31 maja 2015

500 dol vs. ubezpieczenie

Każdy z nas wie, że z przygotowaniem do podróży bywa różnie. W zależności od charakteru, rodzaju podróży, podejścia do życia, świata i generalnie rzecz ujmując naszego „widzimisię”, planowanie bierzemy na serio lub kompletnie olewamy. W skrajnych przypadkach planujemy każdy dzień, nocleg, zabytek, atrakcję i wydany grosz, albo idziemy w drugą stronę a nasz dewizą jest hasło – „Spontan ponad wszystko”.

Jednak w przypadku obu skrajnych podejść oraz wszystkich konfiguracji znajdujących się pomiędzy nimi jest rzecz, którą powinien mieć na uwadze każdy, czyli ubezpieczenie w podróży.

Ubezpieczenie w podróży po Europie

Wybierając się w podróż autostopem po Europie, większość rozważnych osób bierze pod uwagę różne niebezpieczeństwa z tym związane. Kto już wcześniej jeździł, to wie, że te najbardziej demonizowane tj. kierowca morderca, gwałciciel, terrorysta są chyba najrzadziej spotykane. Dużo bardziej upierdliwe, a czasem również niebezpieczne są takie, które równie dobrze mogą nas spotkać w domu. Ból zęba, niekończące się zatwardzenie lub biegunka, zapalenia spojówek, złamany palec lub kończyna. To najlżejsze, z którymi przy zaciśniętych zębach, pośladkach lub powiekach możemy sobie poradzić i na wariata wracać do kraju. Gorzej, jeśli wypadek będzie nieco bardziej nagły i bolesny. Przykładów tutaj może być cała masa. Począwszy od naprawdę solidnego zapalenia czegokolwiek, przez potrącenie, wypadek, upadek, czy utrata przytomności z niewiadomych przyczyn. Każdy z wypadków, zarówno tych lżejszych jak i cięższych, ma jeden wspólny mianownik – wydarzył się poza granicami kraju.

Tanie podróżowanie a polisa ubezpieczeniowa.

Większość osób jadących w podróż autostopem, rusza w nią przede wszystkim dlatego, że jest tanio i możliwie najbardziej chce się ciąć koszty, ale czy powinniśmy na tą listę wciągać ubezpieczenie? Zdecydowanie nie. Zwłaszcza, jeśli mówimy o podróży autostopem po krajach Europy, gdzie w większości z nich służba zdrowia nie należy do najtańszych. Wprawdzie możemy ryzykować i jechać w podróż bez ubezpieczenia, ale na moje jest to kuszenie losu. W czasie swoich podróży, wielokrotnie nasłuchałem się o przypadkach, w których ktoś złamał rękę, czy nogę, a na pogotowiu mu powiedzieli, że skoro nie ma ubezpieczenia, to ma wrócić z 500 euro w gotówce. Nie życzę nikomu, żeby w takiej sytuacji biegał po bankomatach lub co gorsza – nie miał na koncie wystarczającej ilości gotówki.

Paulina po wizycie w szpitalu. Szczęśliwa, bo dzięki ubezpieczeniu nie wydała ani grosza :)

Paulina po wizycie w szpitalu. Szczęśliwa, bo dzięki ubezpieczeniu nie wydała ani grosza :)

Jakie ubezpieczenie wybrać?

Z ubezpieczeniem trochę jak z wykształceniem – nie musi być pełne, ale warto. Przed wyborem jakiegokolwiek trzeba przede wszystkim  racjonalnie odpowiedzieć sobie na pytania – czego potrzebuję i co oczekuję dostać w zamian? Jednak to co skutecznie utrudnia wybór odpowiedniej polisy ubezpieczeniowej, to ich ilość na rynku.

W Polsce funkcjonuje obecnie kilkadziesiąt firm ubezpieczeniowych oferujących bez mała około tysiąca różnych, często spersonalizowanych polis. Teoretycznie najrozsądniejszą opcją byłoby obejrzenie strony każdej z nich oraz spisanie sobie wszystkich warunków umowy, ale to zajmuje sporo czasu i łatwo się pomylić. Drugą opcją, nieco łatwiejszą jest przejście się do pośrednika, który pewnie zarobi wybierając „najlepszą” ofertę, ale to już inna bajka. Na szczęście w takich przypadkach dość często naprzeciw naszym problemom wychodzi Internet.

Weźmy na przykład dwutygodniowy wyjazd autostopem na wakacje. Do Chorwacji,  jak to miało miejsce w przypadku mojego pierwszego wyjazdu stopem. Podróżuję odpowiedzialnie, więc zawsze przed takim wypadem się ubezpieczam. Najłatwiejszym rozwiązaniem jest ubezpieczenie podróży na wakacyjnapolisa.pl. Wystarczy, że wejdę na stronę i wypełnię swoje preferencje, wiek oraz kierunek podróży, a pojawiają się opcje ubezpieczeń. Osobiście nie planuję uprawiać sportów ekstremalnych, czy też wysokiego ryzyka, więc wystarczyłaby mi opcja za 34zł, która pojawia się na samym początku propozycji. Tym samym za cenę kilku piw oszczędzam sobie stresów gdyby coś się stało.

tabelka1

Czy warto kupić ubezpieczenie na podróż?

Wiem, że nieprzekonanych nic nie przekona tak, jak wypadek w trakcie podróży i konieczność opłacenia kosztów leczenia z własnej kieszeni, ale mimo to zachęcam do zapoznania się z ofertami ubezpieczycieli. Najtańsze polisy o standardowym zakresie (obejmują koszty leczenia + NNW + obejmujące okres miesiąca) zaczynają się od niecałych dwóch złotych za dzień. Warto też wiedzieć, że minimalną bezpieczną sumą gwarantowaną kosztów leczenia jest 20 000 EUR. Trzeba również pamiętać konieczności ubezpieczenia sportów ekstremalnych i podwyższonego ryzyka, jeśli zamierzamy takowe uprawiać, czy podejmować. Dodatkową zachętą wykupywania ubezpieczenia na podróż po Europie może być fakt, że jest mnóstwo zniżek dla studentów oraz osób do 25 roku życia.

Strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc przed kolejnym wyjazdem polecam się zastanowić nie tyle co „Czy opłaca się kupować ubezpieczenie?” a raczej „Jakie ubezpieczenie wybrać?”.

*wpis sponsorowany

wordtlo
25 lipca 2014

Samotne podróże

Jedną z głównych wymówek, z powodu których część z nas boi się podróżować, jest brak towarzysza. Różnego typu strony, fora i grupy, przed sezonem wakacyjnym są dosłownie zasypywane ogłoszeniami (często niemalże o charakterze matrymonialnym) informujących o poszukiwaniu kompana do niezapomnianej podróży życia. Moje rozbawienie zawsze wzbudzają marzycielskie opisy wspólnych zachodów słońca, zwariowanych przygód, odkrywania kultur i poznawania niesamowitych ludzi w czasie tygodniowej podróży do Hiszpanii z powrotem. Smutna prawda jest taka, że dość często kończy się zupkach chińskich, utknięciu na stacjach benzynowych, deszczu, tanim winie przywiezionym z Polski i różnicach zdań na wielu płaszczyznach.

Niestety, ale smutna prawda jest taka, że poszukiwanie kompana na podróż przez internet nie jest dobrym rozwiązaniem, bo zbyt często okazuje się, że osoba będąca internetowym marzycielo-romantyko-bear gryllsem jest najzwyklejszym w świecie szarakiem, który jeszcze nigdy nie był pod namiotem. Wtedy czar pryska i nagle dochodzimy do wniosku, że dużo lepiej było jechać samemu. A wbrew panującym opiniom, nie jest to kiepskie rozwiązanie i poza kilkoma minusami, ma mnóstwo plusów.

Jak na ironię, pytanie „Czemu podróżujesz sam?” jest również jednym z tych, które słyszę najczęściej. Dlatego też, mając wolny wieczór, postanowiłem napisać kilka słów wyjaśnienia, ale i zachęty, do samotnego odkrywania naszego pięknego, czasem zwariowanego, świata. Nie twierdzę, że każdemu musi odpowiadać ten sposób podróżowania, ale nie mniej, każdy powinien go spróbować, bo może się okazać, że do tej pory strasznie dużo tracił.

1)      Gościnność

To chyba pierwszy i najważniejszy powód, dla którego podróżuję samotnie. W trasie wielokrotnie zdarzało się mi, że ludzie zapraszali mnie do siebie do domu, czy też karmili i poili. Często były to osoby, które ledwo czym miały się dzielić, a mimo to i tak dawały mi wszystko co miały. Czy byłoby to możliwe, gdybym podróżował z kimś? Być może, ale już nie na taką skalę, bo im więcej osób, tym po prostu większe koszty gościnności, na którą już niekoniecznie ludzie będą tacy chętni.

2)      Mimowolne wsiąkanie w kulturę

Gdy podróżuje się samotnie, to ludzie mają dużo mniej oporów w nawiązywaniu z Tobą kontaktów. Duże chętniej zaczepiają i zagadują. Owszem, gdy podróżuje się np. w parze również jest to możliwe, ale tak jak w przypadku gościnności, nie aż na taką skalę, bo dość często ludzie się wstydzą. Mało tego, gdy jest się samemu, to podświadomie szuka się kontaktu z ludźmi, choćby po to żeby pogadać, pośmiać się, pośpiewać, bo czasami samotność jest nudna. Jeśli dodamy do tego konieczność porozumiewania się, nauki języka (w ten sposób opanowałem rosyjski), to ten powód urośnie nam do rangi jednego z najważniejszych.

3)      Bezkompromisowość

Jednym z największych wyzwań, gdy podróżuje się w parze, są kompromisy przy podejmowaniu decyzji. Codziennie stawiamy czoła wielu wyborom, a gdy podróżujemy z kimś, musimy je konsultować. Wtedy, jeśli nie jesteście idealnie zgrani charakterami, dochodzi do różnicy zdań i trzeba iść na kompromisy. W samotnej podróży nie ma takiego problemu. Twoja decyzja jest zawsze jedyna, słuszna, najlepsza, ostateczna i nikt nie będzie jej podważał :D Mam ochotę się byczyć na plaży, to to robię. Chcę iść spać bez kąpieli, to idę i nikt mi nie robi z tego powodu wyrzutów.

4)      Zaradność

Niesamowicie ważna sprawa. W czasach, gdy odpowiedzi na wszystko szukamy w internecie, samodzielne rozwiązywanie problemów dla niektórych urasta do rangi globalnego ocieplenia, któremu nie są w stanie samodzielnie sprostać. W samotnej podróży mimowolnie uczymy się mnóstwa nowych rzeczy. Począwszy od radzenia sobie z rozstawianiem namiotu, rozpalaniem ogniska, poprzez podejmowanie męskich decyzji, gotowania, czy radzenie sobie z przeciwnościami losu, bez odpalania Google i dzwonienia do mamy z pytaniem, co to znaczy, że „pranie farbuje.”

5)      Odpowiedzialność

W podróży, zwłaszcza z dziewczyną, jako facet jesteś za nią odpowiedzialny. Za jej bezpieczeństwo, komfort i samopoczucie (chociaż tutaj, to ruletka). Dodatkowo trzeba pamiętać, że równouprawnienie kończy się wraz z granicami Europy. Nagle okazuje się, że nie każdy kierowca, czy przechodzień traktuje kobietę tak jak powinien, a Ty jesteś tym, który musi ją bronić i chronić. Kolejna sprawa, to tak zwane równanie w dół. Zdarza się, że kompani podróży mają inne limity wytrzymałości, czy kondycji, a wtedy z reguły trzeba się dostosować do drugiej osoby, co momentalnie nas ogranicza.

6)      Higiena

Głupie to, ale prawdziwe. Podróżując z kimś podświadomie pilnujesz się, żeby codziennie wieczorem się spłukać, czy umyć zęby, albo czujesz psychiczny dyskomfort mając świadomość, że śmierdzisz tak, że tej drugiej osobie, może owa woń przeszkadzać. Gdy jesteś sam, w namiocie masz prawo śmierdzieć, nie golić brody, czy myć włosów. Kropka.

7)     Kreatywność

Samotność, przy odpowiednich umiejętnościach, wyzwala w Nas pokłady kreatywności. Kombinujemy, tworzymy, szukamy rozwiązań zmuszając się do samodzielnego myślenia. Owszem, praca w grupie je doskonali, ale dość często również zbija jego potencjał. W ciszy własnych myśli można znaleźć pomysły na kolejne teksty, podróże, życie.

8)      Odkrywanie siebie

Jadąc samotnie, spędzamy mnóstwo czasu sam na sam ze sobą. Nie liczy się to jacy byliśmy, ani jak postrzegają nas inni. Nie musimy przed nikim udawać, ani starać się sprostać czyimkolwiek wymaganiom. Zachowujemy się tak, jak nam najbardziej odpowiada i dzięki temu uczymy się tego kim jesteśmy i jaka „nasza wersja” odpowiada nam najbardziej. Wtedy właśnie poznajemy swoje mocne i słabe strony, swoje słabości lub potencjał, z którego nie zdawaliśmy sobie sprawy. Uczymy się odpowiedzialności za to co robimy i nie mamy możliwości zrzucania ryzyka na innych.

wordtlo

Nie mniej jednak jest też wiele minusów takiego typu podróżowania, ale to na ile są istotne zależy już tylko od charakteru konkretnej osoby.

DSCN0178
14 kwietnia 2014

Pokochaj podróżnika

Pokochaj podróżnika, bo prawdziwych facetów zostało już niewielu. On nie nosi rurek, nie wie czym są zerówki i potrafi przeżyć bez „mamusi” kilka miesięcy w obcym kraju. Bez problemu naprawi Ci cieknący kran, odetka kolanko pod zlewem, zrobi podstawowe rzeczy w aucie bez cotygodniowej wizyty w warsztacie. Twój tata go polubi, bo podróżnik wie, że teraz on będzie za Ciebie odpowiedzialny. Nie pozwoli, żeby ktoś Cię obrażał, a Twoje bezpieczeństwo będzie jego priorytetem. Gdy będzie trzeba stanie w Twojej obronie, ale też będzie pamiętał, żeby otwierać przed Tobą drzwi i przytulić jak będziesz miała cięższy dzień.
OLYMPUS DIGITAL CAMERAPokochaj podróżnika, bo cieszy się z rzeczy małych. Z codziennego uśmiechu, gdy rano się budzisz szczęśliwa i przelotnego pocałunku na pożegnanie, gdy wychodzisz z domu. Pokochaj go, bo zwiedził kawał świata, więc widział prawdziwą biedę i ubóstwo. Ludzi mieszkających w szałasach bez prądu i wody, a witających drugiego człowieka jak brata. Podróżnik wie, że życie bez Rolex’ów czy Mercedesów może być wypełnione miłością i dobrocią.

Pokochaj podróżnika, bo odwiedził setki miejsc, poznał tysiące ludzi, a wybrał Ciebie. Nawet jeśli Ty sama tego nie widzisz, to on zobaczył w Tobie coś, czego nie ujrzał w nikim nigdy wcześniej. Jeśli będzie Ci mówił, że jesteś najpiękniejsza na świecie, to będzie to bliższe prawdy niż kiedykolwiek wcześniej. Wprawdzie spędza mnóstwo czasu poza domem, ale nigdy nie przestanie tęsknić i zawsze wróci, bo wie, że „tam dom Twój, gdzie serce Twoje”, a jeśli kocha szczerze i prawdziwie, to jego na zawsze pozostanie przy Tobie.

Pokochaj podróżnika. Nie dla pieniędzy, bo bogaczem  nigdy nie będzie. Nigdy nie zasypie Cię drogimi prezentami, ale jeśli pokocha, to znajdzie sposób, żeby od czasu do czasu, bez okazji, wręczyć Ci upominek od serca. Możesz być pewna, że ograniczone fundusze sprawią, że wejdzie na szczyty kreatywności, aby sprawić, żebyś czuła się wyjątkowa. Będzie pamiętał nie tylko o Twoich urodzinach, ale również o tym, że jesteś z nim i dla niego każdego dnia.

Pokochaj podróżnika, bo ciężko go zaszufladkować. Nie jest jednym z wielu, czy następnym z kolei, ale nieprzeciętnym indywidualistą. Nie jest ślepą owcą podążającą za tłumem, ale kimś kto wie czego chce od życia i czerpie z niego pełnymi garściami. Nie przejmuje się ocenami innych i innych nie ocenia, bo wie, że każdy jest wyjątkowy. Dlatego też nigdy nie będzie oceniał Ciebie, bo wie, że jesteś jedyna w swoim rodzaju.

_DSC4210

Pokochaj podróżnika, bo czyta zarówno książki jak i komiksy. Bo śmieje się z najgłupszych żartów, ale też wie kiedy trzeba posiedzieć w milczeniu. Podróżnik zrozumie Twoją pasję jakakolwiek by nie była, bo wie, że jest ona jedną z najważniejszych rzeczy w naszym życiu. Nie będzie Cię powstrzymywał przed jej pielęgnowaniem, ale z całego serca wspierał w realizacji Twoich marzeń.

Pokochaj podróżnika, bo on wie, że prawdziwa harmonia w świecie nie istnieje. Wie, czym jest strach i pokonuje go. Wie czym jest smutek i gdy może, zwalcza go uśmiechem. Zna swoje wady. Jest gotowy dostosować się i zmieniać, ponieważ ceni sobie Twoje wartości i opinie. Wie, że nikt nie jest doskonały, ale to nie powstrzymuje go przed robieniem wszystkiego co w jego mocy by się rozwijać, realizować i uczyć życiowej zaradności. Wie, że nad miłością trzeba pracować i że bycie w związku jest ciągłą zmienną

- począwszy od zauroczenia i śmiechu a skończywszy na kłótniach i problemach.

- od zauroczenia i śmiechu aż po kłótnie i problemy.

Wie, że o tę prawdziwą trzeba walczyć i nie pozwolić się jej wymknąć.

Pokochaj podróżnika, a zabierze Cię w miejsca, o których nawet nie śniłaś i nie wiedziałaś, że istnieją. Pokochaj go, a zabierze Cię w podróż i w końcu będzie miał możliwość dzielić z ukochaną osobą każdy zachód słońca, każdy kolejny chłodny poranek w namiocie, czy kolejną zwariowaną przygodę. Pokochaj go, a sprawi, że poczujesz, że żyjesz i nigdy nie będziesz już chciała wrócić do miejsca gdzie byłaś wcześniej.

Pokochaj podróżnika, bo jest marzycielem i marzyć będzie o Tobie.
Pokochaj podróżnika, a pokochasz kogoś kto żyje dla marzeń.

DSCN0178

Z panna mloda w drodze na Elbrus
2 kwietnia 2014

Jak przygotować się w podróż do Azji

Dość często dostaję od Was pytania – „Kiedy się za to zabrać? Czy się szczepić? Gdzie załatwiać wizy? Ile pieniędzy potrzebowałeś?” i tak dalej. Praktycznie w nieskończoność. Żeby już nie odpisywać każdemu z osobna, postanowiłem przygotować ten wpis.

Kiedy i od czego zacząć jeśli planuję pojechać stopem na Daleki Wschód?

Jeśli chcesz się przygotować naprawdę dobrze i w miarę możliwości zabezpieczyć na nieprzewidziane sytuacje, to niestety, ale trzeba zacząć już pół roku wcześniej.

Szczepienia do Azji

Zaczniemy od tego co zajmuje najwięcej czasu, czyli szczepionek. Tak naprawdę, nie licząc Afryki, jest lista kilku  szczepień, które w Azji mogą uratować Ci zdrowie a czasami nawet i życie. Owszem są drogie, ale również ich działanie jest wieloletnie, więc potraktujcie je jako inwestycję. Centrum Medycyny Tropikalnej w Gdyni zaleca ich cztery a rekomenduje dwie.

- błonica/ tężec (ok. 30zł) większość z nas była na to szczepiona w dzieciństwie, ale co 10 lat należy to szczepienie powtarzać.

- dur brzuszny (ok. 150 – 200zł)- profilaktycznie co trzy lata

- WZW A + B (ok. 180zł x 3)- obowiązkowe nawet w Polsce

- Wścieklizna (ok. 154zł x 3) – niby nie do końca skuteczna, ale zdecydowanie obniża ryzyko zgonu po zakażeniu. Zdecydowanie warto z powodu dużej ilości wałęsających się po ulicach psów np. w Birmie.

Rekomendowane:

- Japońskie zapalenie mózgu i malaria – obie te choroby są przenoszone przez komary, ale będąc w Azji nie spotkałem nikogo kto by chorował, a jeśli już o kimś słyszałem, to w większości przypadków JZM przebiegało bezproblemowo, a malaria była zwykłą trzydniową gorączką. Tak, malaria nie jest aż taka straszna. Największą śmiertelność notuje się w Afryce wśród dzieci do 5 roku życia. Jeśli masz zamiar wydawać majątek na  leki (np. malarone), to sobie odpuść, bo nie warto. Czasami efekty uboczne jego stosowania są gorsze od samej malarii.

Wizy do Azji

Tutaj są dwie opcje.

  1. Jeśli masz dużo czasu i specjalnie się Ci nie śpieszy, to polecam wyrabiać wizy w każdym kolejnym kraju. Można je dostać w większości konsulatów lub ambasadach. Należy tylko wcześniej sprawdzić w którym. Jednak są dwa minusy. Pierwszy to taki, że czasami może to trwać nawet i tydzień, więc będziesz uziemiony w jednym miejscu. Druga sprawa, to problemy z wydawaniem wiz. Czasami jest tak, że będąc np. w Kirgistanie nie możesz wyrobić wizy do Uzbekistanu. Wtedy jesteś albo w kropce albo musisz jechać naokoło.
    Plusy: wychodzi o jakieś 30% taniej aniżeli w wyrabianie wiz w Polsce.
  2. Jeśli jesteś ograniczeni czasowo – Wyrób wizy przed wyjazdem. Najłatwiej jest to zrobić przez pośrednika, który nie licząc tzw. opłat konsularnych, bierze prowizję rzędu od 25-50zł od wizy. Nie musisz się wtedy niczym martwić. Daj mu tylko paszport, a on zajmuje się całą resztą. Zero stania w kolejkach do ambasad czy ciągłego jeżdżenia do stolicy. Minus jest taki, że są różne systemy wydawania wiz. Jedne są ważne np. 3 miesiące od daty wystawienia, a inne pół roku od daty wjazdu. Pamiętaj, żeby jasno powiedzieć pośrednikowi jaki masz plan podróży i jak zamierzasz podróżować. Polecam przejść się do chłopaków z wizacenter.pl – bezproblemowi i super pomocni. Na ich stronie znajdziecie również rozpiskę ile kosztują wizy do poszczególnych krajów.

Ile to kosztuje i skąd wziąć pieniądze na podróż do Azji?

To oczywiście zależy od tego ile będziesz podróżować, gdzie i jak. Przyjmijmy założenie, że chcesz pojechać dokładnie trasą przez te same państwa co ja(Litwa, Łotwa, Rosja, Kazachstan, Kirgistan, Chiny, Laos, Tajlandia, Birma) i spędzić w nich mniej więcej tyle samo czasu (w sumie 100dni).

Koszty wiz wyszły mnie równo 2000zł. Tak, wizy są drogie. Przez co podróż do Azji, choćbyś nie wiem jak próbował, nie będzie darmowa. Wizy były mi niezbędne do Rosji, Kazachstanu, Chin, Laosu, Birmy i Indii. Jak wiemy ta ostatnia się nie przydała. Najdrożej wyszedł Kazachstan oraz Birma. Ten pierwszy, bo niestety, ale wizy ma drogie, a Birma nie ma ambasady w Polsce i trzeba było słać kuriera do Berlina.

Czy można było to zrobić taniej? Tak.

Gdybym miał jechać w tą samą podróż jeszcze raz, to prawdopodobnie podarowałbym sobie Kazachstan, a wizę do Birmy wyrobiłbym w Bangkoku.
Oszczędność: około 800zł

Jakie wykupić ubezpieczenie w podróż do Azji?

Nie ma co za dużo kombinować i polecam Euro26; wersja na pół roku z opcją „sporty ekstremalne”. Koszt do około 100zł i w zupełności powinno wystarczyć. Jeśli jednak chcesz się dodatkowo zabezpieczyć, to jest multum ubezpieczalni, które chętnie ubezpieczą Cię na większe kwoty.

Jak zebrać pieniądze na taką podróż do Azji?

Tu możesz spróbować na trzy sposoby. Pierwsze dwa opisałem już kiedyś tutaj, a ostatni został już dawno temu odkryty i jest to praca. Dokładnie tak! Na podróże trzeba zarobić. A jeśli ograniczają Cię studia, to niestety, ale trzeba zacisnąć zęby i oszczędzać. Jeśli zaczniesz pół roku wcześniej i przez pół roku, codziennie odłożysz coś do różowej świnki skarbonki to jesteś w stanie sporo zaoszczędzić. Kwestia determinacji i priorytetów.

Co spakować w podróż do Azji?

Przed wyjazdem nagrałem film co biorę. Przyznam szczerze, że dzisiaj się z tego filmiku śmieję i części rzeczy, które wtedy wziąłem, nie zabrałbym już drugi raz.

- namiot – musi być porządny. Takie ulewy jakie miałem na trasie, to taki klasyczny z Tesco,  po ludzku by porwało na strzępy. Mój waży 2,5kg, ale z tego co się orientuję tworzą już lżejsze. Polecam wszystkie namioty, które mają podobne parametry do Veig II.
- śpiwór – najlepiej uniwersalny z zakresem temperatur (strefa komfort) od -10 do 20 C
- karimata – preferuję twarde, a nie samopompujące
- lokalizator SPOT – drogie jak cholera, ale jeśli Twoi rodzice muszą czuć się bezpiecznie i wiedzieć gdzie jesteś, to polecam. Zwłaszcza, że ubezpieczenie, które się do niego wykupuje może uratować życie.
- GPS – nie brać. Jeśli masz smartfona, to bez problemu wystarczy.
- tablet – polecam, jeśli masz potrzebę pisania w podróży bloga dzień w dzień. Jeśli takiego nie prowadzisz, to sobie podaruj i ciesz się przygodą.
- ładowarka solarna – nie brać. Zbędne. Prądu nie miałem przez max. 3 dni, więc jeśli nie planujesz rowerem przez Saharę, to sobie odpuść.
- kamera Panasonic SDC – H90 – jestem zadowolony efekt w filmie niżej.

- aparat – kompaktowy Olympusa model SZ-31MR
- przewodniki – Klasycznie Lonley Planet. Polecam ściągnąć na tableta lub smartfona. Dużo wygodniejsze i nie nic ważą.
- kuchenka – zbędna. Jedzenie w Azji dosłownie leży na ulicach.
- menażka – zbędna. Patrz wyżej.
- ładowarka samochodowa - obowiązkowo
- latarka – jedna do ręki i jedna czołówka
- ręcznik z mikrofibry – zdecydowanie tak
- biała tabliczka do pisania – ZDECYDOWANIE TAK
- prezenty dla kierowców i hostów – zdecydowanie TAK
- bukłak na wodę – zdecydowanie tak
- saperka – zdecydowanie nie
- sandały z zabudowanym czubkiem – zdecydowanie tak
- nóż z latarką i scyzorykiem – zdecydowanie tak
- odblaski – zdecydowanie tak
- palka teleskopowa, gaz(z rysunkiem psa najlepiej) – zdecydowanie tak
- peleryna – zdecydowanie tak
- prezenty dla dzieciaków – zdecydowanie tak
- apteczka – wiadomo
- ksero dokumentów(paszport, wizy) a ich zdjęcia wysłać sobie na emaila
- karta bankomatowa + kredytowa jeśli macie
Ciuchy:
- Spodnie – 2 długie, 1 krótkie
- bluza, polar, kurtka przeciwdeszczowa
- 5 par gaci
- 5 par skarpet
- 4 koszulki (Nie bierzcie białych!)
- czapka, chustka
Całość nie powinna ważyć więcej niż 15kg. W moim przypadku było to nieco ponad 20kg, ale w plecaku miałem jeszcze 5 kilo pocztówek dla dzieci w ramach projektu :)

Jakie muszę znać języki, żeby poradzić sobie w Azji?

We wszystkich krajach byłego Związku Radzieckiego bez problemu dogadasz się po rosyjsku. Nie znasz rosyjskiego? Ja też nigdy się go nie uczyłem, a jakoś dałem radę. Wierz mi, polski i rosyjski mają około 30-40% wspólnych lub bardzo podobnych w wymowie słów, więc dasz radę. W Chinach? Sorry, ale jak trafisz na kogoś znającego inny język niż mandaryński, to będziesz szczęściarzem. Zwłaszcza w głębi kraju (wybrzeże jest pełne obcokrajowców). Wtedy pozostają dwie opcje:
1) Tablet lub smartfon – ściągnij sobie aplikację tłumaczącą z angielskiego na chiński, a poradzisz bez większych problemów. Chińczycy są maniakami tego typu aplikacji i sprzętu elektronicznego, więc będą wiedzieć jak to działa ;)

2) Migi. Jeśli jesteś przeciwnikiem elektroniki, to pozostają Ci podstawowe słówka i migi. Też tak czasami sobie radziłem i bez problemu się da. Minus jest taki, że nie pogadacie za dużo.

3) Obowiązkowy list autostopowicza. W każdym kraju, w którym nie jesteś w stanie płynnie się porozumieć. Zwykła kartka z kilkoma zdaniami tłumacząca co tam robisz i gdzie jedziesz. Polecam gorąco.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

List autostopowicza w Chinach

Laos i Tajlandia są już tak pełne turystów i hosteli, że bez problemu się dogadasz po angielsku. W Birmie tylko w hostelach, bo mimo, że jest to była kolonia brytyjska, to ludzie nie rozumieją po angielsku kompletnie nic.

Zakwaterowanie w Azji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mój namiot nad Lugu Lake

1) Namiot trzeba mieć, to jasne. Natomiast prawie niemożliwym jest spać w namiocie w Indochinach. Raz, że (np. w Birmie) jest to zabronione, a dwa że jest tak duszno i tak wilgotno, że będziecie pływać we własnym pocie. Dlatego albo można próbować zatrzymać się nad jeziorami, czy rzekami, co drugi dzień na jakąś kąpiel. Niebezpiecznych zwierząt nie widziałem, ale pro forma można chować sandały do środka i zrobić trochę hałasu zanim otworzycie namiot.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zaproszenie na obiad w górach Kirgistanu

2) Gościnność ludzi. Zdziwisz się jak serdeczni są ludzie na wschód od Polski. Wielokrotnie zdarzało mi się, że mnie zapraszali do domów na obiad, nocleg a czasami nawet nalegali, żebym został dłużej. W Polsce przygarnięcie nieznajomego do domu nazywają szaleństwem, a tam gościnnością.

3) Portale typu Couchsurfing. O ile w Rosji i Kazachstanie jeszcze funkcjonuje, to później OLYMPUS DIGITAL CAMERAjuż dość ciężko. Jedynie w centralnej części Chin masz jeszcze szansę znaleźć „kanapę”. Później jest już kiepsko, bo hostele są tanie i mało kto bawi się w CSa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dormitorium w „Backpacker hostel” w Laosie

4) Hostele. Zależy gdzie i zależy jak traficie, ale standard jest mniej więcej ten sam. Najczęściej spałem w dormitoriach, które oczywiście mają swoje plusy i minusy, ale za te kilka złotych warto. Ceny najtańszych kształtują się mniej więcej w ten sposób:
Chiny: 15 – 25zł
Laos:  8 – 10zł
Tajlandia: 10 – 15zł
Birma: 30 – 50zł

Czy wymieniać gotówkę lub brać dolary?

Nie. Dużo łatwiej będzie jeśli w banku poprosisz o konto,  z którego nie będą pobierali, prowizji za wypłaty na całym świecie. Można to załatwić i w zależności od banku taka usługa kosztuje do 50zł. Wtedy nie musisz się bać, że podróżujecie z grubszą gotówką.

Druga sprawa, że bankomaty są już prawie wszędzie. Wyjątkiem jest jeszcze Birma, ale to  przed wjazdem na jej teren musicie się zabezpieczyć większą ilością gotówki.

Jak się podróżuje autostopem po Azji?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Autostop na autostradzie w Chinach

Super! Powiem Ci, że przez trzy lata jeździłem tylko po Europie i nie ma porównania z tymco dzieje się na Wschodzie. Powiedziałbym nawet, że istnieje zasada, że im dalej na wschód tym autostop jest łatwiejszy. Owszem zdarzają się problemy, a do najczęstszych zalicza się proszenie o pieniądze za podwózkę (Kazachstan, Kirgistan) oraz mały ruch (Kirgistan, Laos, Birma), ale poza tym nic. Łapie się szybko, ludzie pomocni i prawie zawsze jeszcze Cię zaproszą do siebie. Kultura kompletnie inna, więc każdego dnia uczysz się czegoś nowego. Szczerze polecam każdemu.

Czy dziewczyna mogłaby pojechać w taką trasę sama?

Zaskoczę Cię i powiem, że tak! O ile odradzałbym samotnej dziewczynie podróże po Turcji czy Bliskim Wschodzie, to już Azję bym polecał. Oczywiście trzeba przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa, ale spotkałem sporo samotnie podróżujących po Azji kobiet i żadna z nich nie miała nieprzyjemnych sytuacji. Jasne, jedna z nich wspomniała, że słyszała niewybredne żarty, ale ukróciła je jednym ostrym spojrzeniem i się skończyło. Prawda jest taka, że jeśli masz „jaja” i poradziłaś sobie wcześniej na Bałkanach, Turcji czy na południu Europy, to spokojnie dasz radę. Nie polecałbym jedynie takiego tripa na pierwszą podróż stopem, ale to chyba zrozumiałe.

Czy potrzebuję coś jeszcze?

Jeśli masz zamiar zaplanować całą podróż, to serdecznie życzę powodzenia. Jest to nierealne. Wprawdzie jeśli masz ograniczone ramy czasowe i wyrobiłeś wizy wcześniej, to musisz mieć zarys trasy oraz daty przekraczania kolejnych granic. Natomiast jeśli masz co najmniej pół roku, to nie musisz się tym przejmować i wszystko czego potrzebujesz do zaplanowania podróży autostopem znajdziesz w tym wpisie.

Szerokości!

koniec

Masz pytania? Pisz śmiało, będę uzupełniał :)

28 marca 2014

Dlaczego podróżniczka to kiepski materiał na żonę?

Podróżniczka. Pomyślałby kto, że każda wgląda niczym Martyna Wojciechowska, ale nie. Okazuje się, że podróżniczka wcale się nie maluje, albo robi to naprawę skromnie. Nogi też  pozostawiają wiele do życzenia. Prawie zawsze posiniaczone i zadrapaniami z dołu do góry.

Oktawia - autostopem po Azji.

Oktawia – autostopem po Azji.

Podróżniczka. Zaprosisz taką na obiad, to rozmowa po chwili zejdzie na potrawy jakie jadła w podczas Erasmusa lub ostatniej podróży stopem do Grecji, wypadu w góry pod namiot, czy do Finlandii. O przygodach, które miała opowiada z taką pasją, że nie zwraca uwagi na Twój potężny, błyszczący zegarek, który kupiłeś za równowartość dwóch pensji, ani na spinki do mankietów z brylantami. Gdy tylko uda Ci się w końcu dojść do głosu i zaczynasz opowiadać o ostatnich imprezach lub nowym aucie, to nawet nie ukrywa, że ją to nudzi. Z grzeczności zapyta ile kosztowało (a kosztowało równowartość dwuletniej pensji), a następnie z zażenowaniem wylicza ile można by za to podróżować.

Podróżniczka. Przyjaciele wyciągną Cię na imprezę do Platinum, więc do niej dzwonisz, żeby mieć towarzyszkę, a ta wymiguje się mówiąc, że znalazła jakiś tani lot do Londynu i musi oszczędzać. Mało tego, znowu zaczyna Ci tłumaczyć, że jedno wyjście na miasto, czy wyjazd na Opener’a, to przecież tydzień podróży po Bałkanach.

Podróżniczka. Ty harujesz jak wół na etacie po 60 godzin tygodniowo, a ona śni na jawie. Wydaje się jej, że jeśli pracować to tylko dla siebie. O marzeniach coś smęci. Freelancer, praca na własny rachunek, z możliwością zawieszenia wszystkiego w kilka dni i wyjechania gdzieś daleko, gdzie jest ciepło i pięknie.

Podróżniczka. Po pracy, gdy wracasz do domu padnięty, to zamiast oglądać przy Twoim boku najnowszy odcinek „The Walking Dead” czy „How I met your mother” woli czytać książki, tworzyć ręcznie robione bransoletki, czy wyjść na spacer, wziąć aparat i fotografować wszystko na prawo i lewo. Tak jakby uważała, że sukces gwarantuje wyobraźnia i kreatywność, a nie bycie agresywnym zwycięzcą. „Rób to co kochasz” – mówi. „Rób to, co się opłaca” – odpowiadam.

Podróżniczka. Kupisz jej na walentynki prezent, który jest niemal tak drogi jak Twój zegarek, a ta Ci powie, że nie obchodzi tego święta. Co więcej wybrzydza mówiąc „Własnoręcznie robione prezenty są mi droższe”.

20120827742

Marta Jankowska pod Gibraltarem.

Podróżniczka. Zrobisz jej niespodziankę, które tak bardzo lubi i zabierzesz na niespodziewany wyjazd. Koledzy z pracy zachwalali Szarm el-Szejk, więc polecieliście prosto do Egiptu. All-inclusiv. Hotel pięciogwiazdkowy. A jej nie pasuje. Zamiast spędzać czas przy hotelowym basenie z drinkiem, woli wstawać o świcie, żeby zobaczyć budzący się do życia bazar, przechadzać ciasnymi uliczkami, a wieczorami iść na pustynie i podziwiać zachodzące czerwone słońce chowające się za piaskowymi wydmami.

Podróżniczka. Bezczelna, zawsze powie, co myśli. Nigdy nie próbuje zaimponować ani Twoim przyjaciołom ani rodzicom. Jasne, wie czym jest szacunek, ale gdy tylko ktoś powie coś, co nie zgadza się z jej poglądami, zaczyna dyskusje, które mogą trwać całą wieczność.

Podróżniczka. De facto może poradzić sobie bez Ciebie. Próbujesz być jej gorylem, obrońcą, a ona Ci mówi, że da sobie radę sama. Jeśli nie zabierzesz jej do restauracji, to przecież umie gotować, a jak nie będzie czego, to zje kanapkę.

Podróżniczka. Jest zbyt niezależna żeby przejmować się czy jesteś gotowy pojechać za granicę razem z nią. Jak będzie trzeba, to pojedzie sama, żeby realizować swoje marzenia. Jest zbyt zajęta życiem tu i teraz żeby planować z Tobą ślub i dzieci. Nie ma problemu z rozmowami z nieznajomymi. Jeździ na spotkania, konferencje, wymiany i spotyka mnóstwo ludzi, którzy dzielą jej pasje i podejście do życia. Podróżniczka się Tobą znudzi.

Podróżniczka. Nigdy się z nią nie umawiaj, jeżeli nie potrafisz dotrzymać jej kroku. A jeśli zakochasz się w niej bezgranicznie, nie waż się jej zatrzymywać. Puść ją. Jeśli kochała, to wróci.

A jeśli nie, no cóż, w końcu jest podróżniczką.

Basia. Samotna podróż stopem przez Australię.

Basia. Samotna podróż stopem przez Australię.

Jeśli chcielibyście coś dopisać, to śmiało piszcie i przesyłajcie zdjęcia z opisem, to wstawię:)

A jeśli się podobało, to proszę wspomóż akcję „Autostopem dla Hospicjum„, której szczegóły możesz znaleźć w zakładce „Projekty” lub na stronie siempomaga.pl

wpis inspirowany tekstem „Don’t date girl who travel”

http://waiguorenzaishanghai.wordpress.com/