ddtvn
12 czerwca 2014

Miło mi. Przemek jestem

Początkowo chciałem przygotować ten wpis zaraz po powrocie z trasy, ale po ludzku nie miałem siły. W sumie tylko trzy tygodnie poza domem, ale za to niesamowicie męczące. Niby same wywiady i prezentacje po Polsce, ale jak wróciłem, tak pozbierać się przez dwa dni nie mogłem. Jak było? Super!

Tuż przed rozpoczęciem promocji stresowałem się strasznie. O tym co mnie przerażało mnie najbardziej możecie przeczytać tutaj. Koniec końców wyszło na to, że książka sprzedaje się bardzo dobrze, a co ważniejsze podoba się wszystkim, ale o tym za chwilę.

Przed wyjazdem trzeba było oczywiście zaopatrzyć się w nowe koszule, bo co dowcipniejsi już się śmiali, że występuję tylko i wyłącznie w jednej, więc wydałem ostatnie zaskórniaki na pięć nowych (następne zakupy najszybciej za rok jak nie dwa). W końcu w śniadaniówkach mieli mnie podpisywać nazwiskiem, które dzielę z rodzinką, więc nie można było im wstydu narobić. Chociaż braciak i tak skwitował wszystko zwrotem „Modniś (drugi człon do wiadomości autora)”

Gdy już wszystko było kupione i spakowane w walizkę (tak, walizkę. Kochana Mama nie chciała, żebym jechał z plecakiem, bo wszystkie koszule „będą wyglądać jak psu z gardła”.), ruszyłem do Warszawy. Po drodze utopiłem jeszcze telefon w toalecie, ale to osobna historia. Na stopa zabrałem się z dr Joanną Heidtman, która wraz ze mną była gościem wieczornej audycji w Trójce – „Dobronocce”, którą można odsłuchać tutaj. Pierwsze zetknięcie z ogólnopolskimi mediami specjalnie nie różniło się od tego co widziałem już wcześniej w naszym lokalnym Radiu Gdańsk. Swobodna rozmowa między trójką ludzi, której słucha kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt tysięcy osób. I rzeczywiście efekt audycji zobaczyłem później w statystykach bloga, którego wyświetlenia momentalnie wzrosły w sposób, jakiego nie widziałem od kilkunastu dobrych tygodni.

Zarówno nockę w dniu przyjazdu, jak i później cały tydzień, spędziłem u Mateusza vel. Majkela vel Błażeja, któremu serdecznie dziękuję nie tylko za wieczorne piwa na murku przed blokiem, ale też za darmowy obiad w restauracji wegańskiej. Nigdy nie wierzyłem, że posiłek bez mięsa, to posiłek, a tu aż się ruszać nie mogłem, bo tak się najadłem. Dzięki chłopie!

IMG_20140519_082432722Do środy latałem od radia do radia, z telewizji do telewizji. Na trasie zaliczyłem TVP Warszawa, TVP Info, TVN, Polsat, TVP2, Republika TV a do tego nieskończona ilość stacji i audycji radiowych. Swoją drogą nie ma specjalnie sensu, żebym zamieszczał linki do każdego wywiadu osobno, bo w każdym mówiłem mniej więcej to samo, a mało kto miał pytania, które wybiegały poza standardowy szablon. Na pewno ciekawym doświadczeniem była wizyta w śniadaniówkach DD TVN i TVP2. Nie wiem jak sobie je wyobrażacie, ale ja byłem w lekkim szoku, bo pierwsze skojarzenia jakie miałem to te które przywołują na myśl taśmę produkcyjną.

ddtvnIMG_20140521_113531150_HDR

IMG_20140523_103616440_HDRIMG_20140524_075322795_HDR

W każdym studio, zaraz za kamerami nieustannie pracuje masa makijażystek oraz osób, które czekają na swoje 7 minut na kanapie. Począwszy od adwokat mamy Madzi i pań mówiących o modzie na wielkie pupy, przez zespół Brathanki śpiewający z playbacka, tragicznie lansiarskiego zwycięzcę Voice of Poland i Irene Santor, która spokojnie siedziała obok mnie i tak jakby była nieobecna.

Oprócz tego w Warszawie zacząłem prezentacje. Pierwszą w Południku 0, gdzie ku mojemu zdumieniu już trzydzieści minut przed prezentacją nie było miejsc. Później w Warszawskiej Szkole Fotografii i na Uniwersytecie Warszawskim. Tutaj serdeczne podziękowania dla Asi, Moniki i Magdy, które te spotkania zorganizowały i poświęciły swój czas. Dzięki serdeczne też dla wszystkich tych, którzy pojawili się na piwku nad Wisłą w piątek po wszystkich spotkaniach.

IMG_20140529_183619414

Później na prezentację do Gdańska, Szczecina, Gorzowa, Poznania, Torunia, Białegostoku, Kielc, Rzeszowa, Krakowa, Katowic, Opola, Świdnicy, Wrocławia i na koniec do Gdyni. Mógłbym opisywać każde z tych spotkań, każdą z osób, którą spotkałem lub które mnie przenocowały, pomogły czy po ludzku porozmawiały przy piwie, ale zajęłoby to wieki, a ten wpis ma być zwykłym podziękowaniem.

Dla Natalii, Filipa, Sandry, Rafała, Agi, Hani, Kasi, Magdy, Szymona, Jawora, Kasi, Amadeusza, Agaty i Rafała, Karola, Karoliny i Michała, Kasi, Karoliny, Przemka, Marka, Szady, Marcina i Natalii, ekipy Busem przez Świat, ekipy wyprawybusem.pl Jowity, Sprita, Estery i Ambasady podróżników :)  To dzięki Wam miałem możliwość zarażania podróżami podczas prezentacji przed setkami osób, a przede wszystkim mogłem poznać Was. Wcześniej tylko ikonki na Facebooku śledzące i komentujące bloga od miesięcy, a obecnie ludzie, z którymi przegadałem co najmniej cały jeden wieczór wymieniając się nie tylko opowieściami, ale i również spostrzeżeniami, żartami. Dziękuję Wam za to, że pokazujecie, że osoby śledzące tego bloga, to nie lemingi, ale młodzi, inteligentni i ciekawi ludzie, którzy kiedyś będą stanowić o Polsce. Dlatego cieszę się, że Was poznałem i mam nadzieję, że jak po raz kolejny będę odwiedzał Wasze miasta, to mnie przyjmiecie, bo u mnie zawsze jesteście mile widziani. Miło mi, Przemek jestem!

P.S Co do książki, jeśli ją przeczytaliście, to będzie mi miło, jeśli zamieścicie recenzję tutaj. A jeśli znaleźliście gdzieś jakieś wywiady, to również możecie je śmiało wstawiać w komentarzach, bo zamieszczę je w  trochę już nieaktualnej zakładce „Współpraca:)

P.S. 2 Podsumowaniem wyjazdu jest filmik z serii „Życie pełne przygód”

P.S. 3 Obecnie ogarniam egzaminy, magisterkę i pracę, ale o tym już w następnym wpisie.

13 komentarzy dodanych:

  1. ehh.. miałam się uczyć.. a tu nowy wpis, nowy filmik i nowe przemyślenia z tym związne i do tego wspomnienia z bardzo pozytywnego spotkania z Tobą :) Dziękuję za książkę. Dziękuję za prezentacje. Dziękuję za przeogromną radość i energię jaka bije od Ciebie na każdym kroku.
    Niech pisanie magisterki idzie Ci tak szybko, łatwo i przyjemnie jak pisanie „Autostopem…” ;)
    Do zobaczenia! ;)

  2. Książkę już kupiłam :) leży i czeka, aż znajdę czas na czytanie :) Jak tylko się obronię, zabieram się za nią! teraz muszę czytać
    ” Hotelarstwo” usługi- eksploatacja- zarządzanie :( Pozdrawiam

  3. Najbardziej z tego co zaobserwowałam na filmiku ,to ludzi interesował numer ,który przykleiłeś na telefon ;) I odpowiedź Przemka: „No ,bo to nie jest mój telefon, swój utopiłem w kiblu ” ;)

    1. I tak połowę tekstów tego typu ucieło:D Ale zawsze jak tylko coś filmowałem, to ludziom rzucała się w oczy karteczka z numerem :)

      1. Ja dwa razy utopiłam w kiblu swoją starą nokię (trzymałam w tylnej kieszeni spodni…) i nawet jeszcze trochę pożyła mimo wcześniejszej kąpieli w zlewie przy odcedzaniu ziemniaków.

Dodaj komentarz