Archiwa tagu: jachtostopem przez atlantyk

Avery
28 stycznia 2015

Jachtostopem przez Atlantyk

 Przepłynąć Atlantyk – to brzmi dumnie. W CV pewnie wyląduje, ale. No właśnie – ALE. Ludzie wyobrażają sobie, że to wyzwanie nie z tej ziemi. Wielotygodniowy rejs, sztormy, niesamowita pustka, brak ratunku w przypadku choroby i zdanie na łaskę Boga. W rzeczywistości z ręką na sercu Wam mówię – przekroczenie Atlantyku, to jedna z najnudniejszych rzeczy jaką zrobiłem w życiu.

 Zanim ruszyłem w podróż wiedziałem, że będą w niej trzy trudne do zrealizowania momenty. Pierwszy, to przejście Camino de Santiago. Tysiąc kilometrów na piechotę, to jednak wyzwanie. Zarówno duchowe jak i fizyczne.  Drugi, to przepłynięcie Atlantyku, a trzeci i ostatni, to dostanie się na Antarktydę. Ostatnio pojawił się jeszcze czwarty, ale o nim napiszę za parę dni. Pierwszy udało się zrealizować, ale dało mi to zupełnie coś innego niż oczekiwałem. Teraz przyszła pora na zmierzenie się z drugim punktem planu.

Czytaj więcej

Prawda?
2 stycznia 2015

Jachtostop – pierwsze dni

Moim domem na najbliższe dwa tygodnie został jacht o lekko tandetnej nazwie „HappyHours”. Był to jacht liczący dwanaście metrów długości, kolejne cztery szerokości i ożeglowanie o powierzchni 77m2. Na jego pokładzie mieściły się cztery podwójne kabiny, dwie łazienki oraz kambuz. Nie będę Was zanudzał dokładnymi specyfikacjami łodzi, bo nie są one niezbędne, żeby zrozumieć jedno – była to sporych rozmiarów, jak dla chłopaka, który przywykł do Mazur, łajba. Zwłaszcza, jeśli dodamy do tego fakt, że na Wyspy Kanaryjskie płynęliśmy jedynie w czwórkę, więc każdy z nas miał dla siebie sporo miejsca.

Plan podróży był dostosowany do prognozy pogody, którą Adam ściągnął przed wypłynięciem. Jej najistotniejszą częścią był kierunek i prędkość wiatru oraz wysokość fali. To, czy padało było sprawą drugorzędną.

Czytaj więcej