Archiwa tagu: pocztówki z europy

IMG_20140524_075322795_HDR
24 sierpnia 2014

Głupi fejm

Od dłuższego czasu zastanawiałem się, czy przygotować ten wpis, czy może jednak olać sprawę i się niczym nie przejmować. Podjęcie decyzji ułatwiło mi przypadkowe znalezienie w sieci dyskusji o tym, że mam parcie na szkło i lansuję się na „króla autostopu”. Tym samym, w napływie irytacji, przygotowałem te parę słów dla wszystkich przysłowiowych, internetowych hejterów oraz tych, którzy z utęsknieniem czekali na kolejny wpis na blogu.

Czytaj więcej

30 lipca 2013

Dzien 6 – Pierwsze spotkanie

Na poczatku myslalem, ze bede musial wstac i wyjsc razem z Artem, bo przeciez mialem jego klucze od domu. Na szczescie rano powiedzial, ze moge je po prostu wrzucic do skrzynki pocztowej. Dalo mi to dodakowa godzine na spakowanie i przejrzenie wszystkich rzeczy, ktore mialem przygotowane na spotkanie z dziecmi.

Z domu wyszedlem dopiero o 9 rano i podekscytowany ruszylem na dworzec, gdzie mialem spotkac sie z dziewczynami z Domu Marii. Byly punktualnie, wiec mielismy troche czasu, zeby kupic cos na droge, bo podroz pociagiem miala trwac 1,5h. Zaszedlem wiec do miejscowego kiosku i kupilem tajemnicze trojkatne bulki, ktore widzialem juz wczesniej, ale jakos nie mialem okazji ich kupic. Niebo w gebie! Ktos w koncu wpadl na genialny pomysl, zeby polaczyc bulke z dobrym pulpetem w stylu babci. Od tego dnia kupuje je jak tylko moge. bo sa i tanie i smaczne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przed samym pociagiem wszyscy mnie ostrzegali, jako mialby to byc autentyczny relikt przeszlosci, a w rzeczywistosci prawie sie nie roznil od gdanskich SKMek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W trakcie jazdy zaczalem wypytywac Masze, jak dokladnie ma wygladac spotkanie z dziecmi, ale niespecjalnie potfila mi odpowiedziec. Z tego co zrozumialem, miala byc to jedna z alternatywnych opcji spedzania przez dzieci czasu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy dojechalismy na miejsce okazalo sie, ze trzeba jeszcze podjechac 20km taxi, ale jak na autostopowicza przystalo, tego juz niezdzierzylem i powiedzialem, ze jedziemy autostopem. Bylo nas w sumie troje, w tym dwie dziewczyny, trasa prosta, wiec stwierdzilem, ze bez problemu zdarzymy na czas. Mialem racje, bo ledwo doszlismy na wylotowke, gdzie zdjalem plecak,a juz sie zatrzymalo auto i w osrodku bylismy 15 min pozniej.

Sam osrodek mnie zaskoczyl. Ladne, drewniane domki, ze schludnymi wnetrzami, nijak wspiywal sie w moja wizje osrodka dla dzieci pokrzywdzonych przez los. Z drugiej strony tez nie wiem czemu oczekiwalem zdezelowanego miejsca, gdzie nikt by nie chcial spedzac wakacji.

Gdy tylko weszlismy, dokola nas zaczela biegac gromadka dzieciakow, pospieszajaca nas, bo zaraz miala sie zaczac ceremionia przydzielania do rodzin. O co chodzi? Otoz pracownicy i wolontariusze  osrodka maja za zadanie uczyc dzieci funkcjonowania rodziny. W 4 rodzinach, lwach, sloniach, zyrafach i zebrach, kazdego dnia ktos pelnil inna funkcje. Od pracownikow dowiedzialem sie, ze bezdomne dzici rzeczwiscie zniknely z ulic, bo rzad wprowadzil nowe rozwiazania adopcyjne i przeznaczl duze srodku na domy dziecka. Oczywiscie otworzylo to sciezke do nowych problemow jakimi jest wykorzystywanie dzieci czy handel nimi, ale ponoc i tak jest duzo lepiej. Od kiedy wprowadzono zmiany, raz do roku moga sobie pozolic na wyjad wakacyjny dla dzieci na 2 tygodnie, gdzie wczesniej bylo to nierealne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak czy inaczej najwiekszym problemem jest wciaz brak silnych wiezi rodzinnych, ktory przeklada sie na czeste podrzucanie dzieci do domow dziecka, pozostawianie ich w szpitalach czy tez na ulicy. Dlatego wlasnie tak wielki nacisk kladzie sie na nauczenie dzieci jak powinny sie zachowywac w konkretnej roli.

Po ceremonii przydzielania do rodzin okazalo sie, ze w sumie nikt mnie nie uwzglednil mnie w grafiku i sam musze sie jakos zaprezentowacv dzieciakom. Dla mnie spoko. W trakcie obiadu. CO?!

W jaki sposob przykuc uwagle wyglodnialych dzieci w wieku 9-15 lat podczas obiadu? Ja swiata nie widze jak jestem glodny i jem, a w ich wieku nie jadlem tylko pochlanialem wszystko co bylo pod reka. Wszyscy zaczeli mnie pospieszac, a ja zdezorientowany stoje z pocztowkami w rekach i nie mam koncepcji co robic. W koncu tak sie zirytowalem, ze mam gadac jak atrakcja obiadowa dla wszystkich, ze stwierdzilem, ze jak nia juz zostalem, to zrobie takie wejscie, zeby sie wszyscy opluli poczas jedzenia.

Szybko pobieglem do plecaka po pilki przedstawiajace ziemie, ktore kupilem przed wyjazdem i bylem gotowy. Stanalem na srodku rozgadanych, pochlaniajacych wszystko dzieciakow, spojrzalem na Sierotke Marysie, ktora miala mnie tlumaczyc i wzialem gleboki oddech. „Jak ktos sie nie opluje, to uznam to za osobista porazke” - pomyslalem i doslownie ryknalem z calych sil - „PRIVIET! (kto mnie zna, ten wie, ze mam naprawde bardzo donosny glos)Dobra, opluli sie. Nie wszyscy, ale zdecydowana wiekszosc, w tym jedna dziewczynka, ktora wygladala jakby miala sie zaraz rozplakac.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Punkt pierwszy – „Przyciagnac uwage” - wykonany.„Kto wie co to jest?”  - zapytalem wskazujac na jedna z pocztowek. Masza nawet nie musiala tlumaczyc, zrozumieli. „Odkrytka!”, padla odpowiedz z tlumu. Spojrzalem w tamta strone i zobaczylem mniej wiecej 12letniego chlopca, ktoremu po sekundzie rzucilem pilke jako nagode. Miedzy stlami rozszedl sie szmer zainteresowania. Punkt drugi - „Zainteresowac” - wykonany. „Brawo! A teraz Czy Polska graniczy z Rosja?”. Nie musieli wiedziec, mogli strzelac i o to chodzilo. Widzialem, ze dziewczynka, ktora wczesniej wygladala jakby miala sie rozplakac, tez cos krzyknela, wiec rzucilem pilke w jej strone. Punkt trzeci - „Stworzyc wrazenie, ze kazdy moze cos wygrac” - wykonany. Dzieciaki byly moje. Powiedzialem jeszcze, ze ludzie z Polski napisali do nich pocztowki i jak ktos chce taka dostac, to zapraszam do siebie po obiedzie. Amen. Zrobilem co w mojej mocy i bylem z siebie zadowolony.

Jednak po obiedzie bylem troche przybity, bo okazalo sie, ze w tym samym czasie byl mecz pilki noznej pomiedzy rodzina sloni i lwow, wiec wiekszosc poszla wlasnie tam. A ja? Rozsypalem wszystkie pocztowki na stole i usiadlem czekajac. Zadzialalo.

Na poczatku niesmiale spojrzenia, pozniej ciekawosc, az w koncu wybrzydzanie. Stalo sie cos czego nie przewidzialem. Na poczatku przyszlo 7 chlopcow w wieku 10-14 lat i zaden nie chcial odpisac dziewczynie, bo „dziewczyny sa bleeee i nie umieja grac w pilke”. W koncu udalo sie wyszukac pocztowki od chlopcow, ktorych jest malo (90% pocztowek jest od dziewczyn) i wzieli sie za pisanie i malowanie . Normalnie patrzylem i nie wierzylem. Pisza! I pytaja co pisac! „Jaki jest ten ktos kto napisal? I co pisac, zeby mnie polubil?”. Najwiekszy dylemat jednego chlopca, to czy napisac, ze jest fanem Barcelony czy Realu Madryt, bo lubi oba, ale wie, ze tak nie wolno.

Pewnie czytaja, to osoby, ktore dostana odpowiedzi na pocztowki, dlatego naprawde mocno Was prosze – odpowiedzcie na nie. Patrzac z jaka zawzietoscia i radoscia dzieci odpisywaly, zdalem sobie sprawe, ze wyslanie pocztowki , wiaze sie z duza odpowiedzialnoscia, bo to cos wiecej niz tylko zwykla karta. To male przeslanie dla dzieci, ze gdzies tam daleko sa ludzie, ktorych mimo ogromnej znieczulicy swiata, poruszaja problemy innych. Tymi “innymi” sa wlasnie dzieci, ktore wychowaly sie bez rodzicow, czesto na ulicy  w poczuciu, ze nikogo nie obchodza. Ten prosty gest, na ktory sie zdecydowaliscie poprzez wyslanie pocztowki, daje im poczucie, ze jednak moze tak nie jest. Ze moze jednak jest szansa, ze bedzie zycie bedzie radosne I beztoskie nie tylko w te dwa tygodnie w roku. Proste gesty takie ten daja im nadzieje, ktora czesto jest woda na mlyn naszego zycia. Dlatego jeszcze raz Was prosze – nie olewajcie i odpiszcie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W sumie z dziecmi spedzilem 5h odpisujac na pocztowki i wtedy juz zdecydowalem, ze czas sie pakowac i ruszac w rase. Pozegnalem sie, spakowalem klamoty i wraz z Masza wsiedlismy do auta, ktore zawiozlo nas do miasta. Masza wysiadla na dworcu, a ja poprsilem kierowce, zeby podrzucil mnie na wylotowke.

I znowu stoje na trasie. Plecak obok mnie, slonce mi w oczy,a ja z szerokim usmiechem, wyciagam reke i lapie. Lapie stopa z poczuciem zrobienia czegos naprawde fajnego i najzwyczejniej w swiecie pieknego w swojej prostocie. Usmiecham sie sam do siebie i po chwili zatrzymuje sie auto, a kierowca pyta – “Dokad?”,“Na Wschod!” – odpowiadam ladujac plecak do srodka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

23 marca 2013

Przygotowania do podróży – czas start!

W końcu spisałem listę rzeczy do załatwienia i biorę się za ich załatwianie przed wyjazdem. Planuję ruszyć w połowie lipca, ale  przygotowań na trzymiesięczną podróż, powiązaną z realizacją projektu jest przerażająco dużo.

Na pierwszy ogień dwa słowa o tym co muszę zrobić, żeby zrealizować projekt.
Jak wiecie cały misterny plan opiera się na pocztówkach,(dostałem już dwie i możecie je zobaczyć tutaj), ale te pocztówki trzeba od kogoś dostać. Smutna prawda jest taka, że na początku pewnie dostanę pocztówki od znajomych, a później będzie już ciężej. I tutaj wymyśliłem kilka sposobów na pozyskanie jak największej liczby pocztówek:

a) Sieć znajomych na zagranicznych uczelniach (mam nadzieję, że się nie przeliczę i dostanę od „Erasmusów” co najmniej 20 pocztówek.
b) Znajomi znajomych i nieznajomi, którzy zainteresują się projektem i z dobrego serca wyślą pocztówkę dla dzieciaków w Azji.c) Szkoły. Tutaj już zacząłem wysyłać e-maile do szkół w całej Polsce z propozycją dla nauczycieli języka angielskiego i a nuż się ktoś zainteresuje. Jedna klasa i jedna praca domowa, to około 20 pocztówek, a szkół w Polsce jest dużo:)

Na te trzy źródła pocztówek mam bezpośrednią możliwość oddziaływania poprzez promocję i klasyczny spam e-mailowy.

Ale jak dostać pocztówki z zagranicy?

Zaangażuję pozostałych „Listonoszy”. Na chwilę obecną możecie na stronie zobaczyć tylko jednego – Edwarda, ale szczerze Wam powiem, że zainteresowanie uczestnictwem w projekcie jest duże. Średnio raz dziennie dostaję wniosek o dołączenie do projektu. Strona www.postcardsfromeurope.net nie ma ograniczeń co do liczby „Listonoszy”, więc jest wielce prawdopodobne, że wkrótce stanie stanie się platformą, na której będzie pisało kilkunastu podróżników, pomagających dzieciakom w ramach projektu.

I tutaj też czeka sporo pracy zarówno dla mnie jak i dla nich. Ja muszę przetłumaczyć polski opis projektu na angielski, a następnie oni na swoje języki narodowe i również promować projekt podobnie jak ja. Znajomi, nieznajomi i szkoły.

Żyję nadzieją, że ciężką pracą uda nam się pozyskać co najmniej 60 pocztówek na każdego listonosza.

No ale, to tylko pocztówki.Pracy jest więcej.

Mniej więcej dwa miesiące przed wyruszeniem w trasę każdy z „Listonoszy” będzie musiał zacząć kontaktować się z organizacjami pozarządowymi (NGO) w celu nawiązania współpracy. Najbardziej zależy mi na kontakcie z osobami, które bezpośrednio zajmują się pomocą bezdomnym dzieciom. Wtedy razem z nimi będziemy mogli odwiedzić miejsca, gdzie takie dzieci żyją i przekazać pocztówki od Was. Przetłumaczmy je im, a następnie wraz z nimi odpiszemy na każdą. Planowo w każdym z takich miejsc zatrzymamy się na 2-3 dni, żeby dokumentować życie dzieci. Projekt w swojej prostocie ma założenie, żeby pokazać mieszkańcom Europy,zwłaszcza tym młodym że nasze problemy są śmiesznie małe w porównaniu do tych co mają dzieci krajów Azji.
Jeśli chcecie się dowiedziec więcej, to polecam kanał na youtubie, na którym zamieszczam filmy związane z wykorzystywaniem dzieci jako siły roboczej czy przedstawiające je w sytuacji w jakiej żaden z nas nigdy nie chciałby się znaleźć.

Jednak, żeby dało radę w miarę szybko nawiązać współpracę z NGO potrzebne jest wsparcie konkretnej organizacji. I tutaj pojawia się UNICEF. Po świętach jade na spotkanie do Warszawy w celu nadania projektowi patronatu honorowego UNICEFu oraz po list referencyjny, który każdy z listonoszy będzie mógł przedstawiać jako dowód wsparcia.

To tyle jeśli chodzi o sprawy związane z projektem na najbliższe kilka tygodni.

Szczepionki:

Praktyczne przygotowania również zaczynam w nadchodzącym tygodniu. W pierwszej kolejności szczepienia. Po przeczytaniu kilku przewodników i podręczników postanowiłem zaszczepić się na WZW A + B, BTP oraz dur brzuszny. Nie jestem przekonany co do tabletek na malarię, więc póki co sobie podaruję i jeśli będzie kasa, to kupię przed wyjazdem.

Wizy:

Kontaktowałem się już z tym samym pośrednikiem, który pomagał mi załatwiać wizy rok temu Wiza Center. Wyrobienie wiz będzie mnie kosztowało około 1700zł (Rosja, Kazachstan, Chiny, Birma, Indie) i potrwa około 7 tygodni

Sponsorzy:

I tutaj ciekawostka. W tym roku nie szukam sponsorów na wyprawę. Czemu? Po prostu uważam, że projekt jest (nieskromnie mówiąc) zbyt piękny i zbyt dużo pracy będzie mnie kosztował, żeby wtrąciła się w się jakaś firma ze swoim logo.
Skąd wezmę środki i ile mnie to będzie kosztować?

Tego nawet nie ukrywam:
Strona internetowa + dodatki = 2000zł
Wizy = 1700zł
Szczepienia = 400zł
ubezpieczenia i aktywacja lokalizatora  = 300zł
Środki na 3-miesiące podróży = ok. 1000zł
Kupno i znaczki na pocztówki = 300zł

To daje kwotę blisko 5,5 tys. złotych. Część mam już odłożoną(rok oszczędzania na wszystkim zrobił swoje) , ale nadal będzie mi brakować mniej więcej 4000zł. Jak  zdobędę resztę nie pobierając od pozostałych listonoszy żadnych pieniędzy za udział w projekcie?

O tym dowiecie się w kolejnym wpisie już za tydzień;) I uwierzcie mi – szykuję coś ekstra :)