26 czerwca 2014

Wideo Sponsorowane: Nie ma to jak Internet

dogsKiedyś to byli podróżnicy! Bez Internetu, telefonów komórkowych, czy GPSa. Wystarczał im telegram raz na miesiąc i mapy rysowane ołówkiem, na kolanie, na podstawie informacji od lokalnych mieszkańców okolicy. A teraz? Teraz, to już nie to samo. Prawie każdy podróżuje z telefonem i cyfrowymi mapami. Ba! Teraz każdy stara się mieć dostęp do sieci.

Skąd bierzesz Internet w podróży?

To pytanie słyszałem dziesiątki, jeśli nie setki razy. Na prezentacjach, w emailach, w komentarzach oraz rozmowach prywatnych. Tak jakby odpowiedź na nie miała być jakaś niezwykła, a jest banalna. Istnieją dwa możliwe rozwiązania. Pierwsze, to krążenie po mieście w poszukiwaniu ulotnej jak ulotka, wymarzonej, jednej kreski zasięgu, niezabezpieczonej sieci bezprzewodowej. Druga opcja dużo wygodniejsza, ale jednocześnie nieco droższa, czyli Internet mobilny.

Zdrada ideałów!

Kiedyś podróżowało się bez Internetu, telefonów, czy dokładnych map, ale czasy się zmieniają. Obecnie dostęp do sieci, to przede wszystkim oszczędność czasu i pieniędzy. Bez problemu można odnaleźć tanie hostele, campingi, ogarnąć komunikację miejską i znaleźć odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania.

Internet a relacje z podróży

Osobna sprawa, to pisanie bloga. Nigdy nie udałoby mi się prowadzić bloga, gdyby nie Internet. Średnio co dwa dni, trzeba była znaleźć sieć i wrzucić nowy wpis, który powstawał gdzieś na trasie w trybie offline. Moja pierwsza podróż z blogiem odbyła się w 2012 r. Autostopem do Iranu przez Ukrainę, Krym, Rosję, Gruzję i Azerbejdżan. Do dzisiaj pamiętam jak rozpaczliwie szukałem niezabezpieczonej sieci Wi-Fi z telefonem w ręku. Od ściany do ściany, radując się, gdy znalazłem jedną kreskę i klnąc, jak po chwili znikała. Wszystko dla dosłownie dwóch minut ściągnięcia i wrzucenia do sieci najważniejszych rzeczy.

Od tamtej pory korzystam jedynie z Internetu mobilnego. W każdym państwie, które odwiedzam kupuję starter i korzystam kiedy chce i ile chcę. Jedynym utrudnieniem jest konieczność zaopatrywania się w taką kartę w każdym kolejnym kraju. Naprzeciw tego typu problemom wychodzi T-mobile z ofertą „Travel & Surf”. W swojej kampani „Wi-Fi Dogs” przedstawiają absurdy związane z poszukiwaniem sieci i proponują Internet mobilny dostępny w ponad 100 krajach.

*WPIS SPONSOROWANY PRZEZ T-MOBILE

Dodaj komentarz