12 marca 2014

Miasto 44

Dzisiejszy wpis jest niejako przedsmakiem tego, co będzie się działo na nowej odsłonie bloga. Pomijając podróże (wciąż będą głównym tematem) od czasu do czasu, w osobnych działach, będę pisać teksty o rzeczach, które mnie motywują, inspirują czy skłaniają do przemyśleń. Dzisiaj tekst z serii tych ostatnich.

Wczoraj wieczorem kompletnym przypadkiem znalazłem w sieci zwiastun nowego polskiego filmu, który przedstawia Powstanie Warszawskie oraz losy młodych ludzi, którzy brali w nim udział.

Sam reżyser mówi o filmie: „„Miasto 44” nie będzie filmem historycznym ani dokumentem o przebiegu Powstania Warszawskiego. Mimo że rozgrywa się w walczącym mieście, opowiada historię ludzi, a nie oddziałów czy barykad. „Miasto 44” nie będzie argumentem w powstańczej dyskusji. Film ma przekazywać emocje, a nie ważyć racje, czy odsłaniać kulisy decyzji sprzed 70 lat. „Miasto 44” nie będzie pomnikiem. Nie chcemy składać hołdu. Opowiemy historie prawdziwych, młodych ludzi. Niektórzy z nich zachowali się pięknie, inni załamali się i stchórzyli. Jedni marzyli o poświęceniu, inni o kochaniu się z dziewczyną. Nie szukamy spiżowych bohaterów. „Miasto 44” nie będzie filmem o polityce. Będzie filmem o miłości, młodości i walce.”

Z zajawki filmu, poza widowiskowymi jak na polskie warunki efektami specjalnymi, zapadła mi w pamięć scena, na której jeden z bohaterów zaprasza na swoje dziewiętnaste urodziny. W otoczeniu scenerii zniszczonej Warszawy wygląda to nieco upiornie i przygnębiająco. Gdy skończyłem oglądać filmik, uderzyło mnie, że przecież w Powstaniu Warszawskim walczyli w większości ludzie w moim wieku lub młodsi. Po chwili zacząłem się zastanawiać na ile w dzisiejszych czasach ludzie młodzi kochają ojczyznę i w jakim stopniu są patriotami.

O dziewiętnastolatku przedstawionym na zwiastunie, myślę raczej w kategoriach patriotyzmu sprowadzającego się do realnej obrony kraju. Ekspansywna polityka Rosji, ostatnie wydarzenia na Krymie i często przetaczane słowa Lecha Kaczyńskiego „Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”, sprawiły, że coraz częściej zaczęło się mówić o naszej obronności, NATO i szeroko pojętej armii.

Jasne, ktoś powie – „Przecież wojny nie będzie”. Może nie, może tak. We współczesnych czasach wysoko rozwiniętych gospodarek mało komu się ona opłaca. Z drugiej strony, żyjemy w świecie gdzie decyzja kilku osób może momentalnie wpędzić w wojnę pół świata. Co by się stało, gdyby była potrzeba powszechnej mobilizacji? Byłby dramat.

Odwiedzając szkoły dość łatwo i szybko można zauważyć coraz to powszechniejszą modę na tak zwane „bezradne męskie nóżki” lub „gram w grę”. Chłopcy są rozpuszczeni, rozpieszczeni, ulegający modzie z Zachodu i powoli mają więcej wspólnego z kobietami lub pączkami niż z mężczyznami. Na WFie coraz więcej zwolnień lekarskich z powodu rozmaitych chorób związanych z siedzącym trybem życia, kompletnego sieroctwa wynikającego z braku wystarczającej aktywności ruchowej lub zwykłego lenistwa. Jeśli chłopak ma osiemnaście lat i nie jest się w stanie podciągnąć na drążku lub zrobić poprawnie dziesięciu pompek, to chyba coś jest nie tak. Rośnie nam pokolenie słabeuszy i plastikowych dzieci.

Jakby tego było mało, jeszcze miesiąc temu wszyscy trąbili o gender, dżender, srender. Do czego doszło, żeby z czegoś takiego robić debatę publiczną i trąbić o tym we wszystkich mediach. Czy naprawdę nasze społeczeństwo doszło do etapu gdzie chłopcy w przedszkolu czy szkołach podstawowych powinni przebierać się za dziewczynki i malować sobie paznokcie? Każda logicznie myśląca osoba zdaje sobie sprawę, że takie działanie sprawi, że w przeciągu jednego pokolenia będziemy mieli masę gamoni na ulicach. Przecież tu już nie chodzi o dawanie ludziom możliwości decydowania o tym, kim wolą być. Tarzan dorastał z małpami, ale to nie było jego naturalne środowisko. Tak samo, jak dla w naturze człowieka nie leży przysłowiowe kończenie gatunku poprzez preferowanie tej samej płci lub dywagacje na temat tego kim wolę być albo gorzej – co jest modne. Nie jestem homofobem i w głębokim poważaniu mam to jakiej ktoś jest orientacji. To, co kogoś czyni szczęśliwym, to tylko i wyłącznie jego sprawa, ale nie popadajmy w przesadę. Równanie wszystkiego i wszystkich kiedyś nas zgubi.

grubas

Co zrobić, żeby „żyło się lepiej”? Po pierwsze, zamiast zalewać media debatą o bzdurach w postaci gender, skupmy się na promowaniu postaw patriotycznych oraz zdrowego trybu życia. Jednak nawet to nie zmieni faktu, że pewnie z biegiem lat młodzi wcale nie będą bardziej aktywni i będąc nastolatkami wciąż będą na etapie dużych dzieci. Właśnie dlatego drugą sprawą powinno być przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. Wrócić do zasady „Nie uczysz się – idziesz do woja” a nie „Nie uczę się, to płacę za prywatną szkołę i mam spokój”. Wszystkim wyjdzie na zdrowie, a i poziom edukacji pójdzie w górę. Chociażby pół roku musztry rezerwistów w wojsku, powinno nauczyć część opornych czym jest szacunek do starszych, dyscyplina oraz jak przebiec kilometr bez zadyszki. Mało tego, to może w końcu niektórzy „faceci” nauczyliby się w końcu jak wymienić żarówkę, odetkać kolanko w zlewie czy wykonać podstawowe prace w aucie. Mówcie co chcecie, ale wojsko robi z chłopców mężczyzn w sposób, jaki nie zrobią tego kolejne filmy czy gry komputerowe. Jeśli nie, to jeszcze kilka lat tak postępującej degeneracji i będziemy w naprawdę wielkiej, ciemnej dziurze obronności kraju.

Ostatnio przeprowadzono kilka sondaży wg których w razie wojny Polacy nie są gotowi umierać za ojczyznę. Taka smutna prawda. Kiepska edukacja czy po prostu rozczarowanie otaczającą nas rzeczywistością? A jak jest z patriotyzmem objawiającym się w zwykłej codzienności?

Obecna sytuacja gospodarcza, ekonomiczna i polityczna w naszym kraju jest jaka jest. Skomplikowana zwłaszcza w przypadku ludzi młodych. Czy wyjazdy za granicę, te zarobkowe, są objawem patriotyzmu? Czy szara strefa, praca na czarno i zero zainteresowania polityką, to jego brak? Nie. Zadajmy sobie raczej pytanie czy wybierani w wolnych wyborach włodarze naszego kraju mają w sobie chociaż jego ułamek, skoro sprawiają, że młodzi uciekają i mają władzy dość. Uciekając, pracując na czarno czy załatwiając rzeczy „na boku” nie mają poczucia, że działają na szkodę państwa a jedynie wystawiają do wiatru krawaciarzy z Wiejskiej.

Czy to się zmieni? Nie, jeśli media wciąż będą prały mózgi większości Trynkiewiczem, Gender, mamą Madzi czy Macierewiczem. Nie, jeśli dalej będziemy siedzieć i patrzeć jak denat o nazwie ZUS dalej ciągnie grube miliardy, politycy podnosić podatki. Nie, jeśli pozwolimy komputerom, smartfonom i internetowi wychować pokolenie, które będzie zbyt leniwe i słabe, żeby wstać i wyjść na ulice jak już przeleje się miara goryczy. Patriotyzm jest kształtowany od najmłodszych lat, więc może zamiast malowania paznokci poczytajmy dzieciom wspomnienia z Powstania Warszawskiego. Kształtujmy od najmłodszego dumę narodową. Pokazujmy przykłady Polaków, którzy zabłysnęli na świecie tym co robili i przede wszystkim kim byli, a nie fundujemy im na odczepnego sieczkę, którą ociekają media. Będąc patriotami nie wstydźmy się tego okazywać. Nie pozwólmy, żeby patriotyzm oparty na zdrowej tolerancji i poszanowaniu był kojarzony tylko i wyłącznie ze skrajnymi nacjonalistami, bo tak nie jest.

Dobrze, że powstał taki film jak „Miasto 44″. Być może dla tej części młodych, która jest zblazowana do szpiku kości będzie on sygnałem, że jednak coś, gdzieś, poszło nie tak jak powinno. Jeśli nie dla nich, to oby dla ich rodziców i nauczycieli, którzy pełnią przecież najważniejszą rolę w procesie wychowania młodych Polaków.

ewolucja

22 komentarzy dodanych:

  1. Twoje poglądy nie trzymają się kupy.
    Z jednej strony piszesz, że każdy może być jaki chce, bo Cie to nie obchodzi (gender), a potem piszesz, że każdy ma być patriotą, ma iść do woja, umieć zrobić 10 pompek itd. Albo dajemy ludziom pełną wolność albo wprowadzamy zamordyzm. Musisz się zdecydować. Ja jestem za tym pierwszym.

    Cieszę się, że nie byłem w wojsku. Jestem dorosłym mężczyzną i sam potrafię decydować o swoim życiu. Nikt nie musi (i nie ma prawa!) decydować za mnie co jest dla mnie lepsze. Ja siebie znam najlepiej.

    1. „każdy może być jak jaki chce”, ale tutaj mam namyśli orientację.
      Zamordyzm to przesada. Po prostu, moim zdaniem, jak dojdziemy do etapu, „róbta co chceta” to ludziom się w głowach poprzewraca. Na moje, to mamy inne spojrzenie na to co się dzieje. Ty idziesz w stronę wolności i anarchii co jest super, jeśli zakładamy, że wszyscy są inteligentni, potrafią samodzielnie myśleć i żyjemy w utopijnym świecie bez zagrożeń. A tak nie jest.

      Pamiętaj, że post napisałem w kontekście ewentualnego zagrożenia państwa. Niestety, ale smutna prawda jest taka, że jeśli ogłoszono by powszechną mobilizację, to nie byłoby to nic innego jak mięso armatnie :)

      1. Mięsa armatniego by nie było, bo już wyjechało za granicę. A obronią Polskę kibole i narodowcy, bez obaw.

        Poza tym, po co Polsce patriotyzm? Możesz mi wytłumaczyć dlaczego jest to takie ważne i konieczne?

        Ja idę w stronę wolności a nie anarchii. To nie to samo. Wolność jest zarówno dla mądrych i dla głupich. Jeśli chcesz ją ograniczać w mniejszym lub większym stopniu to znaczy, że chcesz by mądry był trochę głupszy, a z głupiego zrobić mądrzejszego na siłę. Czyli każdy ma być średni, czyli taki sam. Średniość niszczy różnorodność (dla nas – podróżników, bardzo ważna, prawda?), a ta jest potrzebna przede wszystkim dla rozwoju.

    2. Z tego co ja zrozumiałam, to chodzi o to, żeby każdy mógł wyrażać siebie i być sobą, jednak tak zwana „wolna amerykanka” też nie jest dobra. Ludzie powinni decydować o sobie, ale czego jak czego ale patriotyzmu w Polsce brakuje. Pozwalanie dzieciom na wszystko, bezstresowe wychowanie, obecna wszędzie technologia – ok, ale niech to wszystko będzie z umiarem!

      W Polsce zaczyna brakować obowiązków – za szkołę można zapłacić, są tłumy bezrobotnych ludzi po licencjacie oraz magistrów.

      Nie lubię amerykanizowania, ale w Stanach, kto nie idzie na studia to idzie do woja. Skończenie studiów natomiast naprawdę pomaga w znalezieniu pracy. Czemu u nas tak nie jest? Studia powinny gwarantować znalezienie pracy lub to znacznie ułatwić.

      Ile młodych osób w Polsce zna ważniejsze fakty z naszej historii? Jak dla mnie jest to jeden z najważniejszych przedmiotów w szkole – uczy o tym, kim jesteśmy. Każdy Polak powinien znać historię swojego kraju. Polscy żołnierze przysłużyli się światu, wielu z nich odznaczyło się naprawdę heroiczną postawą. Ale czy młodych ludzi to interesuje? Większości na pewno nie. Co ich interesuje to facebook, twitter i instagram. Kolejne aplikacje na iPhona. Rozumiem postęp technologicznych, jednak na pewno nie takiej Polski chcieli nasi przodkowie. Chcąc nie chcąc jeśli nie będziemy mówić o historii i patriotyzmie to pamięć o nich zaginie. A bez nich nie bylibyśmy tym kim jesteśmy, bo Polska nie byłaby taką samą Polską.

      1. W Stanach nie ma przymusowego poboru wojskowego.
        Studia powinny gwarantować Ci zdobycie WIEDZY (za którą zapłaciłeś). To czy znajdziesz po nich pracę to już zależy tylko od Ciebie.

    3. Chłopie pomyśl… Chodzi o to że nikt nie ma chęci monitorować komuś łóżka i patrzeć kto z kim i kiedy, ale jeżeli taki „model człowieka” jest lansowany w mediach wszędzie gdzie się da, pedzie (pieszczotliwie xd) łażą po ulicach i wymachują dildem zasłaniając się wolnością słowa a z drugiej strony atakują myśl konserwatywną, narodową, katolicką czy jakąkolwiek inną to według mnie jest to czysta hipokryzja. Tematy zastępcze to też śmiech na sali… Przez miesiąc trąbić o trynkiewiczu czy mamie Madzi, w czasie kiedy te darmozjady w sejmie za naszymi plecami podpisują dziwne ustawy i wyprzedają majątek narodowy. Żeby to ogarnąć nie trzeba być politologiem, filozofem, czy historykiem wystarczy chociaż trochę logicznie myśleć.

  2. @sentipl – może wyraziłam się nie do końca jasno. Fakt, nie ma przymusowego poboru, jednak zdecydowana większość jeśli nie dostanie się na studia to idzie do wojska.

    Co do studiów – sama skończyłam uczelnię prywatną, na której większość osób z mojego punktu widzenia było albo z przypadku, mieli kasę a nie dostali się na inną uczelnię. Ja wybrałam tą uczelnię ze względu na swoje zainteresowania. Zdobyłam wiedzę, której większość absolwentów niestety nie przyswoiło. Mimo wszystko ciężko znaleźć pracę w moim kierunku w Polsce. Znajomi innych kierunków też nie do końca mają łatwo. Prawdą jest, że „szukajcie, a znajdziecie”. Ja na swoje życie nie mogę narzekać, jednak nie powiesz mi, że młodzi ludzie mają w Polsce łatwy start. Fakt, dużo dajesz od siebie – osiągniesz cel. Jednak nie wszystkim udaje się znaleźć pracę w zawodzie. Nawet po Politechnice, nie każdy inżynier ma łatwo.

  3. @B – „Ja na swoje życie nie mogę narzekać, jednak nie powiesz mi, że młodzi ludzie mają w Polsce łatwy start.”

    Ja mam 25 lat, zarabiam więcej niż moi rodzice razem wzięci, ukończyłam turystykę i rekreację na prywatnej uczelni, dorobiłam się tego co zaplanowałam bez żadnych znajomości. Sama sobie opłacałam studia, utrzymuję się od 20 roku życia.

    Wiesz w czym problem? Kiedy przeprowadzam rozmowy kwalifikacyjne, to większość dzieciaczków chce zostać Panem Dyrektorem od razu po studiach, na których nic nie robił – puste CV. 5 koła na rękę, autko, komóreczka, biuro wielkości Tesco. Zero umiejętności. Zero wymagań wobec samego siebie.

    Już nie powiem, że wielu facetów w moim wieku nie potrafi wymienić choćby koła w aucie…. Polecam tekst o wychowaniu – czy to dziewcząt czy chłopców:

    http://foch.pl/foch/1,132037,15385306,Mistrz_wychowywania_dzieci_czy_kreatura_z_piekla_rodem_.html

    1. @K – widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji ;)

      Sama jednak piszesz, że dzieciaczki chcą być od razu dyrektorami itp. Bierze się to z tego, że od dziecka dostaje się wszystko czego się chce. Nie krzewi się żadnych postaw, nie uczy się tego, że trzeba najpierw wymagać od siebie i że nie można oczekiwać, że wszystko zostanie podane na tacy.

  4. Bardzo dużo zależy od rodziców – wychowywać nie hodować (co co raz częściej się zdarza), moi rodzice mimo tego, iż mogli mi zapewnić dostatnie życie – nie musiałabym tknąć palcem – wymagali ode mnie do tego żeby np. w domu sprzątać (obowiązki), kiedy skończyłam liceum poszłam do pracy (pracowałam jako sprzątaczka) i nie dlatego, że musiałam tylko dlatego żeby nauczyć się szacunku do pracy i ludzi którzy ją wykonują. Ta lekcja dużo dała – chcesz coś mieć zapracuj i uszanuj. Służba wojskowa niczego nie zmieni jeżeli zmiany nie będą systemowe – od maleńkiego, a media będą nas faszerowały papką. Nauczmy nasze dzieci, że za każdy czyn musimy ponieść konsekwencje i szacunku do innych – to dużo da.
    Wszystko zależy od nas! to w końcu my jesteśmy przyszłością tego kraju!

  5. Bardzo ciekawy tekst Przemku. Jest w nim sporo prawdy, a do co gender itp. nie wiem czy słyszałeś, ale jakiś czas temu we Francji pewien homoseksualista pozwał gościa, który miał na sobie koszulkę z wizerunkiem tradycyjnej rodziny, tj. tata, mama, dziecko. Facet w koszulce przegrał sprawę z uwagi na, nazwijmy to homofobią. Pozdrawiam ;)

  6. Co do służby wojskowej – również szalenie cieszę się, że nie brałem w niej udziału. Może dlatego, że nauka zabijania budzi moje obrzydzenie. A może dlatego, że armia z poboru była w Polsce karykaturą prawdziwej, profesjonalnej armii.

    Skoro jednak, idąc tropem Twojego Przemku rozumowania, służba wojskowa mogłaby być gwarantem tężyzny fizycznej, tysiące mężczyzn, którzy mają za sobą przeszkolenie wojskowe, powinni być w tej chwili wzorem tejże tężyzny. Czy tak jest w rzeczywistości? Spójrz w okna polskich domów.

    A już pomijając Twoje poglądy na służbę wojskową, polecam taki drobny tekst dotyczący naszej seksualności. Zanim zaczynamy pisać o gender i płci może warto poznać trochę teorii (jeśli nie chce Ci się czytać, przewiń od razu do pkt,. 4):

    http://codziennikfeministyczny.pl/7-rzeczy-ktorych-powinna-byla-nauczyc-nas-edukacja-seksualna/

  7. Hej, przydałaby sie opcja udostępniania czy to na fb, czy na twitterze całych Twoich wpisów, bo dobrze gadasz;D
    Pozdrawiam DS

  8. Ciekawy wpis. Na ten film również z niecierpliwością czekam. Oby tylko nie było to samo widowisko bez jakieś spójnej fabuły, ale raczej twórcy by sobie na to nie pozwolili. Co do patriotyzmu to odnoszę wrażenie, że pojęcie to zostało zagarnięte przez środowiska nacjonalistyczne i po prostu zwykłych ludzi trochę to odstrasza. Może takie filmy jak ten lub wcześniejszy Kamienie na szaniec, pokażą, że patriotyzm może mieć inną twarz.

  9. Zgodzę się z tym, że obowiązkowa służba wojskowa w takiej postaci jak była kiedyś jest do kitu. Ale przeraża mnie to jak widzę, jak wiele ludzi na ulicach jest w fatalnej kondycji fizycznej. I pewnie głownie o to autorowi chodziło. Myślę, ze w przypadku zagrożenia nie byliby w stanie obronić się ani w walce ani nawet uciec w bezpieczne miejsce. Lubię myśleć, że pokój jest nam dany raz na zawsze. Ale mam świadomość, że na świecie są ludzie dobrzy i źli. I chociaż nikt nigdy nie zrobił mi krzywdy myślę, ze fajnie jest mieć minimum kondycji fizycznej. I ta kondycja jest dużo ważniejsza, chociażby dla zdrowia człowieka niż całe to gender-srender. Ale łatwiej komuś zaglądać do łóżka niż ruszyć tyłek z kanapy na trening.
    A co do samego filmu – to serio nie mogę się doczekać. Trailer jest bardzo hollywoodzki, mam nadzieję, ze film też taki będzie. Mówmy wreszcie o patriotyzmie tak, żeby młodsze pokolenie chciało nas słuchać.

  10. Też nie raz się zastanawiałam kto byłby gotowy z obecnych młodych ludzi walczyć. A potem sobie myślę czy sama bym poszła chociaż do młodzieży się nie zaliczam. Bo za co walczyć? Za Ojczyznę ktoś powie.Tylko jaką? Gdzie ZUS zabiera 1/4 pensji a do lekarza rok trzeba czekać, gdzie emerytury są śmiechu warte, gdzie preferowane są umowy zlecenia, czy za tych co rządzą? Od razu ma się ochotę człowiek odwrócić. To jest powązny dylemat i obyśmy nigdy nie musieli go rozważać.
    Film już nie długo będzie w kinach i chętnie go zobaczę. Polecam też powieść Miasto 44 Mastalerza – napisana na podstawie scenariusza filmu. Emocje biorą górę jak się ją czyta. I ma wiele fotosów z planu filmu.

  11. Dobra wpis – trafia w sedno. A co do Miasta 44 to polecam jeszcze książkę – napisana według scenariusza filmu (to niech ta młodzież co nie ćwiczy chociaż poczyta naprawdę warto) to świetne uzupełnienie tematu. Książa jet napisana żywym językiem, bardzo obrazowo, jestem po ogromnym wrażeniem i czekam na film.

  12. Jeżeli wybierasz się na film, to polecam Ci wcześniej książkę Miasto44 autorstwa Marcina Mastalerza. Tam będziesz mógł poznać bohaterów i ich patriotyzm, jak ów Beksa, który zapraszał na swoje urodziny (a także jego współtowarzysze), mężnieje i nabiera charakteru właśnie dzięki wojnie. Swoją drogą, powieść jest świetna i ciężko o niej napisać coś, co nie zdradziłoby fabuły.

  13. Ciekawy artykuł, wiele w nim racji. Wierzę jednak w ludzi i sądzę że jak byśmy jako naród stanęli w obliczu zagrożenia to znaleźli by się tacy co by stanęli w jego obronie, a wszelkie pierduły poszły by w odstawkę. Co do samego filmu – czekam bardzo, jeszcze 3 dni i będę po seansie ;-) Polecam też książkę, przeczytałem w oczekiwaniu na film i się nie zawiodłem – bardzo wciągająca, emocjonalna i świetnie opisana historia. Dała mi dużo do myślenia…

Dodaj komentarz