Rosja autostopem 9

Post jest nudny. Jak nie chce Ci się czytać, to wystarczy ostatnie jego zdanie i zapraszam ponownie ;)

Pierwszy fragment trasy z Dimitrieva pokonalem z kierowcą ktory, tez kiedyś jeździł na stopa. Wiedział jak to działa, więc wysadził mnie w dobrym miejsc, na skrzyżowaniu, z którego do Kazania miałem nieco ponad 700km. Zeby się tam dostać musiałem w pierwszej kolejności przejechać 100km na południe, a późnej juz tylko skręcić na wschód. Prosta droga.
Pech chciał, ze jak już łapię stopa w tym tygodniu, to w deszczu. Tym najgorszym, długotrwałym popularnie nazywanym mżawa. Łapiąc, co jakiś czas musiałem uskakiwać w bok, żeby nie zostać ochlapanym przez przemykajace obok ciężarówki.
Po mniej więcej 20 minutach, z drogi w przeciwnym kierunku podjezdza do mnie auto z otwartym oknem, przez ktore wychyla się kobieta w średnim wieku.
‚Wiesz jak dojechać do Kazania?’ – pyta.
Na początku myślałem, że się przeslyszalem, ale gdy nieznajoma powtórzyła pytanie, zwietrzylem swoją szansę i oczywiście potwierdzilem. Tłumaczę jej, że wystarczy jechać prosto i za 100km skręcić w lewo.
- No to dawaj! – odpowiedziała, a w jej oczach mozna bylo dostrzec wyraźną ulgę.
Tania, bo tak sie nazywała, jechala z Moskwy do Niznego Nowogrodu, a że nawigacja jej nawalila, to się pogubila. W trakcie rozmowy wyszło na jaw, że Tania handluje winami. I to nie byle jakimi, bo ceny najtańszych zaczynają się od 15tys € za butelkę.
Z tego co mi tłumaczyła, tego typu win się raczej nie pije, ale traktuje jako lokatę kapitału, bo rocznie zyskują około 3%.
Jak można się latwo domyśleć, obracanie takim towarem wiąże się z konkretnym towarzystwem. Tania mieszka we Wroblowce, która jest ponoć najdroższą dzielnicą Moskwy. Nie kupicie tam domu jeśli nie macie przypadkiem około 20 milionów złotych na zbyciu.
Jadąc zauważyłem to, czego sie obawiałem. Droga, która na mapie wygląda na niemiecką autostradę, wcale nią nie jest. Częste zweżenia, jedno za drugim i gigantyczne korki. W jednym z nich utknelismy na dwie godziny. Niespecjalnie było co robić, więc jak to często bywa w takich sytuacjach, zaczęliśmy sobie pokazywać filmy i zdjecia z telefonów. I powiem tak, to co się słyszy się o imprezach bardzo bogatych Rosjan, to prawda. I są dokładnie takie, jak je sobie wyobrazacie. Zero przesady.
Po 6 godzinach w końcu dojechalismy, więc pozegnalem się i poszedłem za stację rozbijać namiot.

Dzień 7 – „heeeeę?”
Gdy tylko wstałem i schowałem namiot, wziąłem się za wypytywanie kierowców na postoju gdzie jadą. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Facet siedzący w kabinie białego volvo, jechał za Kazań i zgodził się mnie wziąć. Szybko poszedłem po klamoty i wskoczyłem do szoferki. Normalnie zaczynam od przedstawienia się i całej histori mojej podróży. I tym razem nie było inaczej. Jednak jak tylko skończyłem,mój kierowca spojrzał się na mnie, a pozniej nic nie mówiąc, prowadził dalej. Postanowiłem spróbować jeszcze raz i zagajam z pytaniem skąd jedzie. Odpowiedź brzmiała mniej więcej tak „Heeeeę?”. Zapytałem jeszcze raz, myśląc, że może mnie nie zrozumiał, ale tylko spojrzał na mnie nic nie mówiąc po czym jego spojrzenie znowu wróciło na drogę. Kolejne 4h jechaliśmy w ciszy.
W pewnym momecie zobaczyłem, że macha kierowcy z naprzeciwka, wiec kolejna próba rozmowy i się pytam – Druchy? – odpowiedź pewnie juz znacie. „Heeeeę?”, chociaż tym razem nie bylem pewny czy na końcu nie usłyszałem delikatnego, prawie bezdzwiecznego „g”, co absolutnie zmieniłoby postać rzeczy. W koncu „Heeeeeęg”, to nie zwykłe „Heeeeę”.
Po 7h bez słowa wysadził mnie na stacji 50km przed Kazaniem skąd już raz dwa dostałem się stopem do centrum.
Generalnie w Kazaniu miałem problem z noclegiem, bo na couchsurfingu dwie osoby, które zdeklarowały pomoc, napisały rano, że jednak mają inne plany. Na szczęście, po napisaniu dramatycznego apelu o nocleg na forum, napisał do mnie jeden facet z Turcji, że może mnie przenocować.
Z Salim, bo tak się nazywał, spotkałem się przed jego mieszkaniem i że tak powiem, jak tylko go zobaczyłem zrozumiałem dlaczego tak chętnie się zgodził mnie przenocować. (Tutaj jutro wrzuce zdjecie)
Oczywiście tylko bawie sie stereotypem, bo po szybkim wyjaśnieniu moich poglądów na pewne sprawy, był naprawdę spoko. Wieczorem napilismy się jeszcze szkockiej i Salim pokazał mi zdjęcia ze swoich podróży po świecie. O 23 Poszedłem spać, zeby rano mieć siły na zwiedzanie miasta.

I małe przeprosiny! Pierwsze, że nie ma zdjęć, ale mam mały problem z ich wrzuceniem i potrzebuję dostępu do komputera stacjonarnego.
Drugie są dużo poważniejsze. Jak widzicie post ten jest wybitnie nudny i muszę Was uprzedzić, że kolejne dwa dni to też nic specjalnego, ale to co mam dla Was przygotowane z Kazachatanu powali wszystkich na kolana :-)

Strony
1 2 3 4 5 6 7 8 Kazachstan

 

Dodaj komentarz