Rosja autostopem 3

Mżawka. Od tego zaczął sie mój poranek. Gdy juz zmusilem się, żeby otworzyć oczy, postanowiłem zerknac co dzieje się na zewnatrz, bo panujący w namiocie polmrok nie napawal optymizmem. Okazało się, ze całe niebo było zasnute ciezkimi chmurami, które mogły zwiastować tylko jedno – deszcz.

image

A tak poważnie, to nocleg przy stacji

Szybko się zerwalem i postanowiłem jak najszybciej dostać się do Moskwy. Namiot spakowalem w trymiga i poszedłem na stacje łapać stopa. Mialem szczęście, bo juz pierwsza para, która zapytałem zgodziła się mnie podwiezc i tym samym, terenową honda, dojechalem do Moskwy.
Niestety, całą drogę lało jak z cebra. Gdzieś w głowie krążyła mi myśl, że to pewnie miasto specjalnie dla mnie się myje, żebym je ładnie opisał, bo dużo słyszałem, ze jest tam po prostu brudno.
Starsze małżeństwo podwiozlo mnie pod stację metra, obok ktorej znajdował się ubostwiany chyba przez wszystkich podroznikow, McDonald z darmowym internetem. Rozsiadlem sie więc w najlepsze, nadrobilem fejsbookowe zaleglosci i napisałem do Artema, mojego moskiewskiego hosta, że dotarłem do miasta.

Z Artem spotkałem się o 12 na stacji metra, które znajdowało się zaraz obok jego mieszkania. I tutaj pierwsze dwa slowa o Moskwie i moskiewskim metrze- jedno i drugie JEST OGROMNE. Gdy spojrzałem na mapę przed wejsciem w podziemia, zauwazylem, ze mam do przejechania w sumie około 20 stacji, 3 liniami. Zajęło mi to blisko godzinę, ale w końcu dotarłem.

Artem okazał się byc 25-letnim chlopakiem, pracujacym w dużej korpracji i miszkajacym wraz z dziewczyną w skromnym mieszkaniu na obrzeżach miasta. Skromnie, przytulnie i co najważniejsze, sucho i ciepło. Przyjechałem w niedzielę, więc moj host miał czas, żeby mnie oprowadzic po mieście, bo niestety, ale w tygodniu pracuje od 8 do 20.

image

Artem

Po przyjściu zjdlismy wspólnie obiad skladajcy się z sałatki warzywnej i klusek z mięsem, a później ustaliliśmy, że teraz czas na sjeste i o 18 ruszamy na miasto. Mialm sporo czasu, wiec postanowiłem sie w końcu wykąpać, wyprac ciuchy i przejść do serwisu naprawić aparat, a przy okazji kupic rosyjską kartę sim. Gdy juz wróciłem Artem poinformował mnie, że jedziemy na miasto spotkać się z innymi couchsurferami.

image

Pierwszy obiadek u Artema

Wsiedlismy do metra i pierwszą osobą, która spotkaliśmy była Jula, rosjanka ledwo mówiąca po angielsku, ale za to strasznie pocieszna. Ja do niej po angielsku, a ona non stop do mnie ‚nie, nie, nie! Ty z Polszy, ty paniemajesz ruski!’ I tak w kółko.
Na początku poszliśmy do piekarni zjeść lokalne przysmaki, ktorych nazw nie pamiętam, ale z to mam zdjęcie. Pierwsze było ciasto z miesem, druga buleczka z serem i rybą, a ostatnią rzeczą zwykła drozdzowka z serem. Pierwsze dwie rzeczy oficjalnie rozlozyly na łopatki moje podniebienie. Wszytkiego dopełnił kompot owocowy, który dostaliśmy za darmo.

image

Od lewej: z serem, rybą i u góry z mięsem

15 min później okazało się, ze dołącza do nas jeszcze dwie dziewczyny z w Węgier, więc poszliśmy je odebrać na stację metra. W drodze na stację zauważyłem na skraju chodnika rozjechanego szczura. Superszczura, bo był naprawdę wielki! Oczywiście obudzil się we mnie urwis z przedszkola i poprosiłem Jule, żeby podeszla i mi powiedziała co to jest. Gdy zobaczyła mojego zdechlego przyjaciela krzyknęła tak głośno, ze ja na drugim koncu miasta słyszeli. Krzyk oczywiście przyciągnął uwagę innych przechodniów, którzy w zależności od płci, albo robili zdjęcia, albo krzyczeli. Wtedy wpadłem na głupi pomysł nakręcenia wszystkiego z niczego nieswiadomymi wegierkami. Wtajemniczylem Artema w moj niecny plan i znalazłem sojusznika. Odebralismy dzewczyny i tak jak wczesniej zaplanowaliśmy, szliśmy trasą obok krola kanałów. Dyskretnie wlaczylem kamerę i szedłem za cała ferajna. I się udało. W sumie nie wiem co bylo pierwsze, podskok i ucieczka czy donosny pisk, ale tak czy inaczej z Artemem plakalismy ze śmiechu.

image

Zwalcowany szczurek

W sumie plan na popoludnie byl taki, że go nie było, wiec po prostu chodziliśmy w deszczu głównymi uliami Moskwy. Pech chciał, ze akturat gdy przechodzilismy mostem nad rzeka, miało miejsce oberwanie chmury i po dosłownie 2 minutach byliśmy cali mokrzy. O ile dziewczyny chowaly sie pod parasolkami w nadzieji, że im to pomoże, to ja złapałem glupawke i skakalem od kałuży do kałuży.

image

Drzewo kłódkowej miłości

Gdy w koncu doplynelismy do metra dziewczyny zaproponowały, żeby pójść do nich na ‚Palinke’. Miedzy sobą rozmawiały po wegiersku, ale wpadło mi w ucho słowo ‚samogon’. I się nie pomylilem. Palinka okazała sie byc alkoholem o nieznanym pochodzeniu i smaku, ale przelana do butelki po coca-coli z napisem VIP, wyglądała zachęcająco.

U dziewczyn spotkaliśmy jeszce dwóch Rosjan, którzy, tez aktywnie działali na CSie i przez godzinę piliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim. Dosłownie. Na początku o alkoholu, później o sucharkach, które sa w Rosji strasznie popularne, az jakimś cudem chłopaki poplyneli z tematem i zaczeli rozmawiać o ,sraczka’. Nie będę tłumaczył o co chodzi, ale przypomnę, że polski i rosyjski są naprawdę bardzo podobne.

image

Sucharki o smaku śmietankowym

O 22 Artem stwierdził, że musimy się zwijac, bo o 23 odbiera swoją dziewczynę z dworca, wiec umowilimy sie na jutro i pożegnaliśmy się.
Jadąc metrem z moim hostem i Jula podzielilem się moim spostrzezeniem dot. rosyjskiej mody. Otóż prawie wszyscy Rosjanie, którzy mają nieco dłuższe włosy niz na jeża, zaczesuja grzywke na czoło. Uparlem sie, ze koniecznie chcę mieć zdjęcie takiego typowego ruska i tak powstalo dzieło poniżej.

image

Od lewej. Głodny Artem, Nieświadoma Jula, Zdziwiony ciemnoskóry i rozmarzony blondyn

Gdy wroilismy do domu, bylem juz tak padniety, że tylko sie przebralem, ogarnalem i padlem spać.
A jutro dopiero zacznie sie robić ciekawie – autostop w Moskwie, reanimacja na Kremlu i zwiedzanie:-)

Strony
1 2 3 4 5 6 7 8 Kazachstan


Dodaj komentarz