wordtlo
25 lipca 2014

Samotne podróże

Jedną z głównych wymówek, z powodu których część z nas boi się podróżować, jest brak towarzysza. Różnego typu strony, fora i grupy, przed sezonem wakacyjnym są dosłownie zasypywane ogłoszeniami (często niemalże o charakterze matrymonialnym) informujących o poszukiwaniu kompana do niezapomnianej podróży życia. Moje rozbawienie zawsze wzbudzają marzycielskie opisy wspólnych zachodów słońca, zwariowanych przygód, odkrywania kultur i poznawania niesamowitych ludzi w czasie tygodniowej podróży do Hiszpanii z powrotem. Smutna prawda jest taka, że dość często kończy się zupkach chińskich, utknięciu na stacjach benzynowych, deszczu, tanim winie przywiezionym z Polski i różnicach zdań na wielu płaszczyznach.

Niestety, ale smutna prawda jest taka, że poszukiwanie kompana na podróż przez internet nie jest dobrym rozwiązaniem, bo zbyt często okazuje się, że osoba będąca internetowym marzycielo-romantyko-bear gryllsem jest najzwyklejszym w świecie szarakiem, który jeszcze nigdy nie był pod namiotem. Wtedy czar pryska i nagle dochodzimy do wniosku, że dużo lepiej było jechać samemu. A wbrew panującym opiniom, nie jest to kiepskie rozwiązanie i poza kilkoma minusami, ma mnóstwo plusów.

Jak na ironię, pytanie „Czemu podróżujesz sam?” jest również jednym z tych, które słyszę najczęściej. Dlatego też, mając wolny wieczór, postanowiłem napisać kilka słów wyjaśnienia, ale i zachęty, do samotnego odkrywania naszego pięknego, czasem zwariowanego, świata. Nie twierdzę, że każdemu musi odpowiadać ten sposób podróżowania, ale nie mniej, każdy powinien go spróbować, bo może się okazać, że do tej pory strasznie dużo tracił.

1)      Gościnność

To chyba pierwszy i najważniejszy powód, dla którego podróżuję samotnie. W trasie wielokrotnie zdarzało się mi, że ludzie zapraszali mnie do siebie do domu, czy też karmili i poili. Często były to osoby, które ledwo czym miały się dzielić, a mimo to i tak dawały mi wszystko co miały. Czy byłoby to możliwe, gdybym podróżował z kimś? Być może, ale już nie na taką skalę, bo im więcej osób, tym po prostu większe koszty gościnności, na którą już niekoniecznie ludzie będą tacy chętni.

2)      Mimowolne wsiąkanie w kulturę

Gdy podróżuje się samotnie, to ludzie mają dużo mniej oporów w nawiązywaniu z Tobą kontaktów. Duże chętniej zaczepiają i zagadują. Owszem, gdy podróżuje się np. w parze również jest to możliwe, ale tak jak w przypadku gościnności, nie aż na taką skalę, bo dość często ludzie się wstydzą. Mało tego, gdy jest się samemu, to podświadomie szuka się kontaktu z ludźmi, choćby po to żeby pogadać, pośmiać się, pośpiewać, bo czasami samotność jest nudna. Jeśli dodamy do tego konieczność porozumiewania się, nauki języka (w ten sposób opanowałem rosyjski), to ten powód urośnie nam do rangi jednego z najważniejszych.

3)      Bezkompromisowość

Jednym z największych wyzwań, gdy podróżuje się w parze, są kompromisy przy podejmowaniu decyzji. Codziennie stawiamy czoła wielu wyborom, a gdy podróżujemy z kimś, musimy je konsultować. Wtedy, jeśli nie jesteście idealnie zgrani charakterami, dochodzi do różnicy zdań i trzeba iść na kompromisy. W samotnej podróży nie ma takiego problemu. Twoja decyzja jest zawsze jedyna, słuszna, najlepsza, ostateczna i nikt nie będzie jej podważał :D Mam ochotę się byczyć na plaży, to to robię. Chcę iść spać bez kąpieli, to idę i nikt mi nie robi z tego powodu wyrzutów.

4)      Zaradność

Niesamowicie ważna sprawa. W czasach, gdy odpowiedzi na wszystko szukamy w internecie, samodzielne rozwiązywanie problemów dla niektórych urasta do rangi globalnego ocieplenia, któremu nie są w stanie samodzielnie sprostać. W samotnej podróży mimowolnie uczymy się mnóstwa nowych rzeczy. Począwszy od radzenia sobie z rozstawianiem namiotu, rozpalaniem ogniska, poprzez podejmowanie męskich decyzji, gotowania, czy radzenie sobie z przeciwnościami losu, bez odpalania Google i dzwonienia do mamy z pytaniem, co to znaczy, że „pranie farbuje.”

5)      Odpowiedzialność

W podróży, zwłaszcza z dziewczyną, jako facet jesteś za nią odpowiedzialny. Za jej bezpieczeństwo, komfort i samopoczucie (chociaż tutaj, to ruletka). Dodatkowo trzeba pamiętać, że równouprawnienie kończy się wraz z granicami Europy. Nagle okazuje się, że nie każdy kierowca, czy przechodzień traktuje kobietę tak jak powinien, a Ty jesteś tym, który musi ją bronić i chronić. Kolejna sprawa, to tak zwane równanie w dół. Zdarza się, że kompani podróży mają inne limity wytrzymałości, czy kondycji, a wtedy z reguły trzeba się dostosować do drugiej osoby, co momentalnie nas ogranicza.

6)      Higiena

Głupie to, ale prawdziwe. Podróżując z kimś podświadomie pilnujesz się, żeby codziennie wieczorem się spłukać, czy umyć zęby, albo czujesz psychiczny dyskomfort mając świadomość, że śmierdzisz tak, że tej drugiej osobie, może owa woń przeszkadzać. Gdy jesteś sam, w namiocie masz prawo śmierdzieć, nie golić brody, czy myć włosów. Kropka.

7)     Kreatywność

Samotność, przy odpowiednich umiejętnościach, wyzwala w Nas pokłady kreatywności. Kombinujemy, tworzymy, szukamy rozwiązań zmuszając się do samodzielnego myślenia. Owszem, praca w grupie je doskonali, ale dość często również zbija jego potencjał. W ciszy własnych myśli można znaleźć pomysły na kolejne teksty, podróże, życie.

8)      Odkrywanie siebie

Jadąc samotnie, spędzamy mnóstwo czasu sam na sam ze sobą. Nie liczy się to jacy byliśmy, ani jak postrzegają nas inni. Nie musimy przed nikim udawać, ani starać się sprostać czyimkolwiek wymaganiom. Zachowujemy się tak, jak nam najbardziej odpowiada i dzięki temu uczymy się tego kim jesteśmy i jaka „nasza wersja” odpowiada nam najbardziej. Wtedy właśnie poznajemy swoje mocne i słabe strony, swoje słabości lub potencjał, z którego nie zdawaliśmy sobie sprawy. Uczymy się odpowiedzialności za to co robimy i nie mamy możliwości zrzucania ryzyka na innych.

wordtlo

Nie mniej jednak jest też wiele minusów takiego typu podróżowania, ale to na ile są istotne zależy już tylko od charakteru konkretnej osoby.

35 komentarzy dodanych:

  1. Nigdy nie podróżowałam stopem, ale zdarzało mi się kilkukrotnie wyjeżdżać samotnie zagranicę.
    Leniwi znajomi, brak urlopu, brak pieniędzy są dosyć częstym powodem. Ale w sumie dlaczego tak naprawdę mamy ograniczać swoje możliwości i nie spełniać swoich marzeń właśnie dlatego, że brakuje nam towarzysza? Są to podróże zupełnie innego typu, ale przynajmniej wiesz, że nie straciło się czasu i zrobiło się coś „ponad” :))

  2. od wielu lat podróżuję sama. nie są to dalekie wyprawy, bo w granicach polski. całe teraźniejsze wakacje również zaplanowałam samodzielnie, głównie z uwagi na ogromną potrzębę wolności jak i przyzwyczajenie. i heh.. z pierwszego wyjazdu wróciłam w połowie, bo czułam się samotna. zawsze satysfakcja była dla mnie odgórną wartością, nigdy nie myślałam, że złamie mnie odczuwany smutek. nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie co się zmieniło, może po prostu wiek.

  3. Wczoraj zakończyłem z dziewczyną dziesięciodniową podróż stopem do Chorwacji. Wszystko zależy od człowieka, jeżeli dogadujesz się na takim poziomie, że praktycznie nigdy nie masz drugiej osobie nic do zarzucenia, to nie ma żadnego problemu, ba, jest lepiej :D Jeżeli mówimy o zapraszaniu – spędziliśmy noc u Austriaka, ugoszczono nas obiadem w bogatym domu w Czechach :D Co śmieszne, odkryłem jedną rzecz – lepiej czuję się w samej podróży, niż spędzając czas już u celu.

  4. Hej,
    trafiłam na Twój blog jak tylko dowiedziałam się o pewnym bardzo odważnym chłopaku, który podróżuje autostopem i w ten oto sposób przemierzył dosyć spory kawałek świata. Pomyślałam, że to naprawdę wspaniałe. To coś, co przyczynia się do samodoskonalenia, jakiejś zmiany w życiu. Tak jak to wyczytałam w różnych książkach: Wyjść z domu i dowiedzieć się czegoś o świecie i przy okazji o sobie. Piękna idea. I tak myślę, że w podróżowaniu czy to samotnie, czy z towarzyszem chyba najważniejsza jest po prostu odwaga.
    Ty bez wątpienia ją masz, co przyznam mi imponuje, ja niestety nie. Bardzo bym chciała objechać Skandynawie, ale brak mi właśnie odwagi. Zresztą jestem dość skrytą i na moje nieszczęście nieśmiałą osobą, co również utrudnia sprawę. Nie wiem, może mi się uda to kiedyś zrobić. Wydaje mi się, że samotnie podróżująca kobieta ma trudniej, ale jeśli ta samotnie podróżująca kobieta ma w sobie mnóstwo odwagi i wiary w to, że się uda to znikają wszelkie obawy przed potencjalnym porwaniem, gwałtem, zabójstwem, bo równie dobrze to wszystko może przytrafić się jej w drodze do sklepu po Domestos*.
    A teraz coś z zupełnie innej beczki, kończę moje głębokie przemyślenia, jeszcze tylko posłodzę Ci trochę… bardzo przyjemnie się czyta Twoje wpisy. Są takie konkretne, zabawne po prostu szczere.

    Pozdrawiam i wszelkiej pomyślności życzę.

    *Uwaga! Wpis zawiera lokowanie produktu. ;P

    1. Co do samotnie podróżujących kobiet – jak kierowca krzyknie na CB radiu, że ma dziewczynę do podwiezienia, to nie dojdzie się z nimi dogadać, tylu znajdziesz chętnych do podwózki. True story.

    2. Wlasnie powoli wracam z samotnej podrozy autostopem po Islandii. Spedzilam tu ponad miesiac. Wiele sie nauczylam od samotnego spania w namiocie posrodku niczego, az do ufania ludziom w kazdych okolicznosciach. Skandynawia jest bezpieczna. Mieszkalam chwile w Norwegii i ludzie wszedzie sa naprawde mili. Oczywiscie zawsze pojawiaja sie jakies watpliwosci, ale jezeli masz w sobie sile i chec poznawania, naprawde nic nie stoi na przeszkodzie. Zycze powodzenia!

    1. o tym od razu pomyślałam ! mam wolny wrzesień marzy mi się powrót do Italii i mogłaby jechać sama. ale wydaje mi się że jeśli nie mam z kim podzielić mojego szczęścia – dobrych/złych chwil to jakoś tracę zapał do jazdu.

  5. Przejechałam sama autostopem całe północne Włochy. Obaliłam mit, że we Włoszech trudno się łapie stopa, obaliłam mit, że wszyscy Włosi to zboczeńcy. Sprawdziłam się, spełniłam moje marzenie o samotnym autostopie, przeżyłam niesamowitą przygodę. Ludzie są naprawdę dobrzy. To dla mnie coś więcej niż sposób przemieszczania się. Ma to oczywiście ogromny plus – podróżując samotnie nie czekałam dłużej niż 20 minut, a łapiąc stopa z kolegą czekaliśmy zwykle po 2 godziny ;) Ludzie zatrzymywali się, żeby uratować mnie przed potencjalnym niebezpieczeństwem, mówiąc: „zobaczyłem cię i się zatrzymałem, choć zwykle tego nie robię. no ale jesteś dziewczyną, a włosi bywają niebezpieczni, więc no nie mogłem cię tak zostawić samej” :D polecam. ale tylko pod warunkiem, że zna się język włoski… zwłaszcza na południu kraju!!

  6. Ja przez pewne forum autostopowe poznałam bardzo fajnego gościa, który okazał się idealnym towarzyszem podróży (od tamtej pory co roku gdzieś razem jeździmy), ale był to jeden z bardzo wielu chętnych, którzy odpowiedzieli na ogłoszenie. Na prawdę trudno znaleźć odpowiednią osobę. A nierzadko zdarza się też tak, że wyjazd z dobrym znajomym okazuje się klapą…
    Samotne podróżowanie jest fajne, dla mnie szczególnie ze względu na punkty 3 i 4 :)

  7. Podróże samemu to bardzo duża wygoda – można robić co się chce, bez konieczności kompromisów ;) aczkolwiek w moim przypadku jeszcze nigdy nie było typowo samotnej podróży. Prędzej czy później kogoś poznaję w drodze, ktoś się dołącza, okazuje się, że ktoś ma podobne plany itd. itd. więc tak naprawdę typowo samotne podróżowanie nadal przede mną :)

  8. Byłem tydzień samemu w Barcelonie. To fakt, człowiek robi co chce i jest w stanie zrobić więcej ciekawych odważnych rzeczy. Pojawia się kreatywność. I masz racje z tym że zaczyna się szukać kontaktu, nawet jeśli nie zna się zbyt dobrze miejscowego języka.

  9. Nie wyobrażam sobie bym miała podróżować sama i do tego autostopem. Dla mnie to raczej sprawdzian siebie, swoich słabości i pokonywania strachu, gdzie wkrada się odrobina adrenaliny. W samotnej podróży zapewne brakuje ci dzielenia się radością, przeżytą przygodą czy po prostu „wygadaniem się”. Nie umiałabym być sama ze sobą. Trzeba mieć charakter.

  10. Nie podróżowałam jeszcze samotnie zagranicą, ale podejrzewam, że to tylko kwestia czasu. Po Polsce włóczę się sama – głównie po górach, szczególną miłością obdarowałam Sudety – i bardzo często rozmówca jest zszokowany, kiedy o tym słyszy. A ja tak bardzo się już do tego przyzwyczaiłam, że już nie widzę w tym nic zdumiewającego! Są dwa wyjścia: albo nie jeździć, bo nie ma się z kim, albo jeździć samemu i nic nie tracić. Pisaliście, że w Skandynawii jest bezpiecznie, w co wierzę, ale w Polsce też nie ma się zupełnie czego obawiać. A bezkompromisowość postawiłabym na koronnym miejscu tej listy! Ze trzy lata temu, kiedy wahałam się jeszcze, czy mogę sama ruszyć w góry, na jakimś forum znalazłam komentarz: „Jeśli idziesz w parze, to idziesz w parze i tyle. Jeżeli idziesz sam, to jest tak, jakbyś szedł ze wszystkimi”. O, jak dobrze dziś rozumiem to stwierdzenie :-)

  11. jako kobieta bardzo bałam się jeździć samotnie. wystarczyła 1 koleżanka i obawy znikały, ale samej z wyciągniętym kciukiem- nie dla mnie. jedyny raz kiedy się skusiłam był ostatnio i użyłam aplikacji yanosik autostop. 10 min i ktos dzwonil ze mnie zabierze. jakos tak pewniej sie czulam majac numer goscia i to, ze istnieje w jakiejs bazie tak na wszelki wypadek. ale i tak zdecydowalam sie tylko dlatego, że była to ostateczna sznasa żeby dostać się do szkoły rano :P

  12. Z mojego doświadczenia te punkty opisujące plusy samotnych podróży idealnie pasują również do plusów życia codziennego w samotności.

  13. Dla mnie do tej listy dochodzi taki jeden istotny plus jezdzenia z kims, ze wtedy mam mozliwosc werbalizacji moich emocji, a to mi pozwala je bardzo latwo i naturalnie wyrzucic z siebie.

  14. Lubię podróżować sama, bo wtedy czuję się wolna. I była to jedyna szansa, żeby wreszcie spełnić swoje marzenia. Mamy tylko jedno życie, nie warto czekać na nie wiadomo co. Dla tych nieśmiałych radzę zacząć od dużych miast europejskich. Tam jest tak samo jak u nas. I nawet brak znajomości języków nie przeszkadza.

  15. Myślę że i ja jestem typem samotnego podróżnika. O ile w przypadku krótkich wypadów w góry czy inne miejsca uwielbiam ludzi tak gdy jadę na dłużej to wolę sama. Bo właśnie ludzie sami wtedy zagadują, fajne znajomości można nawiązać. Poza Tym jak piszesz można poznać siebie. Poczuć harmonię i spokój ducha. Na razie doświadczenie stopowe małe :- ( ale będzie rosnąć!:- ))
    Uważam że to świetny post! i w ogóle blog, zamierzam się mocno zagłębić
    Pozdrawiam! !!:- ))

  16. jeszcze nigdy nie byłam sama za granicą, nie mówiąc już o autostopie. to napewno bylałaby świetna przygoda, jeśli trafiłoby się na fajnych ludzi. Lecz niestety dalej mam obawy z tym zwiazane. Marzy mi się podróż do Londynu i Barcelony. Oby w najbliższe wakacje się udało. Z kimś lub..samej !!! :) Ciekawy blog :)

Dodaj komentarz