Kirgistan autostopem 3

Pierwszego stopa tego dnia złapałem raz dwa, a starszy jegomość za kierownicą nawet nie pytał się o pieniądze. Zrobiłem tylko jeden błąd i zgodziłem się z nim zajechać ‚na chwilę’ do miasta po drodze, gdzie mi przepadł na blisko dwie godziny. Siedziałem więc dosłownie nic nie robiąc i planowałem trasę jaką chcę pokonać.

image

image

Na mapie wyglądała stosunkowo prosto. Ledwie trzy przesiadki i spore miasta po drodze. Doszedłem do wniosku, że denerwując się i tak nic nie osiagnę, więc siedziałem w aucie i zaa szyby obserwowałem życie w małej wiosce.

Pierwsze co mi się rzuciło w oczy ‚kucusie’. Faceci, którzy albo nie mają nic do roboty albo mają i nie robią, a całe godziny spędzają kucajac. Przy moim aucie dwóch takich ‚kucusiow’ w kilkanaście minut rozpracowało 0,5l i dalej kucali.

Druga sprawa to auta. Wierzcie albo nie, ale mniej więcej 60% aut w Kirgistanie, ma kierownicę po prawej stronie. I tak już prowadzą jak szaleni, a kierownica po prawej stronie tylko sprawia, że jak wyprzedzają przed zakretami, lub na nich, instynktownie łapałem się klamki(naiwnie wierząc, że w razie czołówki jakoś mnie to uratuje)

W końcu przyszedł kierowca i podwiózł mnie kolejne 5km za miasto, gdzie w palącym jak diabli słońcu, łapałem dalej.

image

image

Kolejny stop okazał się sporym zaskoczeniem, bo zabrała mnie rodzina amerykanów, urodzonych w okolicach Yssyk-kul. O ile rodzice, niczym by się nie wyróżniali gdyby nie jezyk, to ich córki były typowym przykładem amerykanek.

Starsza, Weronika, cały czas słuchała muzyki, mając w nosie wszystko i wszystkich, a młodsza, Wiktoria nadawała jak najeta.
Ich przykladowy dialog:

Wiktoria: Czemu tutaj jest tylu muzlumanów?
Weronika: Nie wiem.
Wiktoria: Czemu oni noszą te dziwne czapki?
Weronika: I don’t know! Stop asking me questions! Mom!

I tak cała podróż, z typowym amerykańskim akcentem.

image

Wysadzili mnie na trasie, która wiodła na południe, skąd kolejny stop też był po dosłownie chwili. Tym razem pytali o kasę, ale w końcu zgodzili się wziąć mnie za darmo, ‚bo jak my Ci pomożemy, to Allah pomoże nam.’ Jechałem z nimi niecałe 40km i stop popadł by pewnie w zapomnienie, gdyby nie sytuacja, która mogła zakończyć moją podróż. Klasykiem w podróży jest, że kierowcy palą papierosy, ale jeszcze nigdy nie zdążyło mi się siedzieć na tylnim siedzeniu podczas gdy dwóch z przodu paliło. W pewnym momencie, ten za którym siedziałem otworzył okno i tak mocno zawiało, że wypadł mu papieros, który poleciał mi prosto w twarz. Niedopałek poprzył mi czoło, policzki i wypalił dziury na koszulce, a gdyby nie okulary, to i pewnie sporo wleciałoby do oczu.

image

image

Dalej maszerowałem przez całe miasto, bo wysadzili mnie w centrum zamiast przy obwodnicy, ale nie ma tego złego w stopie, co by na dobre nie wyszło i na bazarze kupiłem sobie melona na obiad. Jedząc, przeczekałem największy skwar i maszerowałem dalej.

Dopiero za miastem udało mi się złapać pożądanego stopa na 200km. Wzięło mnie małżeństwo z dzieckiem, które jako pierwsze, dość nachalnie pytało o pieniądze. Ale nie o te, które im zapłacę tylko o to ile wynoszą średnie zarobki w Polsce, ile ja zarabiam, ile moi rodzice itd. Na początku traktowałem to jako lekki nietakt z ich strony, ale w dalszej podróży dowiedziałem się kilku rzeczy.

image

Po pierwsze średnie wynagrodzenie w Kirgistanie, to około 60$ miesięcznie. Nie tygodniowo, miesięcznie. Studia są płatne i to sporo, bo około 1000$ za rok nauki, więc przedstawiając się na wstepie jako student, byłem postrzegany jako bogacz.

Dopiero później zacząłem tłumaczyć, że średnia płaca w Polsce, to około 500$, ale też koszty życia sa nieporównywalnie większe. Rada dla wszystkich, którzy będą w Kirgistanie – Podkreslajcie, że jesteście z Polski, a nie z USA czy Europy Zachodniej, bo oni tam rzeczywscie żyją jak królowie.

W trakcie jazdy z nimi uświadomiłem sobie, że zostało mi mniej więcej 5$ na jedzenie, a najbliższy bankomat zobaczę za kilka dni. Byłem paskudnie głodny, ale na szczęście jak tylko wysiadłem z auta rodzinki, zobaczyłem robotników. Podszedłem do nich z pytaniem czy mają może trochę wody i okazało się, że owszem, ale tej pisanej przez ‚ó’. Zaproszony, usiadłem z nimi popiłem pojadłem i podwieźli mnie kawałek dalej nad rzekę, gdzie planowałem spędzić noc.

image

image

Ale los chciał, że ledwo z auta wysiadłem, a natknąłem się na młodego chłopaka, który zaproponował, że jeśli chcę, to mogę wskoczyć na jednego konia i wspólnie poszukamy dla mnie jakiegoś miejsca na nocleg.

image

W sumie jeździliśmy ponad godzinę, aż w końcu się sciemniło, więc rozbiłem namiot i zaległem spać ze świadomością, że jutro może być ciężko ze stopem. Przede mną góry, szutrowa droga i aut jak na lekarstwo. Ale to jutro.

Strony
Kazachstan <<< 1 2 3 4 5 6 7 >>> Chiny

Dodaj komentarz