Chiny autostopem 9

Czysty i wyspany budziłem się nie dalej jak 3 dni temu, więc nie było to nic niezwykłego. To co naprawdę było komfortowe, to świadomość, że nigdzie nie muszę iść,nie martwię się o pogodę, ani o to gdzie będę spał. Niesamowicie miły milioner zapłacił za hotel za 3 noce z rzędu, więc w końcu miałem gdzie wracać.

Zmusiłem się, żeby wstać z łóżka dopiero o 9 i czym predzej zjechałem na drugie pietro, żeby zjeść śniadanie, które było wliczone w cenę noclegu.

Śniadanie było serwowane w postaci szwedzkiego stołu, więc jak typowy Polak na wakacjach wziąłem 3 talerze – jeden na zupę, drugi na danie główne i trzeci na słodkości i owoce. Jedząc podeszła do mnie Rachel i mimo, że spieszyła się na konferencję, to chwilę porozmawialismy. Okazało się, że facet, który mnie wczoraj tutaj przywiózł jest szefem, założycielem i właścicielem firmy, która produkuje sprzet dla chińskiego programu kosmicznego.

image

Po powrocie do pokoju znowu zaległem na łóżko i pod pretekstem 10 minut przerwy na krótką drzemkę, zalpadlem w 2 godzinny sen. Dopiero w południe stwierdziłem, że przeginam, więc wziąłem zimny prysznici ruszyłem na miasto. Plan miałem prosty dzisiaj po prostu pochodzę po mieście, a jutro pojadę zobaczyć Terakotowa Armię.

Xian był pierwszym tak wielkim chińskim miastem, które miałem okazję odwiedzić. To co pierwsze rzuciło mi się w oczy, to gigantyczna ilość wieżowców, zarówno tych mieszkalnych jak i biurowców. Między nimi stosunkowo prosty układ ulic bazujacy na pajeczynie gdzie wbrew pozorom nie królowały samochody, a tysiące skuterów i rowerów. Równolegle do każdej ulicy znajdowała się niewiele mniejsza droga dla dwusladow.

image

Centrum miasta wyznaczała potężna pagoda zlokalizowana na środku wielkiego ronda. Stwierdziłem, że zacznę właśnie tam. Przewodnik polecał mi , żebym po prostu pochodził po uliczkach starego miasta i zwiedził stary meczet zlokalizowany w centrum dzielnicy muzlumanskiej.

Na początku, po 5 minutach spaceru wzdłuż głównej ulicy, miałem dość. Hałas aut, ciągle trabienie i niemilosierny skwar. Na szczęście, gdy już trafiłem na stare miasto, wszystko się zmieniło. Szerokie aleje zamieniły się w wąskie uliczki, a halas aut zastąpił cichy szum elektrycznych skuterów. Jedyne co pozostalo, to ludzie. Tysiące ludzie tworzących rzekę, która jakimś cudem płynęła w dwóch kierunkach.

image

Z każdej strony ulicy setki małych i wielkich sklepów. Począwszy od zwykłych pamiątek, poprzez rękodzieła, szaszlyki i sklepy z tonami suszonego jedzenia.

image

Jeszcze mniejsze uliczki były pełne chińskich podrób (Rolexy za 80zł) i ręcznie malowanych obrazów czy wyszywanych podkladek do jedzenia.

image

image

Meczet znajdował się w centrum miasta i meczetem był chyba tylko z nazwy. Owszem była sala modlitw, ale poza tym wyglądał po prostu jak antyczny dom chiński z dużym ogrodem i alejkami. Przypadkiem spotkałem tam dwójkę Polaków z Warszawy – Kasie i Sebastiana, z którymi zwiedziłem wnętrze, a później chwilę wspólnie pochodzilismy i się pożegnaliśmy, ja poszedłem na mury miasta, a oni zobaczyć pagode.

image

image

Chciałem jeszcze iść zobaczyć mury starego miasta, ale jak na złość okazało się, że bateria w aparacie miała inne plany i postanowiła zdechnac w połowie drogi. Zirytowany sam na siebie, że zapomniałem naladowac przez noc, zawróciłem w kierunku hotelu.

image

Gdy wszedłem do pokoju wyczułem nosem co mam do zrobienia – pranie. Wyszedlem, więc znowu po proszek do prania, bo jak prać w hotelu to na bogato. Kupiłem chińską wersję Wizira i zacząłem bawić się w pralkę. Najpierw wszystko pod prysznic, żeby namoczyc. Nastepnie do zlewu, proszek i szorowanie. Płukanie odbywało się na prysznicu, bo chyba nieco przesadziłem zużywając 250g proszku na 4 koszulki, 3 pary spodnie, skarpety i portki. Chociaż z drugiej strony wszystko smierdziało tak, że nie wahałbym się zużyć nawet 500g.

image

Gdy już wszystko wycisnałem z wody pozostało rozwiesic linę przez cały pokój i czekać. Czas do wieczora spędziłem pisząc zaległe posty, a wieczorem przeszedłem się po okolicy w poszukiwaniu jedzenia i zaległem spać.

A jutro wpis ze zwiedzania Terakotowej Armii:) Tych co przeczytali do końca serdecznie pozdrawiam z urokliwego jeziorka na wysokości 2600m:)

Strony
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17

Dodaj komentarz