27 marca 2014

Dobro wraca!

pomoc dla ewy

„Kiedy pomagamy innym, pomagamy sobie, ponieważ wszelkie dobro, które dajemy, zatacza koło i wraca do nas”

 

Już ponad rok minął od wydarzenia, które mocno odcisnęło się na moim postrzeganiu świata i na tym co w życiu robię. Mówię tu o akcji -  „Pomoc dla Ewy”.
W styczniu zeszłego roku jedna z koleżanek napisała do mnie z pytaniem czy mógłbym pomóc w poszukiwaniu pomocy dla walczącej z glejakiem Ewy, córki mojej polonistki z gimnazjum. Osobiście Ewę widziałem tylko kilka razy w życiu i pamiętałem ją jak przez mgłę ze szkolnej wycieczki 7 lat temu. Był to jeden z wielu ludzkich dramatów, które rozgrywają się dookoła nas codziennie. Dramatów dzieci, rodziców, naszych rówieśników, których niedostrzegany lub przechodzimy obok nich obojętnie, bo przecież „to mnie nie dotyczy”. Jednak coś mnie tknęło. W ciągu kilku minut znalazłem numer do mamy Ewy i zapytałem czy mogę pomóc. Po krótkiej rozmowie okazało się, że ostatnią deską ratunku jest operacja w chinach, na którą trzeba było zebrać 50 tys. dol. Wiadomo, że nikt takich pieniędzy nie ma, ale postanowiłem stworzyć wydarzenie na Facebooku i podać namiary na konto fundacji, z którą współpracowała rodzina Ewy.

Dzięki wielkiej pomocy przyjaciół Ewy i mnóstwa dobrych ludzi, wciągu 24h o akcji mówiły już wszystkie media z Pomorza, a dwa dni później dzwonił TVN i pracownicy Google ze Szwajcarii. Akcja była przerosła oczekiwania wszystkich, ale niestety zaczęła się za późno. Ewa przegrała walkę w pięć dni po moim kontakcie z rodziną.

Już w trakcie, ale zwłaszcza po zakończeniu całej akcji, dostałem dziesiątki wiadomości od ludzi proszących o pomoc. „Jak udało się Ci nagłośnić?Gdzie Ewa miała lecieć? Czy możesz nam pomóc? Czy znasz kogoś kto może”. Dosłownie dziesiątki. Ze zdjęciami i opisami chorób i sytuacji rodziny. Z dramatycznym apelem o jakąkolwiek pomoc. Wśród tych osób była również Agnieszka*, która też się dopytywała ponieważ miała ciężką sytuację w najbliższej rodzinie.

Wczoraj Agnieszka napisała ponownie i ten post jest poświęcony właśnie jej i przesłaniu, które zawarła w tych dwóch krótkich wiadomościach.

„Witaj, domyślam się, że nie masz pojęcia, kto do Ciebie pisze. Ponad rok temu zdobyłam się na odwagę i napisałam do zupełnie obcej mi osoby niezwykle osobistą wiadomość, nawet nie licząc na to, że mi odpisze. Życie jednak jest pełne niespodzianek i tak też było w tym przypadku. Zwróciłam się o pomoc do Ciebie w sprawie mojej siostry, gdyż walczyłeś o życie innej młodej dziewczyny bardzo dzielnie, a ja w tamtym czasie robiłam co mogłam, żeby tylko pomóc mojej siostrze. Do dziś myślę o Ewie i przesyłam ciepłe myśli jej rodzinie, choć nigdy ich nie poznałam. Jednak dzięki Twojej akcji obiecałam sobie,że zrobię wszystko, żeby pomóc mojej siostrze i Ty też w tym bardzo mi pomogłeś. Przede wszystkim odpisałeś na moją wiadomość, wysłałeś przydatne linki i co najważniejsze powtarzałeś, że będzie dobrze i trzeba walczyć. Chciałabym bardzo Ci za to wszystko podziękować. Jesteś niezwykłym człowiekiem, a ja bardzo wierzę w to, że dobro zawsze do nas wróci i tego z całego serca Ci życzę. Dzięki takim osobom jak Ty budzę się rano z uśmiechem, a patrząc na moją siostrę, która dzielnie walczy wiem, że siłę czerpiemy od ludzi wokół. Minął już ponad rok, odkąd napisałam do Ciebie, a moja siostra czuje się coraz lepiej, wyniki też ma dobre i wierze z całego serca, że tak już pozostanie! Nawet nie wiesz, jak się cieszę,że tym razem mogę napisać pozytywną wiadomość. (…) Obiecałam sobie, że chcę się otaczać tylko pozytywnie zakręconymi osobami, gdyż sama chcę taką być. Uff, troszkę się rozpisałam, nie planowałam tego Życzę Ci samych radości w życiu, dużo zdrówka, niesamowitych wypraw, z których będziesz czerpał inspiracje i uśmiechu każdego dnia!”

Nie wiem czy miałem taki nastrój, czy to wiadomość mnie na mnie tak zadziałała, ale wzruszyłem się. Wymieniliśmy jeszcze kilka wiadomości:

„Żaden wstyd! Zawsze mnie to rozczula, gdy mężczyzna potrafi się wzruszyć i to naprawdę wspaniałe, że należysz do tego wąskiego grona To takie dziwne uczucie, ale mam wrażenie, jakbyśmy się już długo znali i mieli podobne spojrzenie na świat. Właściwie nie ma tygodnia, żebym nie myślała o Ewie i wszystkich ludziach, którzy zupełnie spontanicznie chcieli jej pomóc, w takich chwilach wraca wiara w to, że jednak wokół jest mnóstwo niezwykłych osób, a każde dobro rodzi nowe i tak też było w tym przypadku. Zobacz, ja akurat napisałam do Ciebie i poprosiłam o pomoc, a ile osób tego nie zrobiło. Dzięki temu wszystkiemu uwierzyłam, że warto walczyć i żyć chwilą, bo tak naprawdę nikt z nas nie wie, ile mu jeszcze dni zostało. Od tej pory ciesze się najmniejszymi rzeczami, słońcem, które rozkosznie mnie ogrzewa, merdającymi ogonkami moich psów, pierwszymi oznakami wiosny, uśmiechem obcej osoby na ulicy, a wcześniej? Nie potrafiłam tego wszystkiego dostrzec, ciągle gdzieś goniłam i ciągle było mi mało, a teraz? Wiem, że warto żyć tu i teraz ! Dałeś z siebie tak dużo dobrego i zaraziłeś też optymizmem innych, a to nigdy nie przechodzi bez echa Zobacz ile pozytywnych rzeczy dzieje się teraz wokół Ciebie !! Czy to nie wspaniałe, że od dziś dwie zupełnie obce sobie osoby będą się budzić z uśmiechem, gdy przypomną sobie o czym rozmawiały? To prawdziwa magia! I mam nadzieję, że ten uśmiech już zawsze będzie Tobie towarzyszył, szczególnie po przebudzeniu, gdy wstaje nowy dzień! Siostrę pozdrowię, dziękuję, na pewno bardzo się ucieszy i zawsze też ją ta wzrusza jak mówię, że ktoś nieznajomy ją pozdrawia, a ja cieszę się razem z nią i obie przeczytamy Twoja książkę.”

Mówcie co chcecie – szczęście, głupi fuks, przypadek. Dla mnie jest jedno wyjaśnienie i jest proste – „Dobro wraca. Zawsze. Ze zdwojoną siłą”
Nie chcę, żeby każdy z Was przeczytał ten wpis i po pięciu minutach o nim zapomniał, ale zróbcie dzisiaj coś dobrego i też pomóżcie. Nie jutro, ale dzisiaj. W tym momencie.
Instrukcja:
1. Wejdź na stronę www.siepomaga.pl
2. Wybierz przynajmniej jedną osobę, której pomożesz
3. Przelej na konto projektu kwotę przynajmniej 10złDla Ciebie to nic, ale dla tych ludzi i rodzin często to kwestia życia i śmierci.

 

Jeśli ktoś jeszcze nie do końca zrozumiał co mam na myśli to polecam filmik, który wszystko to świetnie przedstawia.

*Imię zmienione

1 komentarz dodany:

  1. Masz rację. Dobro zawsze wraca. I to ze zdwojoną siłą. Zazwyczaj zupełnie nieoczekiwanie. I tak, to właśnie jest magiczne i wzruszające. :)

Dodaj komentarz