Jak łapać stopa?

Jak wybrać miejsce do łapania stopa?

Najlepsze miejsce to zatoczka autobusowa, z długą prostą drogą przed i za Tobą. Dodatkowo ograniczenie prędkości do 40km/h i światła drogowe. Najlepiej, żebyś jeszcze stał pod słońce, tak żeby kierowca widział Cię z daleka. Oczywiście im bliżej jesteś tego ideału tym lepiej, ale często bywa tak ze musi Ci wystarczyć miejsce gdzie kierowca będzie mógł zjechać żeby Cię zabrać.
Jak wyglądać?
Im bliżej Ci do stereotypu podróżnika tym lepiej. Zawsze gdy łapiesz miej przy sobie plecak, tabliczkę z napisem miejscowości oraz jakieś nakrycie głowy(u mnie sprawdzał się kapelusz kowboja). Czemu tak, a nie inaczej? Przede wszystkim przez ostrożność. Kierowca widząc tak wyglądającą osobę nie będzie się spodziewał kradzieży czy gwałtu i chętniej Cie zabierze.
Reasumując wyglądaj jak podróżnik, a nie jak przysłowiowy lump. Jeżeli nie cierpisz na bezzębność, to polecam jeszcze uśmiech. Bo czasami to jedyne co nam pozostaje jak gdzieś utkniemy.
Wsiadanie i wysiadanie z auta
Wbrew pozorom dość istotna rzecz.

Zawsze pytamy się dokąd kierowca jedzie. Czemu? Przede wszystkim dlatego, że jeżeli stoimy w dobrym miejscu to nie opłaca się nam podjechać 20km gdzie nie mamy pewności, że takie miejsce znajdziemy.
Przykład: Jedziemy z Gdańska do Krakowa i mamy dobrą miejscówkę. Zatrzymuje się auto:
  wariant A: Kierowca jedzie do Elbląga i mówi, że zna lepsze miejsce.
wariant B: Kierowca jedzie do Warszawy
wariant C: kierowca jedzie do Olsztyna

Odpowiedzi:
  wariant A: Grzecznie dziękujemy i czekamy dalej.
Czemu? Przecież powiedział, że zna lepsze miejsce!
Podstawowa zasada: Jeżeli masz nie najgorsze miejsce to zostajesz tam gdzie jesteś i nie ufasz osądowi ludzi, którzy nie jeżdżą stopem. Kilka razy się już tak przejechałem. No i oczywiscie Elbląg to za blisko.

  wariant B: Wsiadamy, ale mniej więcej 50km przed Wawą zaczynamy się rozglądać za zatoczką gdzie można łapać. Nigdy nie wjeżdżajmy do miasta, bo wydostać się z niego jest zawsze ciężko i traci się na to kilka godzin. Warto się też wcześniej upewnić, ze odcinek nie jest oblegany przez prostytutki. Bo raz mi się to zdarzyło i dwa razy zatrzymywało się auto z pytaniem o cenę usługi.

  wariant C: Wsiadamy, bo wg mapy w Ostródzie do trasy na Warszawę dołączają się auta jadące z Olsztyna i zawsze będą większe szanse na złapanie stopa  właśnie tam.

Pakowanie klamotów:
1) Spokojnie! Jak auto się już zatrzymało to poczeka, aż się do niego zapakujesz. Osobiście przy wsiadaniu stosuję dwie zasady:
a) kierowca wysiada i mi pomaga – jeżeli otwiera bagażnik to tam ładuje swoje klamoty(mały plecak zawsze ze mna)
b) kierowca zostaje w środku – wtedy wskakuje na tylnie siedzenie razem z plecakami.
Czemu tak? Przede wszystkim unikam w ten sposób możliwości głupiej kradzieży i niezręcznej sytuacji. Jakbym się czuł jakbym wrzucił plecak do bagażnika, a kierowca odjechał z piskiem opon? Albo co by było jakbym nieproszony otworzył bagaznik, a tam zwłoki? Właśnie aby uniknąć tego typu niezręcznych sytuacji kieruję się tymi dwoma zasadami.

Dość istotną rzeczą przy wsiadaniu jest intuicja.
Chociaż nigdy mi się nie zdarzyło, żebym miał jakiekolwiek problemy z kierowcami(buraki i gbury się po prostu nie zatrzymują), warto zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa. Czyli nie wsiadamy gdy:
Facet jest ciemnoskóry, wytatuowany i z bliznami ( to nie rasizm, to rzeczywistość).
Gdy na siedzeniach trzyma przedmioty mogące budzić zdziwienie lub obrzydzenie (strzykawki, prezerwatywy, maczety, sznury).
Jeżeli już się wpakujemy do takiego auta i w trakcie rozmyślimy, bo facet będzie mówił sam do siebie nerwowo oblizując się co chwile, to najłatwiejszym sposobem na zatrzymanie auta jest symulowanie wymiotów lub klasyczne otworzenie drzwi na wariata.

Przy wysiadaniu zawsze, ale to zawsze sprawdźmy czy niczego nie zostawiliśmy.
Generalnie najłatwiej tego uniknąć poprzez niewyciąganie niczego w samochodzie i prosty schemat myślowy. Schemat? Tak schemat. Zawsze jak przygotowuje się do wyjścia z auta sprawdzam trzy rzeczy saszetka z dokumentami – plecaki – kapelusz/kurtka. Z reguły zawsze sobie trzepnę ręką po danej rzeczy żeby się upewnić na 100%, że je mam. I ta zasada jest jedną z najważniejszych. Jeżeli coś zostawicie w aucie to z reguły możecie mieć pewność, że przepadło(chociaż mi się zdarzyło, że kierowca się cofnął i oddał mi kurtkę)

Łapanie na „piękne oczy i śliczny uśmiech”

Standardowa metoda jaką stosuję łapiąc stopa na stacjach benzynowych na autostradach. Podstawą w tej metodzie jest znajomość, przynajmniej w stopniu komunikatywnym, języka angielskiego (zasada ta nie obejmuje Włoch, tam po prostu musisz znać włoski).Plusem jest oczywiście znajomość innych języków np. francuskiego lub hiszpańskiego na Zachodzie lub rosyjskiego na Wschodzie (po polsku też się dogadasz)
Na czym polega?
Podchodzisz do osób, które zatrzymują się na stacji benzynowej i pytasz się dokąd jadą. WAŻNE – zawsze pytaj się „DOKĄD JADĄ?”, a nie „CZY JEDZIE PAN DO KRAKOWA?”. Czemu? Proste cwaniactwo. Jak się zapytasz kierowcy „czy jedzie do Krakowa?”, to dajesz mu szansę powiedzenia „Nie” i wymigania się od przyjemności podwiezienia Cię. Jeśli natomiast zapytasz się „Dokąd Pan jedzie?” to nie ma zmiłuj. Musi powiedzieć miasto lub kierunek, a wtedy atakujesz pytaniem „Czy byłby tak miły i podwiózł Cię w tym kierunku”. Kolejna ważna rzecz! Zawsze używaj zwrotu „czy byłby tak miły…”. Czemu? Ponieważ jeżeli powie „nie” to będzie zmuszony zranić swoje ego, ponieważ „nie będzie tak miły”, a każdy lubi być miłym. Tak czy inaczej, prosty zwrot, a zdecydowanie podnosi Twoje szanse na podwózkę. Fragment z serii „psychologia w autostopie” mojego autorstwa. Oczywiście warto wspomnieć, ze jest się studentem i podróżuje autostopem po Europie.

Jak wybierać kierowców?

Dość istotna kwestia, bo z reguły jest ich dużo, a szkoda marnować czas podchodząc do każdego.
W pierwszej kolejności eliminuj z listy: kobiety, rodzinki, auta z zawalonymi bagażnikami, ludzi ociekających bogactwem.
Czemu?
Ponieważ z reguły kobiety nie biorą (rodzinki z dziećmi tym bardziej). Zapakowani na maksa nawet jakby chcieli to Cie nie zmieszczą, a ludzie bogaci z reguły traktują autostopowiczów z pogardą. Oczywiscie są to stereotypy, które sobie wyrobiłem pytając w swoim życiu tysiące osób z prośbą o podwiezienie. Ale jak wiadomo od każdej reguły są wyjątki, które też się zdarzają. Po prostu skrócisz czas poszukiwania pomijając wyżej wymienione przypadki.

Kolejnym ważnym kryterium, które stosuje przy decyzji kogo się w pierwszej kolejności zapytam jest rejestracja auta(ku mojemu zdziwieniu nie zostało to wspomniane na żadnym forum z poradami).
O co chodzi?
Generalnie jeżeli stoimy na stacji benzynowej w np.: Ostródzie i mamy do wyboru dwa auta jedno z rejestracją „KR 1111”, a drugie „GD 2222”, to jest większe prawdopodobieństwo, ze do Krakowa dojedziemy z tym pierwszym. Podobne zasady z numeracją tablic obowiązują we Francji, Niemczech i Rosji dlatego warto się zapoznać z ich numeracją

TIRy

Najczęściej polskie. Dlaczego? Ano dlatego, ze TIRowcy rzadko kiedy znają języki obce(wyjątkiem są Ci ze Skandynawii).
Plusem podróży tirem jest niewątpliwie komfort jazdy(dużo miejsca dla siebie), duże dystanse pokonywane przez kierowców i znajomość z realiami tras (najlepiej wiedza gdzie łapać i na jakiej trasie jaki ruch)
Minusy? Wolno jeżdżą(max 90km/h na autostradzie) i muszą mieć przerwy. W zależności od wykorzystanych godzin jazdy, TIR może jechać maksymalnie 8-12h dziennie i co 4h musi mieć przynajmniej 45 min przerwy. Tego nie da się obejść, ponieważ każdy TIR ma tzw. czarną skrzynkę, która rejestruje postoje i czas jazdy. I przy każdej kontroli policji jest sprawdzana. Nieprzestrzeganie limitów to surowe mandaty.

O czym rozmawiać?

Nie ma reguły, ale w większości przypadków trzeba być konformistą. Twój kierowca jest za legalizacją? Też jesteś. Twój kierowca nienawidzi szpinaku? Ty też. Można podawać dalsze skrajne przykłady, ale chodzi o to żeby droga upłynęła w miłej atmosferze, więc stosuje metodę dostosowania się do poglądów kierowcy. Tak czy inaczej polecam rozmowę z kierowcami w celu wyciągnięcia z nich jak największej ilości informacji o kraju, zwyczajach, tradycjach. Takie zainteresowanie prawie zawsze przekłada się na chęć pokazania przez naszego kierowce tego o czym opowiada, więc może się zdarzyć tak, ze zaprosi nas na obiad, do muzeum, pojedzie dłuższą trasą tylko po to żeby pokazać punkt widokowy czy jakiś zabytek. Polecam.

Ważne: Nigdy nie udawaj kogoś kim nie jesteś, bo to szybko wyjdzie na jaw. Chociaż z drugiej strony polecam wymyślić sobie jakąś niestworzoną historie i wcisnąć ją jakiemuś jeleniowi. Osobiście byłem Rosjaninem uciekającym z domu przed poborem do wojska. Wiem, ze tak nie powinno się robić, ale czasem schemat powtarzania każdemu gdzie się jedzie i po co zaczyna być nużący, a mina kierowcy, gdy tego słucha jest bezcenna.
Oczywiscie nie zwracamy uwagi gdy prowadzi jak wariat, pali papierosy, czy też słucha tandetnej muzyki. Jesteśmy jego gościem więc jak gość musimy się zachowywać. Głównie dlatego, że zwrócenie uwagi grozi szybszą wysiadką. Jeżeli naprawdę strasznie nam przeszkadza zachowanie kierowcy możemy po prostu poprosić, zeby wysadził nas na najbliższej stacji.

 

28 komentarzy dodanych:

  1. Totalnie zgadzam się z powyższymi radami, szczególnie z tą o dostosowaniu się do gustu kierowcy. Choć to czasem bardzo boli. Raz próbując wydostać się z Elbląga na Ostródę/Olsztyn zabrał nas jakichś chłopak w stylu stara beemka, dresik i czapeczka z daszkiem. Wsiadamy, tempo dodane i od razu radio podkręcone na full. Po obserwacji wlep porozklejanych po samochodzie i poziomie tekstów doszłyśmy do wniosku, że to jakiś naprawdę słaby lokalny raper, który chce nam zareklamować swoją „sztukę” (Teksty o wsiadaniu na rower rapowane przez kilka dobrych minut w stylu powtarzającego się w kółko „idę i wsiadam na rower, mój rower to szalony rower” to mimo mojej wielkiej miłości do rowerów nie trafiło to do mega serca) ale poradzić nic się nie da, więc tylko można pośmiać się w duchu i czekam na koniec (męki) podróży :)

    1. A ja się nie do końca zgadzam z akurat tą poradą. Oczywiście przy jeździe z nieznajomym jest pokusa, żeby we wszystkim przyznawać mu rację, ale po pewnej ilości takich rozmów uświadomiłem sobie jak są puste. Przecież stopem się nie jeździ tylko ze względów ekonomicznych – jeździ się poznać innego człowieka i czegoś się od niego nauczyć. A przytakiwanie nas zamyka na poznanie innego punktu widzenia. Dyskusja, oczywiście całkowicie kulturalna i z poszanowaniem drugiej strony, jest dużo bardziej ubogacająca. Kiedy to zrozumiałem i zacząłem stosować, bardzo wiele się nauczyłem, a i niektórzy z moich kierowców, również. Polecam takie podejście! :)
      Przemek! Bardzo porządne porady :) Gratuluję i życzę dalszych sukcesów i świetnych tekstów :)

  2. Ja bym dodał tylko słowo o tych bogaczach. Zazwyczaj widać choćby po minie, czy pan w garniturze wysiadający z auta traktuje ludzi dookoła z pogardą, czy nie. Jeśli nie to warto podejść, często tacy ludzie są chętni do pomocy z kilku powodów a sytuacja finansowa pozwala im na to, są często w stanie podwieźć dalej, niż sami jadą.

  3. Wiele razy zdarzało mi się podróżować z „bogaczami”, ba! w Polsce zdarzało mi się być chętniej zabieraną przez bardzo drogie samochody, nie ma co oceniać książki po okładce. Jeśli chodzi o dostosowywanie się do kierowcy święta prawda ;) Słyszałam jeszcze, że kierowców Tirów nie można pytać pod żadnym pozorem o to co przewożą.

    1. E tam, jak długo jeżdżę tak jeszcze nie było problemów jak pytałem Tirowców co wożą, często też sami mówią. Opowiedzą Ci o pracy, dowiesz się coś ciekawego. Z jednymi którzy jechali na wschód z mięsem to się dogadałem jak nigdy, bo w mojej rodzinie jest kilka osób pracujących w rzeźni i dyskusja była zacięta ;p

      Co do rad, wszystko spoko, zawsze są jakieś wyjątki i w ogóle, ale to Ci którzy już przejadą kilka tyś km będą wiedzieć sami. ;P

  4. Ja sie rowniez podpisuje pod dwoma ostatnimi komentarzami. Ponad rok temu jechalam na stopa z Rumunii do Niemiec (na Oktoberfest w Monachium) i w Austrii, po dobrych kilku godzinach czekania zatrzymal nam sie pan prowadzacy nowiutki model sportowego audi, z wbudowany komputerem, w garniturze. Bardzo nam pomogl zostawiajac nas na bardziej uczesczanym punkcie, nawet zaszedl do restauracji, by w naszym imieniu popytac, czy ktos jedzie w naszym kierunku. Okazalo sie, ze ow mezczyzna jeszcze dziesiec lat temu sam podrozowal autostopem z powodu braku funduszy.

  5. Zawsze pytam co jest na pace. Jak nie chce powiedzieć albo nie może, to nie powie i tyle. A tak zawsze kolejny temat do pogadania, skąd, dokąd, co, ile, czy się opłaca takie trasy, itp. „Zatrzymałem się dlatego, że wiozę srajtachę dla biedry, wiecie jakie marzenie z takim towarem jeździć? Jak na pusto! A kasa leci. Przecież jak gość ma 24 tony załadowane po sufit, albo i lepiej, to nie da rady za ch.iny się zatrzymać.” Jak ktoś wiezie laptopy to nie ma mowy żeby kogoś brał, bo by musiał szukać nowej pracy. Choć fakt, jak jechałem do Francji, to w 3 tirach pod rząd były meble. ;) Może tak, może nie. Ciąć się ani plandeki nie będę.

  6. Facet jest ciemnoskóry, wytatuowany i z bliznami ( to nie rasizm, to rzeczywistość).

    Możesz rozwinąć? Chodzi o ciemnoskórych byłych więźniów (?), czy ciemnoskórych, LUB wytatuowanych LUB z bliznami – jedno lub więcej z tych trzech? Oraz, dlaczego?

  7. Wszystkie wymienione wyżej rady jak najbardziej popieram, ale co do jednej, to mogłabym dyskutować. Wybieranie tylko polskich TIR-ów. To prawa, że kierowcy rzadko znają inne języki oprócz ojczystego, ale to nie wyklucza ich w kwestii podwózek. Osobiście jechałam z m.in Turkami albo Gruzinami i muszę przyznać, że mimo barier językowych podróż upłynęła mi niezwykle mile. Pominę fakt, że nie doświadczyłam nigdy wcześniej takiej gościnności ze strony kierowców (kupowanie jedzenia, wpychanie na siłę pieniędzy np. na metro w mieście docelowym), ale też chodzi o samo obcowanie z kulturą innych krajów. Opowiadanie o rodzinie, pokazywanie zdjęć, puszczanie lokalnej muzyki itp. Wiadomo, ryzyko jest większe bo nie zawsze się dogadasz, ale od czego są mapy? Polecam serdecznie! Ja się nie zawiodłam.

    1. Wybieranie tylko polskich TIR-ów. Za granicą sam fakt, ze kierowca może z kimś pogadać w rodzimym języku może okazać się wystarczającym powodem, żeby nas zabrać. Ale jak nie mówi po polsku też żaden problem. Raz jechałam do Warszawy z Turkiem i było bardzo sympatycznie. Jeszcze jeden plus TIR-ów to świetne widoki :D

  8. Nie zgodzę się jednak z tym, że nie zatrzymujemy kobiet, rodzin z dziećmi, ludzi ociekających kasą, czy obładowanych bagażami. Zdarzało mi się być podwożonym przez kobiety, przez młodą matkę z dzieckiem, przez ludzi ociekających kasą (i podwózka była w porshe), przez ludzi tak obładowanych, byłem pewny, że się nie zmieszczę, a jakoś się zrobiło miejsce. Zatrzymują się wszyscy i najlepiej próbować zatrzymać wszystkich. Raz pewna francuska (w wieku ~80 lat), aby zrobić mi miejsce, wzięła psa (który siedział na fotelu pasażera) na swoje kolana i prowadziła auto z psem na kolanach.

  9. Co do kierowców, którzy biorą: chyba trochę zależy jakiej płci jest autostopowicz (no i czy nie wygląda jak „wsiór”. Mnie podwoziły i kobiety i bogacze – chyba trochę też kwestia szczęścia.

    Co do rejestracji: wypróbowane, sprawdzone, polecam!

    Co do reszty tipów: Super! Część już wypróbowana na własnej skórze, a resztę wypróbuję, mam nadzieję, już niedługo! :)

  10. absolutnie nie zgadzam się z przytakiwaniem we wszystkim kierowcom. przecież podróż stopem to wzajemna wymiana, uczymy się od siebie nawzajem, poznajemy inne kraje , inne kultury, mentalności, punkty widzenia- dajmy i im się poznać. nie musimy się zgadzać, ale przedstawiając swój punkt widzenia, być może dla kogoś innego oryginalny, nie do przyjęcia, egzotyczny czy też dziwny – sprawimy, że ta podróż i dla kierowcy będzie ciekawsza, pobudzi go do myślenia. wymiana myśli jest jednym z ciekawszych aspektów podróży stopem i szkoda z niego rezygnować tylko ze strachu przed wcześniejszą wysiadką. a mam przykładów wiele. kiedyś usłyszałam „chcesz wysiaść?” a ja na to „bardzo chętnie”, po czym z wielką ulgą wysiadłam mimo, pomimo, że prawie byłam u celu ale wysłuchiwanie choćby minuty dłużej „mądrości” tego pana na dodatek na temat na który podejrzewam znałam się jednak lepiej przekraczało moje możliwości. po prostu czasem zamiast zagryzania zębów lepiej poczekać na pogodniejszego kierowcę. ale taką sytuację miałam 1 raz w życiu. za to wiele razy słyszałam, że fantastycznie się ze mną rozmawia, wiele razy usłyszałam historię ludzi, których nie mówi się znajomym. zdażyło się, że ktoś powiedział, że jeszcze nigdy wcześniej z nikim się tym nie podzielił. czasem robiłam dla kogoś za „psychologa”, coś doradziłam, wysłuchałam, ktoś poczuł ulgę. szczerość i otwartość zawsze w cenie. oczywiście nie z każdym da się prowadzić dyskusję, ale wtedy po prostu wystarczy słuchać. nie trzeba mówić rzeczy z którymi się nie zgadzamy. skoro niekoniecznie możemy odwdzięczyć się materialnie, dajmy kierowcom ciekawą rozmowę.

    ahh i kierowcy TIR. dla chcącego nic trudnego, komunikacja bez znajomości języka nie jest problemem, jak tylko się chce. nazwa miasta będzie zrozumiała i czaasem to wystarczy. można na migi, a zwykle jak się jest kilka dni w innym państwie to łapie się jakies podstawowe zwroty. i nie spotkałam bardziej hojnych kierowców niż tureccy TIRowcy. jedno jest pewne- głodnym Cię nie wypuszczą. z większością trzeba się dogadywać na migi, ale są mega uczynni i częstują czym się da.

  11. Odradzam pytania „dokąd jedziesz” TIRom. Znajdzie się taki kierowca, który uzna nas za wścibskich i może zrobić niemałą awanturę :) Osobiście nie miałem takiej sytuacji, ale to jest opinia pewnego TIRowca, z którym jechałem.

  12. a jak wybierac fajnych autostopowiczow? kiedy sie jest kobieta kierowca? mialam takie przypadki ze sie ktos prosil, i co? troche sie balam–no i zaslyszane— ze kobiety nie zabieraja autostopowiczow, a jeszcze jedno pytanie, da sie jakos umowic z kierowca tira–sprawdzonym przez forum–ze sie umawiam z nim w punkcie A i jak mu pasuje kurs i mnie to zabiera mnie do punktu B? bez tego lapania na drodze czy na stacjach? sa wogole tacy kierowcy i taki sposob wozenia sie z nimi, bez lapanki ale z umowieniem sie jakos wczesniej?? oczywiscie propozycje podroznicze a nie inne uslugi–zle zrozumiane

    1. Pani Elu takie coś moim zdaniem jest możliwe. Choćby na facebooku są różne grupy typu „Kraków-Warszawa”, „Kielce w Warszawie” gdzie prawie co trochę są jakieś oferty transportu. Jednak na 99% będą to oferty które są tylko trochę tańsze od pks czy pkp. Ale zawsze można napisać tam ogłoszenie jako autostopowicz przecież :)

  13. Przemku: zdaję sobie sprawę, że wszystko, co tu napisałeś, napisałeś z własnego doświadczenia i poziomu świadomości, ale, na miłość boską: nie wal w ludzi takimi stereotypami! Nie podoba mi się ten fragment, w którym piszesz o ,,eliminacji potencjalnych kierowców”. To prawda, że samotnie jadące kobiety zatrzymują się rzadko (jeśli nie bardzo rzadko), ale jeśli nie wyglądasz, jakbyś dopiero co wyszedł z więzienia, to co jest złego w zapytaniu kobiety, czy może nas podwieźć? Co do ludzi bogatych-podałeś założenie (być może zrobiłeś to nieświadomie), że wszyscy bogaci ludzie to gbury i chamy, wobec czego należy ich unikać. Nonsens-chamstwa nie nabywa się wraz z rosnącą liczbą pieniędzy na koncie. Biedniejszym też się zdarza. Osobiście ciepło wspominam kierowców, którzy prowadzili własne działalności czy pracowali na wysokich szczeblach w korporacjach, bo od nich miałem szansę NAUCZYĆ SIĘ czegoś o zarabianiu pieniędzy.
    Z drugiej strony pochwalam schemat pytania najpierw, dokąd kierowca jedzie, zamiast przedstawiania mu celu swojej podróży. Często kierowcy mają po prostu ,,odruch oporu” przed wzięciem stopowicza, nie wynikający nawet ze złych doświadczeń tylko po prostu z lenistwa (,,a tam, będę musiał go wysadzać” ; ,,nie chce mi się zatrzymać” itd.).

    Szerokości!

  14. Wiekszość powyższych komentarzy próbuje wmówić Przemkowi który jest autostopowiczem od stóp po czubek głowy, że nie wie co pisze mówiąc o tym kogo wybierać na kierowce. Przecież wyraźnie wspomniał, że te wskazówki kogo pytać a kogo nie (podkreślam PYTAĆ, czyli np na stacji benzynowej, bo kto sie na drodze zatrzyma to już nie od nas zależy i bierzemy co leci) zastosować można wtedy gdy chcecie zaoszczędzić zwyczajnie czas więc pytacie te osoby w PIERWSZEJ kolejności, a wyjątki każdemu się już zdrarzYŁY i będą zdarzały, bo każdy człowiek jest indywidualny, tylko pytanie czy chcecie na stacji gdzie jest pelno każdego typu ludzi zaczac ogledziny i poszukiwania od kobiet, rodzin i zapchanych bagażowców?

  15. Może dziewczyna, która na stacji pyta tego ‚bogacza’ jest inaczej traktowana. Bo mi bardzo często się zdarza, że jeżdżę z panami w garniakach z super samochodami (zeby obyło się bez docinek: nie tylko jak podróżuję sama, ale też z mężczyzną).

  16. witam, nie jestem autostopowiczka, ale moze mozna by sie umawiac na jazdy z kierowcami tirow, przeciez oni jezdza systeamatycznie, na pewno maja jakies fejsbuki, nie daloby sie znalesc takowych i zapytac? cos jak w stylu bla bla, ale szukanie na wlasna reke? jeszcze mam pyatnie, oprocz dostosowania rozmowy, zachowania, do kierowcy, jak jeszcze mozna umilic czas kierowcy i sobie?(bez glupich komentarzy panowie)
    wspolne spiewanie, jakie przekaski brac ze soba, jedzenie–(kanapki, napoje?), zarty, komentarze? prosze o jakies rozwiniecie tematu

  17. Ja mam uwagi troszkę krytyczne ale myślę, że istotne bo z pozycji kierowcy, bardzo często jadącego samotnie po europejskich drogach. Moje podróże odbywają się własnymi samochodami osobowymi i często odbywają się na zasadzie tam i z powrotem. Przyznam się, że często wręcz poluję na autostopowiczów, szczególnie jak wypada mi droga powrotna. Dlaczego? Proste jak mam sam wracać kolejne 600 czy 1000 km sam to można uświerknąć, lubię z ludźmi rozmawiać i jeżeli są inteligentni mają argumenty to nawet lepiej, żeby mieli inne poglądy niż grzecznie przytakiwali. Sztuczna zgodność poglądów jest naprawdę wyczuwalna i niesympatyczna. A le ważniejszy powodem jest możliwość porozmawiania w innym języku. Żadna szkoła nie jest w stanie dać takich rezultatów jak kontakt z nativem (oczywiście trzeba znać podstawy danego języka). Druga rzecz do której mam drobną uwagę to niestety nie korzystanie przez autostopowiczów z porad dotyczących możliwości zatrzymania się przez kierowcę, często ich widziałem w miejscach, gdzie zatrzymanie się byłoby złamaniem przepisów, a tu ryzykować nie chcę. Poradzę sobie z Policją w Czechach, na Ukrainie czy na Węgrzech ale w innych krajach nie zaryzykuję. Wg mnie idealnym miejscem dla autostopowiczów są motoresty (popularne MOP-y) i stacje benzynowe. Tu kierowca niezdecydowany często musi się zatrzymać a krótka rozmowa może go przekonać, że takiego autostopowicza może wziąć bezpiecznie.Pamiętajcie, że kierowca jadąc nawet 60-ką nie zdąży ocenić czy jest jakieś ryzyko czy go nie ma a w sytuacji jak ma chwilę odpoczynku czy tankuje zawsze może o coś dodatkowego zapytać i na spokojnie ocenić podróżnika.

  18. No właśnie, co do ludzi bogatych to warto spróbować i nie odrzucać od razu. Kiedyś złapałem bogatego Niemca-Polaka, elegancko wyglądającego, który zaprosił mnie na obiad i jeszcze pomógł w kilku sprawach językowych :D ;)

  19. Każdy kiedyś spotkał sympatycznego bogacza ;-) Co nie zmienia faktu, że ludzie wyraźnie zamozniejsi od większości są po prostu OSTROZNI w stosunku do mniej zamożnych obcych. Sam jeżdżę dobrym autem i biorę TYLKO takich autostopowiczów, z którymi ewentualnie „dałbym sobie radę” (dziewczyna, matka z dzieckiem, dziadek…) Nie ma szans, żebym zabrał „nieogolonego 25 latka w dresach”. To prawda, że bycie kobietą zwiększa szansę na podwózkę o jakieś 1000 procent.

  20. hej szukam dwoje chłopaka i dziewczyny którzy ok końca kwietni zabrałem żółtym busem z paka na stopa podrożowali z Lublina podwiozłem ich do rybnika ciekaw jestem czy dotarli muj 508-221-606

Dodaj komentarz