Motywacje

Piszę ten post w sumie pod wpływem chwil. Jest piątek wieczór, brzydka pogoda, więc pakuję ostatnie graty przed podróżą, w którą ruszam w tym tygodniu.

Kompletując rzeczy, naturalnie przechodzą mi przez głowe pytania, taki myślotok.„Po co to robisz?” „Czy nie lepiej Ci będzie spędzić wakacje w miescie?”.” Czemu sam?” „4 miesięczna podróż autostopem do Azji? Masz poprzewracane we łbie!”

I zacząłem się zastanawiać co powstrzymuje innych od robienia tego samego? Przecież nie pieniądze? Czyżby strach? A może brak wiary we własne możliwości? Podróżowanie kiedy jest się młodym jest jedną z najpiękniejszych rzeczy, które mogą się nam w życiu przytrafić, więc dlaczego tak mało osób chce poznawać świat?

Pieniądze.

Najczęstsza wymówka. „Nie stać mnie”, „Na Zachodzie jest za drogo”.

Wymówka, której nie cierpię. Podróże są tanie. Wycieczki są drogie. Żeby ruszyć w podróż wystarczy plecak, śpiwór, namiot i kciuk. Zapytajcie kogokolwiek, kto kiedyś podróżował autostopem, ile wydał. Gwarantuję Wam, że mówimy o kwotach, mniejszych niż koszty utrzymania w Polsce. W momencie, gdy nie płacimy ani za transport ani za noclegi, ograniczamy największe wydatki. Jedyne co zostaje to jedzenie. Jedzenie, które często podróżując autostopem dostaje się od przypadkowych ludzi, nie jako gest litości, ale jako gest dobroci. Każdy kto kiedykolwiek podróżował małym kosztem, powie Wam, że nic tak dobrze nie smakuje jak pomarańcze zerwane z drzew w Hiszpanii czy jabłka na Ukrainie. Dlatego przestańcie powtarzać, że podróże są drogie, bo nie są.

Rodzice.

„Jestem za młody, nie puszczą mnie”, „Jestem dziewczyną, to niebezpieczne” .

Jasne, masz 16 lat, to wyrywanie się za granice, jest nieodpowiedzialne. Ale jeśli codziennie, prostymi gestami, zaczniesz ich stopniowo przekonywać o swojej samodzielności, to w końcu zdadzą sobie sprawę, że jeśli ruszysz dalej, to dasz radę. Nie ma nic gorszego niż, skok na głęboką wodę i powrót z płaczem i zwalanie winny na wszystko dookoła.

Jesteś dziewczyną.

To nie wymówka, to powód do dumy. Często jest tak, że dziewczyny nie dość, że sobie lepiej radzą, to są po prostu ostrożniejsze. W podróży nie ma nic lepszego niż zdrowy strach, który trzyma nas w ryzach. Podróże samotnej kobiety są ryzykowne, bo wiadomo, że faceci, to świnie, ale jeśli nie możesz znaleźć koleżanki, z która możesz podróżować, to znajdź faceta co ma jaja we właściwym miejscu i podróżuj. Lub sama. Znam kobiety, które przez lata błąkają się po Azji odwiedzając takie miejsca jak np. Afganistan. Bycie piękną nie jest wymówką.

Co z moim chłopakiem/dziewczyną?

Jeśli kocha, to poczeka, a jeśli odejdzie, to nie był tego wart. Prawdziwe związki nie polegają na wzajemnym ograniczaniu się, tylko wspieraniu siebie w realizacji swoich marzeń, dlatego jeśli nie jesteś gotowa, żeby jechać w podróż, ale robi to Twój chłopak, to nie besztaj go, nie skreślaj, tylko bądź dumna, bo podróżnicy to z reguły osoby nieprzeciętne, a z każdej podróży wracają mądrzejsze. Jeśli natomiast Twoja dziewczyna podróżuje, a Ty siedzisz w domu, bo nie jesteś gotowy, to się zastanów, kto ma jaja w tym związku.

Mam pracę, nie mogę jej rzucić!

Możesz. To po pierwsze. Jeśli naprawdę pragniesz podróżować, to po prostu to zrób. Jeśli jesteś w stanie sam sobie poradzić w podróży, to tym bardziej poradzisz sobie ze znalezieniem pracy po powrocie. Prawda jest taka, ze pracodawcy o wiele chętniej zatrudniają ludzi z konkretną pasją, więc odważ się i wyjedź, zwiedzaj, poznawaj. Młodym jest się tylko raz, a z każdym rokiem będziemy mieli zarówno więcej do stracenia jak i mniej do zobaczenia. Dlatego nie wmawiaj sobie, ze jesteś już „za stary na takie rzeczy”. Zastanów się co chcesz wypominać za kilka lat? Wakacje all inclusive w Egipcie i alkoholizacje co noc?

Brak odwagi.

Wmawiaj sobie to dalej, a nigdy nic nie osiągniesz. Podróżując jesteśmy jedynymi co siebie oceniają i wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas. Jeśli boisz się podróżować, to po ludzku boisz się żyć. Jeśli ruszysz w podróż, to wybór jest prosty albo zaciskasz zęby i walczysz, albo poddajesz się i wracasz do domu. Podróże kształtują charakter w sposób jaki sobie nawet nie wyobrażacie. Czasami zdarzają się momenty, że leje, wieje, jest zimno, nie ma gdzie się rozbić, a na dodatek jesteśmy ufajdani z góry na dół. Ale właśnie wtedy, gdy jesteśmy na dnie pod dwoma metrami mułu zaciskamy zęby i jakoś sobie radzimy. To nas kształtuje. Kształtuje nas umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami losu i nie poddawanie się. Więc jeśli masz się za tchórza, to jedź i się sprawdź, a nie oceniasz się, bo wierzysz w strachy w szafie.

Myślenie o tym co może się stać jest bezsensowne. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że 90% naszych obaw dotyczy rzeczy, które nigdy się nie wydarzą, dlatego gadanie „Okradną/zgwałcą/zabiją Cię” jest bezcelowe. Prawdopodobieństwo wypadku czy napadu w Polsce jest takie same, jak nie większe, niż w innych krajach. Zresztą prawda jest taka, że ludzie z natury są dobrzy, tylko media wyolbrzymiają problem przemocy, bo ta się lepiej sprzedaje i dlatego mamy poczucie, że żyjemy w niebezpiecznym świecie

Największym problemem w zrobieniu tego pierwszego kroku w kierunku podróży nie jest strach przed nią, co lenistwo. To właśnie przez tak zwana prokrastynację, czyli skłonność do odkładania wszystkiego na później tracimy, to co jest bezcenne, czyli czas. Dni wymówek przekładają się w miesiące, a miesiące w lata. I nagle dochodzicie do momentu kiedy już macie zbyt dużo zobowiązań (rodzina, praca, kariera). Czym podróznicy różnią się od innych? Właśnie tym, że w pewnym momencie wyszli z domu i zachłystneli się przygodą. A gdy już raz się zacznie, to nie sposób przestać.

Dlatego kończąc zarówno pakowanie jak i ten tekst, życzyłbym Wam wszystkim wsparcia jakiego osobiście doświadczyłem, bo właśnie to jest najważniejsze. Problem strachu i pieniędzy zawsze można pokonać. Najtrudniejsze z tego wszystkiego jest radzenie sobie w pojedynkę, ale jeśli naprawdę wierzycie w siebie i wierzą w Was też Wasi bliscy, to wszystko uda się na 100%.

travelyoung-copy

10 komentarzy dodanych:

  1. niestety znam ten ból gdy wszyscy dookoła mi mówią „jesteś dziewczyną, w dodatku nie brzydką, porwą cie”, „masz dopiero 16 lat, każda normalna osoba w tym wieku by sie bała tak sama jechać”, „jak masz zamiar tam dojechać? przecież ciągle mówisz ze nie masz kasy na coś a chcesz sobie pojechać na drugi koniec polski…”, no ale mam ich gdzieś, dla bezpieczeństwa zawsze mam nóż w kieszeni a nauczyła mnie stopować mama jak miałam 13 lat, wiec nie rozumiem komentarzy typu „jesteś za młoda” nigdy nie jest sie za młodym na zwiedzanie i podróżowanie (w moim przypadku na razie po polsce, ale za 2-3 lata na pewno bedą dalsze podróże…)

    1. Nóż to bardzo złe narzędzie samoobrony. Jeśli nie umiesz się nim bardzo dobrze posługiwać, może zostać przejęty przez napastnika i być wykorzystany przeciwko Tobie. Dodatkowo sam jego widok może rozwścieczyć przeciwnika i sprowokować do agresji. A nawet jeśli uda Ci się nim ugodzić napastnika, będziesz miała bardzo poważne problemy w związku z „przekroczeniem granic obrony koniecznej”. Morderstwa zdarzają się bardzo rzadko, a perspektywa więzienia jest bardzo nieciekawa. Czasem trzeba wybrać mniejsze zło.

  2. Czytając tekst, czuję się jakbym sama go pisała ;) no może prawie, bo jestem dopiero przed swoją wielką podróżą, ale argumenty, które przytoczyłeś są dokładnie takie, do których sama musiałam dorosnąć. Szczególnie bolesne jest lenistwo. Niczego nie żałuję tak bardzo jak odkładania podróży na później. I pewnie dalej bym tak trwała z głową w chmurach, z poczuciem niespełnionych marzeń i żalem, że się nie chwytało chwili. Na szczęście znalazłam Mężczyznę, z którym od momentu poznania wiedzieliśmy, że pojedziemy w podróż na stopa po Europie z pracą wolontariacką w różnych miejscach za zakwaterowanie i jedzenie. Przygoda życia? Sposób na życie? Nie wiem. Póki co jestem pewna, że jestem szczęśliwa jak nigdy, a jeszcze nawet nie wyjechaliśmy :)

  3. Lubię to! Mi brakowało odwagi i nigdy nie mialam z kim, w koncu mam towarzyszke wiec w tym roku czas na zmiany, ruszam w droge! :)

  4. Hej, strasznie optymistyczny z Ciebie facet. Mnie wkurza wszystko dookoła i pluję jadem. Cały ten młyn, rzeczywistość, wiem, mówisz,że trzeba chcieć. Oprócz argumentów, które przytoczyłeś: kobieta, młoda, bezpieczeństwo, kasa, praca, to są jeszcze inne perspektywy np.: trzeba się samemu utrzymać, praca na produkcji-próbowałam znaleźć inną, ale cóż, życie to nie bajka, nie ma się tego czego się chce, a co Ci oferują, przynajmniej u mnie w Łodzi (choć pewnie są przypadki udanych karier ja spotkałam się raczej z bezrobociem wśród znajomych, ludzi młodych lub prace za najniższą stawkę) Nie wiem czy mając świra na punkcie jakiejś sprawy (sama bym chciała mieć taką pasje, ale życie zadecydowało inaczej)to zmienia postać rzeczy, bo niestety trzeba się utrzymać, albo siebie i rodzinę to podróżowanie to tylko palcem po mapie. Blog energetyczny, więc w przerwach miedzy rozpruwaniem sobie żył, żeby zapłacić rachunki a prześmiewaniem życia codziennego (tak to jest jak pensja idzie na czynsz i przedszkole) będę go czytać i wizualizować w głowie majaki ze snu pod tytułem; co by było gdyby. Jak to się mówi co było, a nie jest nie pisze się w rejestr, a tym bardziej nie będziemy wiedzieli jakby nasze życie się potoczyło, gdyby nie podjęte decyzje na cale życie. Pozdrawiam i życzę powodzenia, a ja jak wampir wysysać zamierzam teksty o wyprawach, no cóż, jak się nie można samemu, to przynajmniej poczytać miło.

  5. pozdrawiam serdecznie Przemku:) co do motywacji masz rację, choć nie wszystko chyba wziąłeś pod uwagę. w moim przypadku wyjazd łączyłby się z tym, że zapłaciliby za niego inni-czyli moja 3 letnia córeczka i Ci, którzy mieliby się nią zaopiekować pod moja nieobecność. biorąc pod uwagę, że jak do tej pory nie znalazło się dla niej miejsce w przedszkolu (aby ewentualny opiekun nie musiał z nią być 24/7), a wypad z małą w plecaku raczej odpada, (choć słyszałam o parach podróżujących z dziećmi tyle że wtedy partner musi mieć podobne zapatrywania). nie każdy ma zwartego do pomocy dziadka, choć w mojej rodzinie jeszcze tak źle nie jest. ale na codzień z chłopakiem radzimy sobie sami. noi wyobraźmy sobie sytuację, w której ktoś z małymi dziećmi na dodatek liczyć się musi z kredytem. i tutaj podejście, że spoko luz rzucaj sobie pracę bo znajdziesz inną to nie jest akt wolności i odwagi tylko egoizmu kosztem najbliższych i aktem ucieczki od rzeczywistości raczej.

    i proszę mnie nie mylić z tymi, co to sabotują piękne pomysły bo bynajmniej- sama przejechałam swoich czasów kawał Europy i Bliskiego Wschodu. i ZAWSZE podróże te były tańsze nisz koszt życia w Polsce, poznałam dużo ciekawych ludzi, o przeróżnych pomysłach na życie.

    teraz w moich planach muszę uwzględnić innych, szczególnie moją kochaną córeczkę. więc mam przerwę w podróżach, nie wiem jak długą, ale nie wyobrażam sobie żeby do tego nie wrócić. choć nie jest tak źle, rok temu spędziłam miesiąc we Włoszech, choć nie stopem lecz na trasie koncertowej z chłopakiem :) więc jednak jakoś się da, choć trzeba się liczyć, że gdyby nie znalazłby się ktoś chętny aby zostać z maluchem na ten czas to nie miałabym prawa od nikogo tego oczekiwać.

    fajnie, że trafiłam na tego bloga, bo skoro sama nie zawsze mogę, to przynajmniej poczytam.

    a mam jeszcze jedno spostrzeżenie. ludziom wydaje się, że podróżowanie jest trudne, wymaga nie wiadomo jakich przygotowań i odwagi. dla mnie jest dużo łatwiejsze niż życie ciągle w jednym miejscu i liczenie się z koniecznością płacenia za własne rachunki. poznałam sporo osób, których sposobem na życie stały się podróże. ale nie każdy potrafi przekuć to w coś naprawdę watrościowego. są tacy, którzy, jak sam zauważasz, dają z siebie coś innym. tacy są niesamowici. Twoje akcje na wyjazdach są piękne i cieszę, się, że są tacy ludzie jak Ty, dzięki temu świat jest bardziej kolorowy. ale jest bardzo dużo osób, które ja określam mianem „jemioły”, bo żerują na innych. nie widać tego od razu, dlatego ich sposób życia jest skuteczny. to osoby przemieszczające się z miejsca na miejsce przywykłe do tego stopnia, że wszystko dostają od innych, że nie poczuwają się do jakiegokolwiek odruchu wzajemności czy chęcia dania czegoś od siebie. co niektórzy będą tak długo siedzieć w jakimś co bardziej tolerancyjnym miejscu aż po prostu się ich nie wyrzuci za drzwi. usłyszałam kiedyś cytat „to, co robię jest dobre, bo przecież ludzie się cieszą, że mogą mi pomóc” – ten facet autentycznie miał podejście, że to on robi przysługę tym wszystkim, którzy go podwożą i nocują. i takie osoby często po prostu nie radzą sobie w codziennym życiu, skoro kiedyś nauczyli się, że wystarczy z odpowiednim nastawieniem machnąć ręką przy drodze, a znajdą się życzliwi ludzie to już robią to latami i tylko niektórzy przekuwają to w coś konstruktywnego, jak pisanie książek, bloga, akcje pomocy dla spotkanych na drodze biedniejszych osób, filmy podróżnicze.

  6. Czytając ten wpis miałem nadzieję że dowiem się jakie są twoje motywacje do podróży a nie co ogranicza innych. Piszesz to by się nie bać, otworzyć na świat itp, ale wchodząc w zakładkę „motywacje” oczekiwałem, że wypowiesz się co Cie skłoniło do podróży, czego od niej oczekujesz i czego oczekujesz po powrocie z niej, No jednego to sie domyślam, pewnie sławy.

  7. A jak przekonać najbliższych, że nie jestem nieodpowiedzialna, i, że stwierdzenie: „przecież tak nie można żyć” nie przemawia do mnie, (bo nie chcę stałej pracy, mieszkania i życia takiego jak oni), tylko chcę iść własną drogą i wcale nie chcę ich w ten sposób ranić?

  8. Hej, wszystkim szukam towarzysza, kogoś kto nie będzie patrzał na zegarek, miał błysk w oku i uśmiech na twarzy. Planuje poszukać szczęścia gdzieś na świecie, tylko nie mam pojęcia gdzie. Miejsce, w którym chciałabym się zatrzymać na dłużej to Indie. Maj 2017, lecimy? :D

Dodaj komentarz