otworzyć bagażnika gdzie były moje plecaki, więc czekaliśmy na policję. Gdy ta się pojawiła, to wszystko się wyjaśniło, ale wciąż był problem w postaci nie mówiącgo po chińsku bialasa na autostradzie. W końcu podjęli decyzję, że policja mnie odstawia na bramki.

Co do zdjęcia auta, to takowego nie mam z prozaicznego powodu. Facet, który mnie wiózł był furiatem i jak zobaczył, że robię zdjęcia zaczął na mnie krzyczeć i kazał mi wszystkie skasować, a następnie wpakował do radiowozu. Nie wiem kim był, ale prawdopodobnie wojskowym, bo w momencie gdy już ruszałem z policją dalej, to przyjechali jacyś wojskowi cywilnym autem.

W końcu po mnie niż 2 minutach stałem na bramkach. Na początku chciałem jakoś sprytnie się wymsknac policji i rozbić namiot niedaleko autostrady, ale Ci nie pozwalali mi wejść na jezdnię. Więc stałem przy szlabanach, a oni chodzili od auta do auta i pytali kierowców o Xian. Cel osiągnęli po 10 minutach.

image

Gdy zaczęli krzyczeć ruszyłem w ich kierunkuw kierunku i zobaczyłem wypasione Audi Q7 z dwoma facetami z przodu. Wskoczylem do środka i zaczynam ‚rozmowę’. Mężczyzna na siedzeniu pasażera znał kila zwrotów po angielsku, ale w końcu wyjął telefon i zadzwonił do kogoś kto mówił płynnie i podał mi telefon.

Zacząłem  rozmowę z jakąś kobietą, a ta mnie nawet nie pyta, tylko mi mówi, że jej szef czuję się zobowiązany do opieki nade mną i chciałby mnie zabrać do hotelu gdzie jego firma ma konferencję. Zatkalo mnie i zacząłem wypytywać czy aby na pewno za darmo i tak dalej, ale kobieta się tylko roześmiała i powiedziała, że pieniądze, to jest ostatnia rzecz, o którą powinienem się martwić w towarzystwie jej szefa.

image

Nie chciałem sobie robić nadziei,ale wyglądało na to, że znowu mi się przyfarcilo i mam nocleg w hotelu za darmo. Później okazało się, że to wciąż za mało powiedziane.

Na miejsce dojechalismy o 1 w nocy, gdzie przywitałem się z Rachel, która okazała się być moją posredniczka w rozmowie z jej szefem. Zaczęliśmy rozmawiać i szef zaczął mnie pytać na ile przyjechałem do Xian i jakie mam plany. Odpowiedziałem, że chcę tu spędzić 3 dni na zwiedzaniu i odpoczynku przed dalszą podróżą. Powiedział tylko ‚Ok’ i poszedł do recepcji, a po chwili wrócił z kluczem do pokoju mówiąc ’24 pietro pokój 2404. Miłego pobytu w Xian’. Następnie zrobił sobie ze mną zdjęcie i pożegnał się mówiąc, że musi lecieć na samolot. Stałem jak wryty. Zapytałem Rachel, która wciąż stała obok i upewniłem sie czy jej szef naprawdę za mnie zapłacił, a w odpowiedzi uslyszalem od niej tylko ‘Tak. Witaj w Chinach’. Powiedziałam mi jeszcze tylko, o której są śniadania i poprosiła, żebym dał znać jak będę wyjeżdżał. I tyle. Kosmos!

Znalazłem swój pokój, wszystko rzuciłem na łóżko i poszedłem do lazienki gdzie miałem okno. Widok mnie powalił. Całe centrum miasta pod nogami i wszystko podswietlone. Coś pięknego. I za darmo. Nie wierzyłem, więc wziąłem zimny prysznic i rzuciłem się na łóżko myśląc o tym jak niesamowity jest autostop w Chinach. Przede mną prawdziwe Chiny i magiczna Terakotowa Armia.

image

Strony
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17

2 komentarzy dodanych:

  1. Dla mnie na autostradzie cofał jeden kierowca nawet w Polsce. Ale to był Turek, a oni, jak wiadomo i cale szczescie mają w nosie wszystkie przepisy UE xD

Dodaj komentarz